sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 5.

Po skończonych lekcjach, na których nie działo się zupełnie nic godnego uwagi (nawet banda Rozczochranego zbytnio nie odpierdalała, co zaskoczyło wszystkich), wreszcie mógł iść do domu. Jego grupa poszła przodem. Natsu musiał iść jeszcze do szatni, która znajdowała się na samym dole, więc stwierdzili, że poczekają na niego przed budynkiem.

_

Na lekcjach wizja faktu, że musi odrobić karę, zniechęcała go do czegokolwiek. Dlatego też cały czas był niemalże martwy i nic nie robił, tylko leżał na ławce od czasu do czasu notując. Po skończonych zajęciach niczym wisielec idący na śmierć wyciągnął z kantorku sprzątaczek jakieś wiadro i mop. O Boże, do czego to służy?
Gdy już uporał się z tym ustrojstwem, zabrał się za mycie podłóg. Cały czas robił to z dużym rozmachem, aż zachlapał ściany, chcąc jak najszybciej skończyć. Niechcący podniósł mop wyżej niż zwykle i poczuł, jak w coś uderza.
~ Błagam, żeby to nie był nauczyciel.
Odwrócił się powoli do tyłu, a to, co zobaczył, przyprawiło go o szaleńczy chichot. Różowy dostał mopem prosto w swoją twarz.

_

Szedł sobie spokojnie, nieco zamyślony, uważając, co by się nie wyjebać na mokrej podłodze, aż nagle coś z całej pary uderzyło go w twarz. Zatoczył się do tyłu, pośliznął na posadzce i zaliczył piękną glebę do tyłu. Po dłuższej chwili słysząc śmiech, nieco zamroczony popatrzył przed siebie, prawdopodobnie na winowajcę całego incydentu.
- Czy ja jestem w niebie? - Zapytał, próbując odzyskać ostrość widzenia.

_

Gdy już wreszcie opanował swój śmiech, wyprostował się zadowolony, odkładając mop na bok. Przez chwilę pomyślał, że Różowemu na serio coś się stało, jednak jego kolejny tekst rozgonił wszelkie wątpliwości. Uśmiechnął się zaczepnie, krzyżując ręce na piersi.
- Jak masz obok siebie takiego anioła jak ja, masz rację - jesteś w niebie - odezwał się w końcu, od czasu do czasu cicho chichocząc.

_

Potrząsnął głową, uświadamiając sobie, jaką gafę właśnie strzelił. Natychmiast przywdział na twarz maskę obojętności, jednocześnie paląc rekordowego buraka.
- Czy ciebie naprawdę aż tak popierdoliło, żeby przeprowadzać na mnie zamachy z mopem? - Jęknął, mrużąc oczy.
Zdawał sobie sprawę z tego, że blondyn teraz będzie miał z niego niezłą polewkę, razem ze swoimi dwoma kumplami. Miał ochotę zapaść się pod ziemię.

_

Widząc jego buraka, na chwilę zastygł w bezruchu, wpatrując się w jego twarz. Przemknęło mu przez myśl, że chłopak jest całkiem słodki. Zaraz jednak szybko pokręcił głową, odpychając od siebie takie myśli. Zaraz na jego ustach pojawił się kpiący uśmiech, dokładnie taki, jakim zawsze szczycił prawie wszystkich oprócz swoich przyjaciół.
- Nie moja wina, że to ty wpadłeś pod mojego mopa. Poza tym, żyłka ci na czole pulsuje.
Znowu zaczął się brechtać. Postąpił krok do przodu, przy okazji uderzając nogą o wiadro z wodą. Rozchlapał jej trochę, jednak nie zwrócił na to większej uwagi.

_

- Ach, daj spokój - mruknął, zawstydzony całą sytuacją. - Chciałeś mnie zabić, idioto - dodał po chwili, ale bez cienia złości w głosie. Przygryzł wargę.
Spojrzał na niego - w jego mniemaniu - bardzo stanowczo. Jako że od mokrej podłogi koszulka zaczęła mu powoli przesiąkać wodą, stwierdził, że czas wstać. Czuł jednak, że jak spróbuje podnieść się sam, to na pewno się wywali, dając tym samym blondynowi jeszcze większy powód do śmiechu.
- Na co liczysz? Pomóż mi wstać, chociaż tyle zrób dla ojczyzny - powiedział, wyciągając rękę w jego stronę.

