sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 10.

Na drugi dzień Sting był w wyśmienitym humorze. W końcu nie musiał polegać na własnej ręce, tylko dostał tyłek Różowego. To był zdecydowanie najlepszy prezent, jaki mógł mieć. Życie zaczęło się mu dobrze układać- z Rougem i Rufusem dogadywał się tak jak wcześniej. Właśnie siedział z nimi na parapecie korytarza szkolnego, żywo rozmawiając. Jak zwykle, śmiali się do bólu brzucha, nie zwracając uwagi na przechodzących, dziwnie patrzących się na nich ludzi. Z życia trzeba się cieszyć, a oni dobrze o tym wiedzieli. Sting tylko od czasu do czasu uważnie się rozglądał, w poszukiwaniu Natsu. Cóż, ten nawet jeśli by przyszedł nie zwracałby na niego większej uwagi, bo pewnie będzie siedziałby ze swoimi ziomkami. Nie przeszkadzało mu to, bowiem dobrze wiedział, że nie może go odizolować od kogokolwiek.

~

Natsu po raz kolejny został wezwany na rozmowę, tym razem do wychowawcy. Jego zawieszenie już nie obowiązywało, więc mógł spokojnie iść na lekcje. Co prawda trochę bolał go tyłek po poprzednim dniu, nawet lekko utykał, ale próbował to maskować. Kiedy tylko pomyślał o Stingu, na jego twarzy pojawiał się porządny rumieniec.
Podszedł pod klasę i rozejrzał się za swoimi przyjaciółmi. Najpierw jednak jego spojrzenie padło na blondyna, który siedział ze swoimi przydupasami. Szybko spuścił wzrok i powoli skierował się do swojej ekipy. Przywitał się z Grayem, Erzą i Lucy, próbując wygodnie usiąść na podłodze obok nich, co było trochę trudne, jakby nie patrzeć.
- Co ty taki jakiś zamyślony? - zapytała Scarlet, przyglądając się mu uważnie.
- Um... Po prostu nad czymś się zastanawiam, nic ważnego. - Machnął ręką i zaśmiał się ciut nerwowo.
~
Zauważył Natsu i nawet posłał mu uśmiech, jednak ten szybko odwrócił wzrok, więc pewnie tego nie zauważył. Odetchnął cicho i znowu popatrzył na swoich kupli z przylepionym do ryja uśmieszkiem. W końcu ich zjebana rozmowa zeszła na tor zaliczania.
- Chłopcy, wy możecie się schować. Prawie każda moja impreza kończy się wizytą w kiblu z jakąś laską - oznajmił Rufus, rzucając uśmiech przechodzącej obok nich dziewczynie.
- Dziwię się, że jeszcze czegoś nie złapałeś - stwierdził z przekąsem Rogue, patrząc na tyłek odchodzącej, rozpromienionej laski, do jakiej przed chwilą długowłosy się uśmiechnął.
- A ja... Ja zaliczyłem Różowego! - wyrzucił w końcu z siebie Sting, mając niezwykłą chęć pochwalenia się z tym faktem. Gdy napotkał jednak zaskoczone spojrzenia swoich kolegów, spochmurniał. Kurwa mać, co on zrobił.

~

- Ej, stary, co z tobą? - Gray wymierzył mu kuksańca w żebra, gdy zauważył, że znowu się zamyślił. I do tego się przy tym rumienił! Coś było na rzeczy.
- N- nic. - Natsu rozmasował obolałe żebra i nadął policzki, posyłając mu spojrzenie zabójcy. - To już nie można w spokoju pomyśleć, żeby nikt nie zastanawiał się, co mi jest? - mruknął i w ramach rewanżu, zdzielił Fullbustera z łokcia w głowę.
- Ej, przestańcie - uspokoiła ich Erza. - Kumple Stinga dziwnie na nas patrzą. Nie jestem pewna, ale coś się chyba szykuje - syknęła.
Natsu automatycznie się spiął. Nie lubił ich. I coś mu mówiło, że patrzą się w tym kierunku z JEGO powodu. Zrobił ruch, jakby chciał schować się za Grayem, ale potem zmienił zdanie.
~
- Więc... ahahah... już to robiliście? Nie wiedziałem, że jesteś pedałem, Sting - Rufus aż zgiął się w pół, niekontrolowanie chichocząc. Zanim blondyn zdążył się uspokoić, Rouge uderzył go z otwartej dłoni w tył głowy.
- Chodź, trzeba się przecież zapytać Natsu o samopoczucie - oznajmił z wrednym uśmiechem. Sting nie potrafił ich zatrzymać, nie pomogło mocne szarpnięcie ani próba negocjacji. Już po chwili jego kumple byli obok Natsu, pochylając się nad nim, zupełnie nie przejmując się resztą paczki Różowego.
-I jak, boli tyłek? Chyba powinniśmy wam kupić żel - zakpili, mając z tego najwidoczniej wiele zabawy.