_

- Ku chwale ojczyzny.  - Mruknął z rozbawieniem, zaraz do niego podchodząc. Gdy już wyciągał rękę, żeby pomóc mu wstać, poślizgnął się na mokrej podłodze i spadł prosto na Różowego, przygniatając go dodatkowo swoim ciałem. Leżał tak niefortunnie, że jego ręka znalazła się na kroczu chłopaka.
Kurwa.
Pociągnął nosem, wdychając jego zapach. Był całkiem przyjemny, słodki, tak jakby pasował do twarzy Pedałka. Kto wie, może do charakteru też…

_

Jęknął cicho, kiedy blondas się na niego przewrócił, zaraz potem jednak znieruchomiał, uświadamiając sobie, że ręka chłopaka znajduje się nigdzie indziej, tylko na jego kroczu. W dodatku ich twarze dzieliły od siebie zaledwie milimetry. Wstrzymał oddech, patrząc na niego z niedowierzaniem wymalowanym na twarzy.
Przygryzł lekko wargę, niepewny, co powinien zrobić w tej sytuacji. Naszła go absurdalna ochota, aby... Pocałować blondyna.

_

- Natsu... - Wyrwało mu się. Zaraz potem zacisnął wargi w wąską linię i zajął się badaniem twarzy Różowego. Nie spodziewał się, że nawet z bliska, chłopak wygląda tak dobrze. Zagryzł wargę, niepewny, co powinien zrobić. Jakie szczęście, że inne klasy miały lekcje i nikt ich nie mógł zobaczyć. Odetchnął cicho.
Odruchowo, chcąc wstać, zacisnął lekko dłoń na kroczu różowego. Dopiero wtedy zażenowany poderwał się i odchrząknął cicho, przybierając obojętny wyraz twarzy. Gdy upewnił się, że już bezpiecznie stoi na nogach, bez słowa chwycił Różowego za nadgarstek, bez problemu go podnosząc.

_

Kiedy jego imię wypłynęło z ust blondyna, zapiekły go policzki.
~Moje imię w jego ustach... O szlag.
- Uhm... - Wyjąkał, nie mogąc zdobyć się na wypowiedzenie żadnego sensownego zdania.
Serce waliło mu jak oszalałe. Sam nie był do końca pewien, co się z nim działo.
A kiedy chłopak zacisnął dłoń na jego kroczu, wydał z siebie cichy jęk.
Nawet wtedy, kiedy tamten pomógł mu wstać, nie od razu ruszył się z miejsca. Dopiero wówczas, gdy uświadomił sobie pewien wstydliwy fakt - stanął mu.
~ Kurwa, kurwa, kurwa! Nie, to się nie dzieje naprawdę...
- Wy - wybacz, ale muszę już iść... - Wydusił z siebie wreszcie, szybko wymijając chłopaka.

_

Gdy chłopak oznajmił, że chce iść, z początku miał to tak zostawić, jednak jego ciało samo odruchowo zareagowało. Chwycił go za ramię, zatrzymując. Przemógł się w sobie i odetchnął cicho.
- Poczekaj, chciałbym cię o coś zapytać.
Mruknął w końcu, nie ściągając dłoni z jego ramienia, niepewny, czy chłopak będzie chciał go wysłuchać, czy raczej nie.

_

Zawahał się. Z jednej strony chciał jak najszybciej zniknąć z pola widzenia chłopaka, ale z drugiej... To tylko pytanie, tak? Więc zaraz po udzieleniu odpowiedzi stąd zniknie.
- W takim razie pytaj - odparł, patrząc na niego z wyczekiwaniem.
Miał tylko nadzieję, że blondynowi nie zachce się znowu robić sobie z niego jaj. Już i tak się wystarczająco dziś przed nim upokorzył.

_

- Jest jakiś inny powód, dla którego mnie nienawidzisz? Czy raczej tutaj wchodzi w grę tylko i wyłącznie moje zachowanie? - Odezwał się w końcu, zdejmując dłoń z jego ramienia. Spojrzał na niego z wyczekiwaniem, cholernie ciekaw odpowiedzi. Czuł, jakby to właśnie od niej zależało wszystko, jednak nie potrafił sobie wytłumaczyć, dlaczego miała być ona taka ważna. Po prostu to czuł i koniec. Pieprzone przeczucia.
Na chwilę, odruchowo wstrzymał oddech, przestępując niecierpliwie z nogi na nogę.

_

Słysząc to pytanie, początkowo był zaskoczony i nie odpowiedział od razu. W końcu jednak odetchnął głęboko i zebrał się w sobie.
- Nie ma innego powodu. No, może po części. Twoi kumple. Jakoś mi się wydaje, że gdyby nie oni, nie byłbyś wobec mnie takim chamem. - Wzruszył ramionami, wkładając ręce do kieszeni. - Pozwól, że ja też zadam ci pytanie. Co takiego zrobiłem, że TY nienawidzisz MNIE.
Oparł się o ścianę, czekając na odpowiedź. Przygryzł wargę.

_
Zamyślił się chwilę nad odpowiedzią. Kompletnie nie wiedział, jak ubrać to w zdania. W końcu odetchnął cicho i już otworzył usta, gdy zobaczył, że zza rogu idzie  nauczyciel. Nie chcąc dostać większej kary, szybko chwycił mop.
-Słuchaj, możemy o tym pogadać, ale nie teraz. Sam rozumiesz. - Znaczącym ruchem głowy wskazał idącego naprzeciw nim nauczyciela. - Jeśli chcesz, spotkajmy się dzisiaj o piątej w parku, tam gdzie wczoraj. Pasuje ci?
Zerknął na niego pytająco, a gdy tylko nauczyciel się zbliżył, zaczął niby myć podłogę, udając, że sumiennie odpracowuje swoją karę.

_

Zirytowany nagłym pojawieniem się nauczyciela, westchnął męczeńsko.
- Tak, pasuje mi - odparł, chociaż tak naprawdę ta pora nie bardzo mu odpowiadała. Pomyślał jednak, że kumple nie będą się czepiać, jeśli się dziś z nimi nie spotka.
- To ja idę, już i tak długo na mnie czekają - mruknął, kiedy zbliżył się nauczyciel.
Kulturalnie powiedział mężczyźnie "do widzenia" i pognał do szatni.
~ Szlag by to wszystko trafił...
Szybko zabrał buty i wypadł na zewnątrz drugimi drzwiami. Zniecierpliwieni przyjaciele oczywiście poczęli czynić mu wyrzuty.
- Co tak długo? - Warknął Gray.
- Sorry, musiałem pogadać z nauczycielem - skłamał gładko.
Nie wiedzieć czemu - nie chciał, aby dowiedzieli się o blondasie.

_

Odetchnął cicho, gdy chłopak się zgodził. Przynajmniej będzie mógł pomyśleć nad tym, co będzie musiał mu powiedzieć - przecież tak na prawdę nie miał powodu, dla którego nienawidził różowowłosego. Skinął nauczycielowi głową, a ten, nawet nie czyniąc mu żadnych wyrzutów na temat niedokładnego mycia podłogi wyminął go, idąc zapewne do pokoju nauczycielskiego.
Jakieś pół godziny później, zmęczony po wyszorowaniu wszystkich korytarzy, wyszedł ze szkoły. Jako, że już była czwarta, nie miał dużo czasu. Szybkim krokiem ruszył w stronę swojego domu.

_
Po zjedzeniu obiadu i szybkim przygotowaniu się do spotkania, miał jeszcze trochę czasu, aby odsapnąć. Usiadł na brzegu łóżka, przypominając sobie minę Lucy, kiedy powiedział, że nie będzie dziś im towarzyszył. Mieli iść całą paczką na pizzę, więc raczej nie groziło mu natknięcie się na nich w parku.
~ Dobra, chyba będę się zbierał...
Podniósł się i zajrzał pod łóżko, gdzie chował zapas piw, które zostały po ostatniej imprezie. Wziął cztery - tak na wypadek - i wyszedł z domu, kierując się powolnym krokiem w kierunku parku. Przeczesał włosy palcami, lekko podenerwowany.

_
Zawitał w domu dosłownie na chwilę, tylko po to, żeby coś wszamać. Przebrał szkolny mundurek na o wiele luźniejsze ciuchy i wybył z domu, kierując się szybkim krokiem w stronę parku. Po drodze lekki wiatr zmierzwił mu włosy, wprowadzając w nie typowy artystyczny nieład, na co oczywiście nie zwrócił najmniejszej uwagi.
Gdy doszedł do parku, usiadł na tej samej ławce, co wczoraj. Różowego jeszcze nie było, początkowo pomyślał, że go wystawił, jednak na wszelki wypadek postanowił poczekać jeszcze parę chwil.