~

Natsu zacisnął zęby i spojrzał na Stinga zranionym wzrokiem. Myślał... Miał nadzieję, że blondyn nic im nie powie! Że to będzie ich tajemnica, ich wspólne przeżycie. Wstał i spojrzał na chłopaków z wściekłością.
- Obejdzie się - warknął. - Zajmijcie się sobą. - Wbił wzrok w podłogę, walcząc z chęcią ucieczki.
Gray, Erza i Lucy też podnieśli się z miejsc, wyraźnie zbici z tropu.
- Odwalcie się. - Erza zmrużyła oczy i stanęła między tą dwójką a swoim przyjacielem. - Nie mam pojęcia, o co chodzi... ale dajcie sobie spokój. - Skrzyżowała ramiona na piersi.
Natsu już nic nie powiedział. Czuł się zraniony i nie miał teraz ochoty na wymyślanie ciętych ripost, czy nawet na obronę. Proszę bardzo, niech się śmieją. A Sting... może się wypchać. Dragneel nie chciał go znać. I żałował, że powiedział mu, skąd ma siniaka na ramieniu, bo pewnie to też wygada tym kretynom...
~
- Kurwa mać, spierdalać. Dzieci powinny bawić się w piaskownicy, a nie innymi ludźmi - warknął do Rouge'a i Rufusa, wyraźnie zirytowany. Nie spodziewał się, że ci tak się zachowają. Na jego reakcję "przyjaciele" zaczęli tylko głośniej rechotać, a słysząc dzwonek, weszli do sali. Może i słowa Stinga nie były jakimś wielkim pociskiem, ale nie miał siły teraz niczego lepszego wymyślić. Boleśnie odczuł fakt, że właśnie wszystko stracił. Być może nieodwracalnie.
- Natsu - wydusił z siebie cicho, gdy zobaczył, jak ten zamierza odwrócić się i pójść do klasy. Niepewnie złapał go za rękaw, chcąc pogadać. Dobrze wiedział, że mają teraz lekcje, ale kurwa mać, nie mógł tak tego zostawić. Dobrze wiedział, jak bardzo go zranił i tego najbardziej żałował.

~

Nawet nie zwrócił uwagi na to, że Sting ich "odgonił". Chciało mu się płakać. I nic więcej.
- Powiedzcie, że się spóźnię - szepnął do Erzy i Graya, a potem spojrzał na Stinga lekko załzawionymi oczami. - Nie chcę cię znać, rozumiesz? Daj mi spokój - powiedział cicho i szarpnął ręką, aby go puścił. Potem skierował się do łazienki, jak najszybciej. Cały czas patrzył w podłogę. W pewnej chwili nie potrafił już powstrzymać łez. Czyli jednak Stingowi chodziło o to, żeby go upokorzyć, huh? Przelecieć, pochwalić się kumplom i koniec? Chciał, żeby mieli się wspólnie z czego pośmiać? Brawo, udało mu się. Cholera, ale był naiwny...
~
Nie zastanawiał się długo. Nie przejmując się dziwnymi spojrzeniami paczki Różowego. Szybkim krokiem poszedł za nim, wchodząc do łazienki. Widząc płaczącego chłopaka, zatrzymał się w wejściu nie wiedząc, co powiedzieć. Był teraz zły tylko i wyłącznie dla siebie. Mógł przecież spodziewać się, że taka będzie reakcja jego przyjaciół, jacy przecież byli skończonymi idiotami, a Sting wiedział o tym najlepiej. Postąpił kilka kroków do przodu, czując jak nogi się pod nim uginają.
- Natsu, pogadajmy. Błagam, niczego więcej od ciebie nie chcę, jak tego, żebyś mnie wysłuchał - powiedział w końcu cicho niepewny, czy w ogóle ma prawo do odzywania się. Przecież, chcąc czy nie chcąc, zachował się wobec tego chłopaka jak skończony chuj, no nie ukrywajmy.

~

Osunął się po ścianie i usiadł na podłodze, podciągając kolana pod brodę. Skulił się tak, że teraz Sting nie mógł widzieć jego twarzy.
- Nie chcę z tobą rozmawiać. Wyjdź stąd. A może chcesz teraz ty ze mnie drwić? Proszę bardzo, dawaj. Dowal mi. A potem śmiej się z kumplami z mojej naiwności - wyrzucił z siebie, ledwo zrozumiale. Nie mógł przestać płakać. Czuł się upokorzony, zraniony, wykorzystany. Czuł nawet... obrzydzenie do samego siebie.
- Nie chcę cię znać. Jesteś skończonym dupkiem. Od początku chciałeś tylko mnie przelecieć, nic więcej. Udało ci się, brawo - wyszeptał jeszcze, bardzo cicho.
~
- To nie tak. Mógłbyś mnie najpierw posłuchać? - spytał, podnosząc głos. Zaraz jednak wziął kilka głębszych wdechów żeby się uspokoić, podchodząc do niego. Usiadł na podłodze obok chłopaka i objął go ręką, próbując do siebie przytulić.
- Przyznam się, jestem skurwysynem. Powiedziałem im to, nie kontrolując się. Bo jestem tak cholernie zadowolony z tego faktu, że wczoraj byłeś tylko mój, nikogo innego - oznajmił, przecierając dłonią swoją twarz. Nie miał zamiaru pocieszać chłopaka wiedząc, że to i tak nic nie da. Jednym słowem mieli przejebane.
- Spójrzmy prawdzie w oczy. Teraz, skoro oni o tym wiedzą, mogą rozgadać to wszystkim. Nie miałem pojęcia, że tak się zachowają. Właściwie... wtedy nie myślałem o skutkach - przyznał, nie odwracając ani na chwilę wzroku od jego twarzy.

~

Odsunął się od niego, jak najdalej mógł. Nie miał zbyt wielkiej przestrzeni do wykorzystania, no ale... Nie chciał, żeby Sting go teraz dotykał. Nie chciał na niego patrzeć, ani słuchać. Mimo wszystko, kiedy usłyszał te pierwsze słowa, serce zabiło mu mocniej. Otarł łzy, chociaż i tak na ich miejscu pojawiły się następne.
- Odkręć to - poprosił cicho. Prawda była taka, że bardzo źle znosił tego typu prześmiewki. Może do tej pory udało mu się udawać, że nic go nie rusza, ale... zbyt mocno to przeżywał.
- Nie chcę znowu być obiektem plotek. Nie wytrzymam tego - jęknął, chowając twarz w dłoniach. - Nienawidzę ich. Naprawdę nienawidzę tych twoich kumpli. Nie mam pojęcia, dlaczego ty się z nimi zadajesz! - Odetchnął głębiej, chcąc się uspokoić. - Jeśli mówisz prawdę, pokaż mi to i odkręć wszystko. - Spojrzał na niego pierwszy raz od momentu wejścia do tego pomieszczenia.
~

- Odkręcę, obiecuję! - zapewnił od razu, dopiero teraz wydając z siebie głośne westchnięcie ulgi. Miał nadzieję, że w ten sposób Różowy wybaczył mu ten błąd, a jeśli nie był pewien, że postara się, aby do tego doprowadzić. Spojrzał na niego z nieukrywanym urażeniem, gdy ten tylko wspomniał o Rogue i Rufusie.
- Nie zrozumiesz. Znamy się od zawsze. Przyjaźń oznacza akceptowanie dobrych, ale też złych stron ludzi. Ja też nie wiem, dlaczego zadajesz się z tą blondyną i jeszcze dziwniejszym Grayem, ale wierzę, że skoro to twoi przyjaciele, dokonałeś właściwego wyboru. Nawet, jeśli mają swoje wady - palnął kazanie, mówiąc wszystko cicho i powoli, jak gdyby w głębokim zamyśleniu. Rzadko mówił coś tak dziwnego.

~

- Wady wadami... ale oni po prostu znajdują przyjemność w niszczeniu innym życia. Zastanów się, czy na pewno są twoimi przyjaciółmi... bo mi się jakoś nie wydaje. - Otarł łzy i wstał z miejsca. - Erza, Lucy i Gray przynajmniej szanują ludzi, nawet jeśli ich nie lubią. I nie wyśmiewają się z nikogo dla swojej własnej satysfakcji - szepnął, a potem spojrzał na niego pierwszy raz od dłuższego czasu. Z dziwną zaciętością. Nawet zacisnął pięści.
- To, że teraz z tobą rozmawiam wcale nie znaczy, że ci wybaczyłem. Odkręć to. Dopiero wtedy będzie mowa o jakimkolwiek wybaczeniu... - Skierował się do wyjścia. Nie chciał iść na lekcje, ale chyba nie miał wyboru... W końcu jego przyjaciele mieli powiedzieć nauczycielowi, że się spóźni, więc jak nie dotrze w ogóle... to będzie podejrzane.
~
- A co jeśli ja jestem taki jak oni? Nie znasz mnie długo. I zapewniam cię, że tworzymy zgraną paczkę - oznajmił chłodno, nienawidząc, gdy ktoś jawnie obraża jego przyjaciół. Nie byli oni ideałami i nawet sam Sting był na nich nieźle wkurzony, ale nie oznaczało to końca znajomości. Nie chciał tego, bowiem związał się z nimi psychicznie, tak więc nie przyjmował do wiadomości jakiejkolwiek rozłąki. Teraz już bez słowa, jeszcze bardziej podkurwiony tym, iż chłopak nie chce mu wybaczyć, wyminął go. Chwilę zajęło, zanim przeszedł szybkim krokiem szkolnym korytarzem i gorąco przepraszając za spóźnienie przekroczył klasę. Obyło się bez jako takiego opierdolu, więc mógł spokojnie usiąść na swoim stałym miejscu w ławce, z Roguem, jaki nic nie powiedział, tylko podejrzliwie na niego zerkał.

~

Wszedł do klasy chwilę po nim. Od razu zauważył spojrzenia, jakim obdarzyło go większość uczniów, więc... tamci pewnie już wszystko rozgadali. Kurwa. Usiadł w ławce obok Graya, próbując się nie rozpłakać. W pewnej chwili nawet ktoś rzucił na jego ławkę zwiniętą karteczkę. Napis na niej głosił "lubisz w dupę, co?". Sfrustrowany, zacisnął zęby, zmiął tą kartkę i rzucił gdzieś w przód. Bosko...
W dodatku Sting miał rację. Natsu go nie znał. Co prawda nie wydawał się być taki jak Rufus i Rogue, ale mógł po prostu udawać. A to by znaczyło, że po prostu go wykorzystał, chociaż mówił, że to nie tak. Dragneel już sam nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć.
~
Lekcja zleciała mu szybko ze względu na to, że nie był na całej. Gdy nastała przerwa został w klasie wraz z Rufusem i Rogue, tak jak większość uczniów. Zaczął się nonszalancko huśtać na krześle, sprawiając wrażenie zadowolonego z siebie.
- Ej, Sting. To prawda z Natsu? - spytał w końcu czarnowłosy przyjaciel, jaki chyba jedyny nie do końca mógł we wszystko uwierzyć. Blondyn postanowił to sprawnie wykorzystać. Zaczął chichotać, łapiąc się za brzuch. Był dobrym aktorem.
- Pojebało cię? Przecież mnie znacie. Powiedziałem to, żeby zniszczyć Różowego. Nie jestem osobą, jaka zajmowałaby się ruchaniem niewinnych chłopców po nocach, w końcu cycki górą - skłamał gładko, na co poczuł klepnięcie w plecy Rufusa, jaki śmiał się teraz do rozpuku nie mogąc uwierzyć, że Sting tak łatwo ich nabrał. To było proste.