_
Kiedy wyszedł z domu, miał jeszcze sporo czasu do dyspozycji, jednak przeszkodziło mu ukrywanie się przed Gray'em, który stał na tarasie przed domem i gadał z kimś przez telefon, a gdy w końcu wszedł do domu, było kilka minut przed siedemnastą.
- O szlag, spóźnię się - syknął Dragneel, postanawiając przebiec ostatni odcinek trasy.
Początkowo pomyślał, że blondyn pewnie nie przyszedł, albo po prostu go wystawił, ale mimo wszystko nie ustawał w biegu. Już z daleka dostrzegł blond czuprynę i przyspieszył.
Zatrzymał się dopiero przy nim i postawił siatkę z piwami na ziemi.
- Prze - przepraszam - wydyszał. - Byłbym wcześniej, ale coś mnie zatrzymało. - Machnął ręką, próbując uspokoić oddech.
Przeczesał włosy palcami, opadając na ławkę obok niego.

_
- Byłem niemal pewny, że nie przyjdziesz - mruknął na dzień dobry, mierząc go wzrokiem. Zaraz potem zauważył piwa na ziemi, co od razu pozwoliło mu się nieco rozluźnić. Przynajmniej różowy wiedział, jak gadać z ludźmi.
- Co do twojego pytania... Nadal chcesz znać na nie odpowiedź? - Zerknął na niego pytająco, niepewny, czy chłopak się rozmyślił, czy raczej nie.

_

- A ja już myślałem, że to ciebie tu nie ma - odparł, wyciągając z siatki po browarku. Jedną puszkę podał jemu, drugą wziął dla siebie, od razu ją otwierając. Wypił kilka łyków, zmęczony po biegu.
- Tak, chcę. - Popatrzył na blondyna wyczekująco.


_

Odetchnął cicho i wziął od niego piwo, zaraz potem je otwierając i upijając łyka. Zerknął na Różowego, zbierając myśli do kupy. W końcu odchrząknął ostentacyjnie i spojrzał przed siebie.
- Nie będę owijał w bawełnę. Nie mam wyraźnego powodu, dla którego mógłbym cię nienawidzić. Jednak odkąd pierwszy raz cię spotkałem, poczułem, że bije od ciebie jakaś inna aura... Chyba mogę to tak powiedzieć. Irytująca aura. - Wyznał w końcu, zaraz potem znowu przykładając puszkę do ust.

_

Zakrztusił się, słysząc to.
- Irytująca aura? - Uniósł brwi do góry w geście zdziwienia. - Wybacz, ale jeśli ktoś tu jest irytujący, to tylko ty - prychnął, nadymając policzki w rosnącym niezadowoleniu.
~ Inna, irytująca aura, taak? Fajnie jak w kombajnie, tylko kabiny brak.
- I nie znosisz mnie tylko z powodu mojej… odmienności, która powinna być raczej zaletą? - Przyglądał mu się, nie kryjąc podenerwowania. W jego obecności zaczynał tracić swoją zwykłą pewność siebie.

_
- Burzysz się jak nastolatka. - Warknął zirytowany jego zachowaniem. Zaraz jednak policzył w myślach do dziesięciu wiedząc, że jeśli będzie wkurwiony, może być źle. Wziął dużego łyka piwa dla uspokojenia.
- Słuchaj, pierwszy raz mam do czynienia z taką osobą jak ty. Z taką, której nie mogę rozgryźć, choćby nie wiem co. To chyba jasne, że w takim układzie jesteś dla mnie irytujący i jednocześnie pociągający. - Wyrzucił z siebie, nerwowo stukając palcami o kolano. Uświadomiwszy sobie sens drugiego słowa już otworzył usta, żeby to jakoś odkręcić, jednak zaraz je zamknął, dobrze wiedząc, że mógłby pogorszyć sytuację.