~

Natsu wyjątkowo tym razem WYSZEDŁ z klasy na przerwie. Szybko zbył kilkoro ludzi, którzy zadawali mu niewygodne pytania. Na każde odpowiadał, że Sting sobie to wymyślił. Potem bez słowa skierował się do szatni, z zamiarem ulotnienia się z reszty lekcji. Albo... może przeczeka chociaż jedną pod schodami. Potrzebował przemyśleć kilka spraw. Westchnął cicho i jakoś wcisnął się w wybrane przez siebie miejsce, próbując wcisnąć się w najciemniejszy kąt. Nie mógł tak wcześnie wrócić do domu, bo ojciec jeszcze nie wyszedł do pracy. Cholera.
~
Sam starał się wyglądać jak najluźniej, chociaż od czasu do czasu rzucał nerwowe spojrzenia na różne strony, poszukując wzrokiem Natsu. Gdy zadzwonił dzwonek, obwieszczając koniec przerwy, powoli usiadł w ławce, jeszcze raz uważnie ogarniając klasę spojrzeniem. Miał wrażenie, że te różowe włosy dostrzegłby wszędzie, a tu po prostu go nie było. Nie miał pojęcia, gdzie jego niedawny kochanek się podział. Obiecał sobie tylko w myślach, że na przerwie spróbuje go znaleźć, o ile ten nie ulotnił się do domu. Musiał mu opowiedzieć, jak postarał się to wszystko odkręcić, żeby mieli mniej więcej tą samą wersję wydarzeń. Nie byłoby dobrze, gdyby ktoś się pokapował o co naprawdę chodziło.

~

Siedział z zamkniętymi oczami, starając się nie ruszać i nie robić hałasu. Słyszał jakieś głosy nad sobą, więc pewnie ktoś postanowił już się ulotnić, albo po prostu pogadać w spokoju. On sam musiał po prostu pomyśleć. Wydarzenia ostatnich dni były tak bardzo nierealne... Początek roku, wreszcie umówił się z Lucy, ale się z tego tak nie cieszył, chociaż powinien... Sam nie wiedział, dlaczego, bynajmniej początkowo. Teraz wreszcie domyślił się, jaki był tego powód. Sting mu się podobał. I to nawet bardzo. Pojawił się w jego życiu i tak bardzo je skomplikował... Wcześniej wszystko było łatwiejsze. A teraz... spał z nim. A dzień dzisiejszy był koszmarem. Przez jego kolegów. Kurwa... Przez to już całkiem nie wiedział, co ma myśleć na temat Stinga, co powinien robić... I to było najgorsze.
~
Przerwa była krótka, więc już po chwili siedział w szkolnej ławce, niemiłosiernie znudzony paplaniną babki od japońskiego. Ludzie powoli przestawali gadać o nim i Natsu, zniechęceni faktem, że to był tylko "żart". Oczywiście pozostawały jednostki, jakie nadal nie dały się przekonać, ale akurat nimi Sting się nie przejmował. Wiedział, że prędzej czy później im się znudzi. Gdy zadzwonił upragniony dzwonek, wypadł z klasy. Skierował się od razu w stronę szatni, rozglądając uważnie.
- Natsu? - spytał raczej w przestrzeń, bo nie miał pojęcia gdzie ten jest. To go irytowało. Poza tym, powinien sobie odpuścić. Chłopak mógł już dawno pójść sobie do domu, a nie siedzieć jak idiota gdzieś w szkole.

~

Kiedy usłyszał głos Stinga, początkowo nie wiedział co zrobić. Pech chciał, że nieco wystraszony tym, że usłyszał własne imię, uderzył w "sufit" schodów. Jęknął cicho i zaczął rozmasowywać obolałą głowę.
- Pod schodami - powiedział bardzo cicho, nie przejmując się tym, że pewnie teraz Sting ma go za debila. Mały pająk przebiegł mu po bucie, ale to też olał. - Czego chcesz? - zapytał, jak chłopak już znalazł się przy nim. We dwóch zajęli praktycznie całą przestrzeń. I Natsu czuł się przytłoczony obecnością blondyna. Chyba za mocno na niego działał. Spróbował bardziej wcisnąć się w kąt, chcąc, aby między nimi zostało trochę przestrzeni.
~
Już miał po prostu odwrócić się i pójść, gdy usłyszał stuknięcie oraz głos Natsu zaraz pod nim. W kilku susach zbiegł ze schodów, bez namysłu wciskając się do i tak ciasnego zaułku. Nawet, jeśli by nie chciał, niemal dotykał chłopaka, siedząc obok niego. Było tutaj naprawdę mało miejsca. Zerknął na niego kątem oka.
- To ja raczej powinienem zapytać dlaczego tutaj siedzisz jak emo - oznajmił po chwili, jednak odpuścił sobie kąśliwe uwagi na ten temat i z cichym westchnięciem oparł policzek o chłodną ścianę, żeby móc swobodnie patrzeć na Różowego.
- Chciałem cię tylko powiadomić, że jakoś udaje mi się to odkręcać. Musisz po prostu mówić, że jestem chujem i wszystko to wymyśliłem, nic więcej - oznajmił, niedbale wzruszając ramionami.

~

- To proste. Siedzę tu, bo nie chcę iść na lekcje, a nie mogę jeszcze wrócić do domu. Przez co najmniej godzinę, albo i dłużej - mruknął, opierając głowę o tylną ścianę i zamykając oczy. Musiał powiedzieć, że trochę mu ulżyło, że Sting chciał to odkręcić i nawet mu to podobno wychodziło...
- Spoko. To nie będzie trudne. W końcu zachowujesz się jak skończony chuj. - Uchylił powiekę i spojrzał na niego dość dziwnie. Żałował, że się odezwał, bo jego obecność tutaj utrudniała wszystko. Czuł tą napiętą atmosferę i nie był w stanie normalnie oddychać. Nie miał pojęcia, dlaczego ten chłopak tak strasznie na niego działał! A przecież nic nie robił, tylko siedział! Zdecydowanie za blisko niego...
~
- Brawo. Zachowuję się jak skończony chuj bo chcę to wszystko odkręcić, kłamię w twarz moim przyjaciołom i oszukuję wszystkich dookoła. Po to, żebyś ty nie miał żadnych problemów i żebyś wybaczył mi błąd, jaki popełniłem dzisiaj rano. Dobrze jest wiedzieć, że doceniasz moje starania - warknął, widocznie zirytowany. Nie chcąc dłużej kontynuować tej rozmowy, co uznał za bezcelowe, wstał z zamiarem wyjścia spod schodów. Zapomniał, że sufit był nisko, tak więc zaklął szpetnie, gdy się uderzył w głowę. Rzucając pod nosem wszystkimi znanymi wulgaryzmami wyczłapał się w końcu, kierując w stronę sali gimnastycznej. Teraz mieli wf, przynajmniej się w jakiś sposób wyżyje. Miał tylko nadzieję, że będą grać w nogę czy coś w tym stylu. Potrzebował chwili zapomnienia.