_

- Przepraszam - mruknął, nie chcąc go bardziej wkurzyć.
Przygryzł wargę, dalej nie spuszczając z niego wzroku. Potrząsnął lekko głową, jakby nie wierząc w to, co słyszał. Wypił jeszcze kilka łyków piwa, chcąc zyskać na czasie.
- Pociągający? - Powtórzył, nadal nie bardzo wiedząc, co powinien teraz powiedzieć.
Jakby na zawołanie, przed oczami stanęła mu dzisiejsza scena z mopem w roli głównej. Natychmiast jednak odpędził od siebie tę myśl.

_

Spróbował spojrzeć na niego z twardym sprzeciwem w oczach. Musiał jakoś odkręcić tą całą sytuację, wszystko wyszło trochę głupio i nienaturalnie. Odetchnął głośno, przeczesując palcami włosy.
- Tak w ogóle, nawet się nie przedstawiłem. - Mruknął, usiłując jakkolwiek zmienić temat. Ponownie spojrzał na chłopaka, tym razem już łagodniej. - Sting.

_

Widząc jego spojrzenie od razu wiedział, że odpowiedzi nie usłyszy, więc odetchnął cicho, upijając kolejny łyk piwa.
- Natsu jestem. Ale to już wiesz - mruknął, automatycznie uciekając spojrzeniem w bok. Znowu przypomniał sobie sytuację z "zamachem" na jego osobę.

_

- Miło poznać. - Mruknął, żeby było oficjalniej. Zaraz potem z cichym westchnięciem odchylił głowę w tył, patrząc na niebo i popijając piwo.
- No cóż, jest coś, o co chciałbyś jeszcze zapytać? Nie jest wykluczone, że odpowiem na twoje pytanie. - Zaproponował, nawet na niego nie patrząc. Nadal znudzony obserwował lekko kołyszące się korony drzew.

_

Zmiana w jego zachowaniu sprawiła, że stał się bardziej nerwowy.
~ Kurwa, dlaczego tylko przy nim tak mi trudno się ogarnąć?
- Cóż... Może miałbym jedno pytanie - powiedział powoli, doznając nagłego olśnienia. - Dlaczego tak się wkurzyłeś widząc mnie i Lucy razem? - Wypalił, zanim zdążył pomyśleć.
Chwilę po wypowiedzeniu tych słów zrozumiał, że najprawdopodobniej w świecie zjebał akcję.

_
Spojrzał na niego przez chwilę oniemiały, nie wiedząc, co powiedzieć. Zaraz potem zacisnął wargi w wąską linię, wyrzucając pustą już puszkę do kosza. Splótł ręce na piersi. Okłamać go, czy powiedzieć prawdę? Lepiej chyba będzie zastosować tą pierwszą taktykę.
- Ta blondyna mi się podoba. Ma fajne cycki - mruknął w końcu, niby obojętnie. Tak na prawdę zrobił się teraz nerwowy, czego za wszelką cenę nie chciał pokazać.

_

Żyłka na jego czole zaczęła gwałtownie pulsować. Szybko dopił piwo, usiłując się uspokoić.
- Przykro mi, ale Lucy jest ze mną - skłamał, chociaż... Może nie tak do końca? Już był bliżej niż dalej osiągnięcia celu, a mianowicie poproszenia jej o chodzenie. Tylko, że coś go powstrzymywało.
- Musisz sobie znaleźć inny obiekt zainteresowania.

_
Co, jak co, ale takiej odpowiedzi się nie spodziewał. Oczywiście uwierzył mu od razu, przecież sam fakt, że przytulali się w parku mógł być potwierdzeniem jego słów. Odchrząknął, starając się zachować równowagę.
- Cóż, mogę tylko pogratulować. A ta czerwonowłosa?  - Spojrzał na niego czując, jak atmosfera gęstnieje. Jak tak dalej pójdzie relacje między nimi staną się jeszcze bardziej zacięte, co raczej nie wróżyło nic dobrego.
_

Zacisnął dłonie w pięści, patrząc gdzieś przed siebie. Szlag, że też nie wiedział, jak sobie radzić w takich sytuacjach.
- Erza? Erza prawdopodobnie też ma kogoś, chociaż pewności nie mam. Zawsze możesz spróbować swoich sił - odpowiedział.
Zaczął się niespokojnie kręcić, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Z braku lepszych pomysłów wyjął kolejne piwa.


_
- Dzięki za informację. Przyda się. - Mruknął, nawet nie wiedząc, co powiedzieć. Cóż, Erza niby miała niezłe cycki, była ładna i zapewne posiadała wszystko, co może mieć naprawdę fajna dziewczyna. Jednak akurat Stinga ona nie pociągała, nawet nie wiadomo, dlaczego.
- Mogę bez wyrzutów sumienia powiedzieć, że jednak nie jesteś taki zły. - Stwierdził po chwili, zerkając na niego. Spodziewał się, że gorzej im pójdzie to spotkanie, jednak miłą niespodziankę stanowił fakt, że mimo wszystko potrafili się ze sobą dogadać.

_

- Nie ma za co dziękować. - Wzruszył tylko ramionami, podając mu piwo. Starannie przy tym unikał dotykania go.
~ To, że mi dziś stanął, nic nie znaczy.  - Powtarzał sobie w myślach.
- Dzięki. Ty też nie - odparł, obdarzając go jednym ze swoich specjalnych uśmiechów, których używał tylko do flirtowania.
Kiedy zdał sobie sprawę z tego, co właściwie odwala, odwrócił wzrok i napił się piwa.

_

Odebrał od niego kolejne piwo, biorąc łyka. Widząc uśmiech Różowego początkowo był zaskoczony, jednak sam zaraz potem lekko się wyszczerzył. Do głowy mu przyszło, że chłopak ma ładny uśmiech, jednak zaraz odrzucił od siebie tego typu myśli.
- Ty chcesz mnie spić - stwierdził żartobliwie, próbując jakoś rozładować atmosferę.

_

Upił jeszcze kilka łyków, zanim odpowiedział.
- Rozgryzłeś mnie. Oczywiście później bym cię zgwałcił i zostawił pod ławką. - Popatrzył na niego, śmiejąc się cicho.
~ Co ja gadam, już całkiem ocipiałem, kurwa. Dragneel, zamknij mordę, to tak na przyszłość.
Przeklinał się w duchu za niewyparzoną gębę.

_
Parsknął rozbawiony, zaraz potem biorąc łyk piwa.
- Całkiem kusząca propozycja. Ale ostrzegam, że ja po piwie nigdy nie pozwoliłbym na zamach na mój tyłek, do tego oddałbym ci tym samym - odparł, całkowicie bez zastanowienia.
Skoro i tak już sytuacja była zjebana, nie czuł potrzeby grania z nim w jakieś słowne gierki. Postanowił mówić wszystko otwarcie. To, co tylko przychodziło mu do głowy.

_

Zaśmiał się.
- O, nie byłbym tego taki pewny. Gdybym cię porządnie spił, nawet byś się nie zorientował, co i jak. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu, rozbawiony. - Widzisz, nawet byś nie pamiętał, że masz mi oddać. - Mrugnął do niego, rozluźniając się nieco.

_
- Czyli sugerujesz, że byłbym w takim pieprzonym, pedalskim niebie, że nawet nie zwracałbym uwagi na to, co dzieje się z moim tyłkiem? - Uniósł brew w górę, uśmiechając się lekko. Zaczął bawić się już prawie pustą puszką po piwie, widocznie zamyślony.
- Nie miałem pojęcia, że ktoś tak niewinnie wyglądający jak ty jest wręcz szatanem w łóżku. - Zażartował, zaraz potem cicho chichocząc.



_

Zaśmiał się głośno.
- Dokładnie o to mi chodziło! - Upił kolejny łyk piwa, rozsiadając się wygodniej na ławce. - Wiesz, pozory mylą. Czasami nawet bardzo - dokończył, zgniatając w dłoni pustą już puszkę. Rozejrzał się za koszem na śmieci, który stał kilka metrów dalej. Zwątpił jednak, gdyż stwierdził, że nie chce mu się wstawać. Rzucił Stingowi rozbawione spojrzenie.



_

- To chyba właśnie jedna z chwil, w której jestem zmuszony przyznać ci rację. Pozory są najbardziej mylące ze wszystkiego. - Dopił do końca piwo i sam wstał, zabierając od Różowego jego puszkę. Wyrzucił śmieci do kosza, wracając na swoje miejsce na ławce. Kątem oka dostrzegł zmierzających w ich stronę jego ziomków.