~

- Sting, czekaj! - krzyknął za nim, ale chłopak chyba już tego nie usłyszał. To prawda... Robił to wszystko dla niego, a on... nie umiał tego docenić. Szybko wyszedł ze swojej kryjówki i ruszył za nim. Dogonił go przy wyjściu z szatni.
- Czekaj... Przepraszam... - szepnął, patrząc na niego niemal szczenięcym wzrokiem. - Po prostu się pogubiłem. Bo widzisz... jak jesteśmy sami, to zachowujesz się inaczej, niż przy innych. I nie wiem, które twoje oblicze jest tym prawdziwym. Nie jestem już pewien, jak mam ciebie odbierać. Wszystko się pomieszało... - Przerwał i przygryzł na moment dolną wargę. - Wybaczam ci i... dziękuję. Bo wiem, że starasz się to odkręcić. - Uśmiechnął się do niego dość nieśmiało.
~
Spojrzał na niego najpierw krytycznym wzrokiem, jednak widząc szczenięce spojrzenie chłopaka jego złość natychmiast ustąpiła. Odetchnął cicho i oparł się o ścianę, zwracając swoją uwagę na Różowego. Chwilę się nie odzywał.
- Najlepiej będzie, jak zostaniesz w szkole. Narobisz sobie problemów opuszczając lekcje, a zostały nam tylko dwie godziny wf'u. To jeszcze nie żadna tragedia - oznajmił w końcu, zachowując spokojny wyraz twarzy. Starał się nie dać po sobie poznać jak bardzo jest szczęśliwy z tego, że Różowy mu wreszcie wybaczył. Ale to nie był czas na skakanie ze szczęścia i przytulanie się. Nie mogli ze sobą zbyt długo gadać, bo jeśli ktoś by ich podejrzał, Sting musiałby znowu przybrać maskę czystego chamstwa i naśmiewać się z Natsu.

~

- Ale już i tak nie byłem na japońskim. Czy to nie będzie dziwne? - Potarł kark dłonią. Mimo wszystko Sting miał rację, Natsu mógłby mieć spore kłopoty. - Uch... Dobra, pójdę. Ale nie ćwiczę - mruknął, odwracając wzrok z zażenowaniem. Teraz... szkoła była dla niego wrogim miejscem. Czuł się tu strasznie nieswojo. A już zwłaszcza dziś...
- Jest jeszcze jedna rzecz, o którą chciałbym cię zapytać. - Nagle spojrzał na niego z nieukrywaną powagą. - Co dalej? Tak po prostu o sobie zapominamy i żyjemy własnym życiem, nie wpierdalając się w sprawy drugiego, czy... - Nie dokończył. Nie mógł. Nie umiał. No bo... co by powiedział?
~
- Powiesz, że źle się poczułeś, zemdlałeś w łazience i obudziłeś się dopiero po jakimś czasie - wymyślił na szybko, nerwowo zerkając w stronę drzwi szatni, za którymi pewnie była reszta chłopaków.
- Słuchaj, nie teraz. Nie mamy czasu na gadanie, ustalimy wszystko jak sprawa się uspokoi. Przemyśl sobie do tego czasu, co o mnie sądzisz i jak chciałbyś, żeby między nami było - oznajmił, rozglądając się nerwowo, czy ktoś ich przypadkiem nie podsłuchał. Zaraz jednak jak gdyby nigdy nic wszedł do szatni, przebierając się w ciuchy na wf. Znowu sprawiał wrażenie wyluzowanego chama, jakim w sumie był na co dzień.

~

Poczuł się trochę zawiedziony tym, że Sting tak szybko go zbył, ale rozumiał to. Nie chciał, żeby jego historyjka się wydała. Trochę go to w sumie bolało... że musieli tak udawać.
W dodatku... sam nie wiedział, jak chciałby, żeby między nimi było. Wiedział tylko jedno - nie chciał, żeby przestali ze sobą rozmawiać i stracili kontakt. Ale kiedy myślał o związku, który pewnie ukrywaliby w tajemnicy... Nie, to chyba byłoby nie na jego nerwy. Zwłaszcza, że dalej byliby zmuszeni udawać, że tak naprawdę żywią do siebie jedynie nienawiść.
Pogrążony w myślach, poszedł w stronę sali gimnastycznej.
~
Jego marzenia się spełniły, gdy nauczyciel wf'u ogłosił, że ma kilka ważnych spraw do załatwienia, a oni mają robić cokolwiek, żeby tylko nie przeszkadzali. Jak zwykle większość chłopaków chciała grać w piłkę nożną, jaka nadal była najpopularniejszą grą wśród mężczyzn. Tak więc już niedługo potem biegał za piłką, czerpiąc z tego tylko i wyłącznie radość.
Jednocześnie starał się nie myśleć o własnych problemach, jakie w większości dotyczyły Natsu i ukrywania ich przyjaźni. Fakt faktem, że obie ich paczki wiedziały, że Różowego i Stinga łączy coś więcej niż nienawiść, ale na szczęście chyba nie miały zamiaru tego rozgadać. Jeden plus całej sytuacji.