_

- Nie wierzę, przyznałeś mi rację. - Uśmiechnął się lekko. Patrzył za Stingiem, kiedy ten szedł wyrzucić puszki. Już nie czuł się niezręcznie, wręcz przeciwnie. Musiał przyznać, że lubi tego gościa - a o to by się nie podejrzewał.
Niestety, kiedy zobaczył "straż przyboczną" blondyna, automatycznie się spiął.
- Pięknie, kurwa - mruknął cicho.



_
Zacisnął wargi patrząc, jak Rufus i Rouge podchodzą do nich, z drwiącymi uśmieszkami wręcz wymalowanymi na twarzy. To nie wróżyło nic dobrego, jednak nie chciał po sobie nic pokazać i skinął głową na chłopaków, w geście powitania.
- Sting, nie wiedzieliśmy, że zadajesz się z takim... Khm, no cóż. - Tutaj Rouge odchrząknął, najwyraźniej szukając odpowiedniego słowa.
- Pedałem. - Dokończył Rouge, mierząc Różowego swoim przenikliwym spojrzeniem.
Sting sam się spiął, nawet nie wiedząc, jak zareagować. Już otworzył usta, żeby im się jakoś odpysknąć, jednak w tym momencie mocne ramię Rufusa pociągnęło go w górę i objęło w pasie.
- Idziemy. - Warknął tylko, niemal zmuszając go do skierowania swoich kroków w stronę wyjścia z parku.



_

Natsu prychnął, poirytowany. Co oni sobie wyobrażali? Kto im w ogóle pozwolił kierować życiem Stinga?
Dragneel od początku myślał, że to właśnie blondyn jest w tym gronie najsilniejszą osobowością. Dlaczego więc wyglądało na to, że się pomylił...? Zwykle intuicja go nie zawodziła. Wstał z miejsca i zacisnął pięści.
- Jesteście popierdoleni. Gówno wam do tego, z kim Sting rozmawia - powiedział, kiedy już ruszyli w swoją stronę. Usiłował zachować pozory spokoju.




_
- Oi, odezwał się ten, co jest całkowicie normalny. - Odwarknął Rufus, na chwilę odwracając się w stronę Różowego.
Sting patrzył na to wszystko z rosnącym zdenerwowaniem. Sam nie rozumiał, co w chłopaków wstąpiło, czuł się, jak gdyby był tylko zabawką, o którą biją się małe dzieci. Faktycznie, do tej pory również myślał, że to on jest czymś w rodzaju lidera ich grupy, jednak jak widać, jego przyjaciele postanowili przeprowadzić bunt. Wyrwał sie z uścisku Rufusa, nawet na nich nie patrząc.
- Idę do domu. - Mruknął w ich stronę i nie odwracając się za siebie ruszył, stawiając dość leniwe kroki. Nie zwrócił uwagi na to, że jego paczka poszła za nim.


_

- Na pewno jestem normalniejszy od ciebie - prychnął, krzyżując ręce na piersi.
Jeszcze bardziej zirytował go fakt, że Sting nie wtrącił się w rozmowę, nie powiedział, co myśli na ten temat.
Natsu stał w miejscu, dopóki nie zniknęli mu z oczu, a potem sam szybkim krokiem ruszył w stronę domu, mrucząc pod nosem wiązankę przekleństw.
Przeklął siebie samego za to, że sądził, iż być może się ze Stingiem zaprzyjaźni.



_

Po drodze wyładował swoją złość na pobliskim koszu na śmieci, czyli kopnął go z całej swojej siły. Hałas przerwał ciszę. Dopiero wtedy blondyn odwrócił się do swoich przyjaciół, zaciskając dłonie w pięści. Spojrzał na nich wkurzonym wzrokiem, wstrzymując się, żeby każdego po kolei nie walnąć.
- Co wy do cholery sobie myśleliście?! - Warknął w ich stronę, dla odmiany krzyżując ręce na piersi.
- Nie pozwolimy ci, żebyś to z nim się przyjaźnił. Albo chociaż robił sobie nadzieję na przyjaźń, bo on i tak cię nigdy nie polubi. Nie mówiąc już o jego ziomkach. - Odparł ze stoickim spokojem Rouge.