~

Siedział na ławce, tuż obok Graya, który też postanowił wymigać się dziś od ćwiczenia. Teoretycznie obaj robili coś w telefonach, ale praktycznie... Natsu co chwilę zerkał na Stinga, który biegał za piłką, wyraźnie uradowany. Nie uszło to uwadze jego przyjaciela.
- Hej... Łączą was dziwne relacje, co nie? - mruknął cicho. Na szczęście nikt nie mógł ich usłyszeć, siedzieli sami w lekkim oddaleniu od grających.
Dragneel popatrzył na niego z zaskoczeniem. Ten kretyn jednak był mądrzejszy, niż mogłoby się wydawać.
- Tak... Bardzo dziwne. Sam się w tym gubię. - Zaśmiał się cicho. Był pewny, że Fullbuster nikomu się nie wygada, a potrzebował rozmowy.
- Czy to prawda...? No wiesz...
Natsu zawahał się przez moment, po chwili jednak przecząco pokręcił głową. Akurat tego nie chciał wyjawiać.
~
Gdy jego drużyna zeszła z boiska, żeby nieco odpocząć, niby przypadkowo usiadł na ławce obok Różowego, oddychając szybko i głęboko, widocznie zmęczony, jednak uszczęśliwiony. Zwykle po większym wysiłku miał dobry humor, a piłka nożna była idealna do takich rzeczy. Nie zamienił jednak ani jednego słowa z Natsu, po prostu siedział czerpiąc radość z tego, że chłopak jest obok. Nie dane było mu to na długo, bo już po chwili ponownie poderwał się z ławki, zmieniając jakiegoś wymęczonego zawodnika. Po raz kolejny tego dnia skupił się tylko i wyłącznie na grze, odrzucając wszelkie inne myśli.

~

Gray zerkał podejrzliwie w ich stronę. Natsu uśmiechnął się lekko, niby do telefonu. Tak naprawdę chodziło oczywiście o to, że Sting usiadł przy nim, a przecież miał jeszcze tyle wolnych miejsc na ławkach, nawet obok swoich kumpli.
Po chwili jednak blondyn poszedł znowu grać... a Dragneel poczuł się ciut osamotniony. A to było dziwne i głupie uczucie. Czyżby aż tak bardzo przywiązał się do tego chłopaka?
~
Długo sobie nie pograł, bo w tym momencie zadzwonił dzwonek, ogłaszając przerwę. Opadł na swoje poprzednie miejsce, biorąc butelkę wody, jaką zostawił tam jeszcze przed rozpoczęciem gry. Z cichym westchnięciem zadowolenia napił się napoju, dopiero teraz czując, jak bardzo był zmęczony. A do tego spocony jak po dobrym seksie. Chcąc uspokoić swój przyśpieszony oddech i mocno piekące płuca od wysiłku, odchylił lekko głowę w tył, oddychając głęboko przez nos. Zamknął oczy, czerpiąc z tej chwili przerwy jak najwięcej przyjemności, a przy okazji całkiem nieźle odpoczywając.

~

- Lucy powiedziała, że chce dać ci ostatnią szansę. - Gray zwrócił się do Natsu, kiedy zobaczył, że Sting wrócił na miejsce. Różowowłosy był tym faktem naprawdę zdziwiony.
- C - co? - wydusił z siebie.
- Radzę ci, chłopie, tym razem nie spierdol, jeśli chcesz w końcu mieć laskę. - Zaśmiał się. - A Lucy to dobra partia i długo się o nią starałeś. Nie rozumiem, dlaczego nagle przestałeś się nią interesować.
- T - tak, Lucy się ładna i bardzo ją lubię... - Potarł nerwowo dłonią kark. - Ale chyba starałem się za długo, no i wiesz... Um...
- Nie pierdol, chłopie. Pogadaj z nią po lekcjach - nakręcał dalej.
Dragneel nie miał pojęcia, co takiego Gray próbował osiągnąć tym gadaniem. A może Lu naprawdę tak mówiła?
~
Jak zwykle udawał obojętnego na wszystko, jednak nie mógł nie słyszeć rozmowy Graya i Natsu. Zabolało go to. Dobrze wiedział, że Różowy jeśli tylko będzie chciał umówi się z Lucy, w końcu z tej blondyny była jednak niezła laska. Pewnie gdyby go dobrze poderwała, Sting poszedłby w odstawkę.
Ratunkiem od ponurych myśli był kolejny dźwięk dzwonka. Bez namysłu odstawił wodę na bok i wstał z miejsca, wchodząc na boisko. Poprawił sobie tylko spodenki, jakie zsuwały mu się z bioder. Ostatnio trochę schudł, z czego nie był zadowolony. Wolał cały czas utrzymywać idealną figurę, jednak nic nigdy nie szło po jego myśli. Jaki ten świat jest popierdolony.

~

- O co ci chodzi? Po co mam z nią gadać? Przestała mi się podobać, Gray... - mruknął, kiedy Sting już poszedł.
- Idioto, chciałem zobaczyć, co powie na to twój Sting. - Puścił mu oczko, rozbawiony. - Jak widać jednak nie udało mi się wybić go z rytmu tą gadaniną. - Westchnął ciężko. - Trzeba będzie zastosować radykalne środki.
- C - co?! - Poderwał się na równe nogi, ale zaraz potem opadł na ławkę obok niego, zażenowany swoją reakcją. - T - to nie jest mój Sting! - szepnął. Jego twarz przybrała już chyba kolor dojrzałego buraka. - Co ty odpierdalasz?
- Chcę pomóc. Jeśli nie pomoże gadka o Lucy, będę udawał, że cię podrywam. - Uśmiechnął się wrednie.
Natsu odsunął się od niego od razu, kiedy to usłyszał.
- Wal się, ekshibicjonisto. Nie chcę twojej pseudo pomocy - mruknął.
~
Po raz kolejny przybił piątkę z Rufusem, z jakim zrobił dobrą akcję. Zerknął odruchowo na wejście do sali gimnastycznej, jakie oblegało kilka dziewczyn, które pewnie już skończyły lekcje, ale zostały tylko po to, aby popatrzeć na jego przyjaciela, który prezentował się dość seksownie podczas gry - z włosami związanymi w luźny kucyk. Ciągle zapominał o tym, jakie Rufus miał powodzenie u cycnych obiektów, zwanych również kobietami.
Od czasu do czasu nawet zerkał na Natsu, nie mogąc się powstrzymać. Było to jednak przelotne i za każdym razem udawał, że obserwuje coś innego. Ugh, zachowywał się jak jakaś zakochana nastolatka, uciekając wzrokiem. To stawało się coraz bardziej nienormalne.

~

Gray wpadł na kolejny genialny pomysł, który zamierzał zrealizować po lekcji. Na to Sting raczej nie spojrzy obojętnie. Tylko... jedynie on musi ich widzieć. Inaczej to nie wypali, bo Fullbuster nie zamierzał robić z siebie pedała na oczach kumpli z klasy. A chciał, żeby jego przyjaciel był szczęśliwy. Musi mu jakoś dopomóc, bo sam nigdy nie zbierze się na odwagę, idiota.
- Pójdziemy po lekcji do sali lustrzanej. Coś ci powiem - mruknął więc do Dragneela.
Z niecierpliwością czekał na dzwonek, Natsu zaś... nadal udawał zainteresowanie komórką, ale tak naprawdę ciągle patrzył w stronę Stinga.
~
Gdy wreszcie zadzwonił upragniony dzwonek odetchnął, czując że ten okropny dzień dobiegł końca. Zabrał więc butelkę swojej wody i popijając ją, poszedł do szatni. Mimo, iż jego szkoła była wyposażona w prysznice, nie skorzystał z nich, chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu i tam wziąć długą kąpiel. Ubrał na siebie swoje normalne ciuchy i wyszedł z szatni, wręcz pogwizdując z zadowoleniem. Zupełnie nagle wszystkie jego zmartwienia odsunęły się na drugi plan, jedyne o czym myślał, to o weekendzie. W końcu mieli już piątek. Rufus ani Rogue nie mogli dziś wracać z nim, bo zostali po lekcjach, żeby poprawić sprawdzian z geografii przy krzykach Laxusa. Świeć Panie nad ich duszą.

~

Gray celowo nie zamykał drzwi za sobą i Natsu, kiedy już zaciągnął go do lustrzanej sali. Zaczekał, aż wszyscy przejdą i czekał tylko na Stinga. Zauważył, że ten przechodzi...
- Natsu, kocham cię. Już dawno chciałem ci to powiedzieć - mówił głośno. - Szaleję na twoim punkcie do tego stopnia, że ledwo się hamuję przed... Uch. Mam ochotę na seks z tobą - powiedział na tyle głośno, że Sting musiał to usłyszeć.
- C - co?! G - Gray... - Dragneel patrzył na niego z szokiem. Nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa więcej.
~
Przechodził sobie spokojnie, gdy usłyszał głos Graya, a raczej jego wyznanie miłości do Natsu. Od razu niczym ninja przyczaił się przy drzwiach, nasłuchując co tam ciekawego się dzieje. Przecież tylko on miał prawo do pieprzenia się z Różowym, nikt inny. Ugh, to sprawiało, że rósł w nim gniew i coraz większa zazdrość.
Zacisnął więc dłonie w pięści, powstrzymując się resztkami cierpliwości, żeby nie wpaść tam i nie obić ryja temu całemu Grayowi. Co on sobie wyobrażał, odnosząc się w ten sposób do Natsu. Ughh, Sting nawet nigdy się nie spodziewał, że będzie o kogokolwiek tak bardzo zazdrosny.

~

- Nie mogłem już w sobie tego dłużej dusić. Wiem, że to tak nagle, ale... - Przyciągnął go do siebie pewny, że będzie protestował. Tak też się stało.
- Puść mnie! Gray, przestań... Nie żartuj sobie ze mnie... - mówił, nieco przestraszonym głosem. - Ach.. P - Puść..! - jęknął, gdy ten tak po prostu złapał go za tyłek! Co za idiota!
Dragneel nie miał już pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi! Czy on tylko grał, czy nie... Nie wiedział!
~
Nie wytrzymał. Był tak wkurwiony, że niemal w sekundzie wpadł do sali, łapiąc Graya za kołnierz mundurka. Przycisnął go do ściany, widocznie wkurwiony i ledwo powstrzymując się, żeby nie wybić mu każdego zęba z osobna.
-Kto pozwolił ci dotykać w ten sposób Natsu? - warknął, nie panując nad sobą. Przez obiciem ryja temu cholernemu Fullbusterowi powstrzymywał go tylko i wyłącznie fakt, że był on przyjacielem Różowego. Właśnie, teraz pozostaje pytanie, czy tylko przyjacielem. Kurwa mać, że też tak wszystko musiało się skomplikować. Nie wiedział co robić. Ale chyba po prostu musiał udowodnić Grayowi, że Natsu należy tylko do niego. Do nikogo innego.

~

Natsu otworzył szerzej oczy, kiedy Sting tak po prostu się zjawił i widocznie chciał coś zrobić Grayowi. Fullbuster natomiast wyglądał na bardzo zadowolonego z siebie.
- A tobie co do tego? Przecież go nawet nie lubisz. - Wzruszył ramionami, patrząc prowokacyjnie na Stinga. Gray chciał, żeby przestali wreszcie udawać, bo widać było, że coś ich łączy.
- Ej, przestańcie się kłócić... - Natsu otrząsnął się z pierwszego szoku i podszedł bliżej.
- Ależ my się nie kłócimy. Jestem tylko bardzo ciekaw, dlaczego Sting tak się burzy, skoro podobnież cię nienawidzi - zwrócił się do różowowłosego, a potem znów spojrzał na blondyna, oczekując odpowiedzi.
~
- Ja go nienawidzę? Więc patrz uważnie, kundlu -warknął, puszczając go. Przyciągnął do siebie Natsu, najpierw wpijając się jego wargi, a potem zjeżdżając ustami na szyję, gdzie zrobił pokaźną malinkę. Dopiero wtedy spojrzał Grayowi w oczy, przyciągając do siebie Różowego ramieniem.
- I jeszcze raz go dotkniesz, a nie zostanie po tobie nawet jebana krew. Zapamiętaj to sobie - warknął, obejmując swojego kochanka w pasie. Nawet lekko wbił mu palce w bok, żeby ten nie próbował się odsunąć. Dopiero gdy się mniej więcej uspokoił, uświadomił sobie, co właściwie zrobił. A chuj z tym, niech wiedzą.

~

Natsu doznał kolejnego szoku, kiedy Sting tak po prostu go pocałował. Nie zdążył jednak nawet odwzajemnić pocałunku. Czuł, że pokaźny rumieniec wypływa na jego twarz. Naprawdę się tego nie spodziewał.
- Uspokój się już, Sting - szepnął, mocniej do niego lgnąc. Potrzebował tej bliskości. Dość nieśmiało się w niego wtulił, a potem popatrzył na Graya, który dalej się uśmiechał, wyraźnie ucieszony.
- Oooch, a więc jednak nie jest ci obojętny, co? Ale nie myśl sobie, że już wygrałeś. Natsu jeszcze będzie mój. - Puścił oczko do Stinga i wyszedł.
Przez dłuższą chwilę Dragneel nic nie mówił. Nie miał pojęcia, jak zareagować na słowa swojego przyjaciela. To tylko zwykła gra, prawda...?
~

- Będzie twój? - warknął cicho, patrząc wściekły na plecy wychodzącego Graya. Zirytował go i to cholernie. Jak go jutro gdzieś spotka rozwali jego głowę o ścianę, obowiązkowo, kurwa mać. Nieco bardziej zaborczo objął Natsu, mamrocząc pod nosem, że za chuja go nie odda. W końcu obdarzył Różowego przeciągłym spojrzeniem.
- Co to miało być? - spytał po chwili milczenia, przesuwając wzrokiem po jego ciele. Miał nadzieję, że Gray nic więcej mu nie zrobił. Już nawet zapomniał o tym, że stoją przy uchylonych drzwiach. Ktoś mógłby ich podpatrzeć, ale Sting teraz się tym nie interesował. Dla niego liczył się tylko Natsu.

~

- Nie mam pojęcia - jęknął, chowając twarz w jego klatce piersiowej. - Powiedział, żebyśmy tu przyszli, bo chce mi coś powiedzieć. I powiedział, że mnie kocha i chce... uch. - Postanowił nie kończyć, zresztą chyba Sting to słyszał, skoro tak się wkurzył. - Nie wiedziałem, że o to chodzi. Przecież wcześniej nie zwracał na mnie uwagi w TEN sposób.
Pomimo tego, co odwalił Gray, Natsu był mu w pewien sposób wdzięczny. Teraz wiedział, że nie jest obojętny Stingowi, a to było najważniejsze.
~
- Ale teraz wie, że jesteś mój. Nie ma prawa cię dotykać- oznajmił poważnie, łapiąc chłopaka za ramiona. Odetchnął cicho, czując, że swojego rodzaju zagrożenie już zażegnane. No i Natsu wiedział, że Sting darzy go jakimś większym uczuciem. Inaczej wyrazić tego nie potrafił.
Nie minęła chwila, jak kątem oka zauważył jakąś dziewczynę, przyglądającą mu się z niemym zaskoczeniem. Zerwał się, żeby ją zatrzymać, jednak było za późno. Skręciła w któreś rozgałęzienie korytarza.
- Kurwaa mać - wydusił tylko z siebie, opierając się o ścianę.

~

Uśmiechnął się lekko, szczęśliwy. Te słowa w zupełności mu wystarczyły. Już miał coś powiedzieć, ale sam też dostrzegł tą dziewczynę i zamarł w bezruchu. Potem zaś odetchnął cicho i zbliżył się do Stinga. Złapał go nieśmiało za rękaw.
- Spokojnie. Chyba nawet nas nie znała... - powiedział, chociaż nie był tego taki pewien. - A nawet jeśli, to jakoś poradzimy sobie z plotkami. - Chciał, żeby tak było. - I Grayem też się nie martw. On nikomu nie powie, no i... porozmawiam z nim na spokojnie o tej dzisiejszej sytuacji. Chcę, żeby miał jasność, że nie ma u mnie szansy. - Spontanicznie pocałował go w policzek, z lekkim rumieńcem.
~

- Też chciałbym wierzyć, że będzie dobrze, Natsu - oznajmił cicho, głaszcząc go po głowie. Wymusił na sobie beztroski uśmiech, a że był dobrym aktorem była jakakolwiek szansa, że chłopak nie zauważy jego zmartwień. Cóż, a może był po prostu pesymistą.
- Dobra, czas zbierać się do domu. Zobaczymy, kiedy znowu będziemy mogli się spotkać. Mam nadzieję, że niedługo - oznajmił, odwracając się na pięcie, żeby wyjść z pomieszczenia. Jednak w ostatniej chwili jeszcze podszedł do Natsu i cmoknął go przelotnie w usta. Dopiero wtedy wyszedł, kierując się w stronę swojego domu. Jakoś tak nagle ten dzień zyskał na wartości.



Sorki za baaaardzo dużą zwłokę... Dużo się działo i obie byłyśmy zajęte, dlatego dopiero teraz dodajemy rozdział. Pozdrawiamy~!