_

Kiedy był już prawie przy domu, natknął się na Lucy.
Tylko tego mi teraz brakowało, pomyślał, coraz bardziej zdenerwowany.
- Hej, Natsu! - Blondynka pomachała do niego, posyłając mu promienny uśmiech. - Wyskoczymy gdzieś razem? - Odgarnęła kosmyk włosów z czoła.
Dragneel w normalnych warunkach od razu by się zgodził, bez żadnych wymówek. Ba, nawet by się ucieszył.
- Nie, przepraszam. Nie mam dziś za dobrego dnia, wybacz. Może innym razem? - Posłał jej przepraszające spojrzenie i wyminął ją, przekraczając furtkę.
~ Co się ze mną dzieje, do cholery? Dlaczego odmówiłem?
Westchnął cicho i potrząsnął tylko głową, idąc dalej.


_
Gdy ich dyskusja nie prowadziła dosłownie do niczego, bo przecież Rufus i Rouge chcieli za wszelką cenę przekonać go do swoich racji, nie wytrzymał. Odetchnął cicho i policzył w myślach do dziesięciu, myśląc, co mógłby zrobić, żeby im zdrowo nie wpierdolić. Odchrząknął cicho.
- Przyjdzie po mnie jutro, gdy będziemy szli do szkoły. - Mruknął tylko, kierując się szybkim krokiem w stronę swojego domu. Tym razem jego przyjaciele zostali na miejscu.


_

Położył się na łóżku i ponownie odetchnął cicho. Próbował myśleć o czymkolwiek innym, byle nie o Stingu, jego kumplach i już na pewno nie o Lucy. Wreszcie nie wytrzymał i po szedł pod prysznic. Zimna woda powoli koiła jego zszargane nerwy.
~Nie powinienem już o tym myśleć. Po prostu pójdę spać.
Jak pomyślał, tak zrobił. Nie minęło dużo czasu, a już spał jak zabity.


~
(:

5 komentarzy:

  1. Ooo~~Długie~ Fajnie ;d Zaczyna się dziaaać xd głupi Rouge i Rufus... phi... zepsuli taki ładny moment!
    Btw, duużo weny~ ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej c;
    Jestem tu, czytam, jest fajne ^^
    Lubię obie narracje. Oba style pisania są dobre wg mnie. Wgl pomysł z tym fajny ;)
    Kocham ten paring <3 (obiektywizm poszedł się jebać)
    Awww *w* długie. To tak ogółem teraz konkretniej:
    Biedny Sting sprzątać musiał, też nie umiem myć podłogi, rozumiem.
    Ekstra nokaut ;d
    Tak Natsu to niebo, bo Sting, jego odpowiedź była bardzo odpowiednia, choć on bardziej pasuje na demona. Chyba, że są anioły seksu, nie znam się.
    Skojarzyło mi się "torba na głowę i za ojczyznę" xD
    Upadek był boski, tylko buzi brakło ale rozumiem nic za szybko czy coś.
    Nie jest całkiem słodki tylko zajebiście i z każdej perspektywy wygląda dobrze.
    Stanął mu co nie jest dziwne w jego położeniu i towarzystwie :3. Pytanie odnośnie tego, no bo skoro mu stanął, a on został rozmawiać co się z tym stało?
    Fajna rozmowa, dobrze, że sobie wyjaśnili co trzeba.
    Piwo przełamuje lody C;
    Wyznanie Stinga mrau xd
    ...Spoko w porę przedstawienie xD
    A ja wiem czemu mu trudno hehe. Bo go kooochaaaa ^^ :D
    Głupie pytanie, był zazdrosny no ale oczywiście się nie przyzna.
    Nie mogę, że skomplementował Lucy. Erzę to rozumiem ale Lucy... Nie.
    Rozmowy o gwałtach, zawsze spoko XD
    Irytujące relacje w paczce Stinga. Nie cierpię takiego wybierania znajomych, grr. Tak więc Rouge i Rufus w tym rozdziale byli dla nie fajni.
    Za odmównienie Lucy, Nastu ma ode mnie dodatkowy + ;)
    Umówili się na iśćcie razem do szkoły? Bo coś nie zauważyłam.
    Spanie pomaga, zazwyczaj.
    Rozpisałam się ._. jeśli to źle to przepraszam tak mnie jakoś wzięło na takie coś. No i drugie przepraszam za chaotyczność ;)
    Weny życzę~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię ludzi, którzy się rozpisują *^*
      Twój komentarz daje +100 do weny. Jebnę sobie jeszcze z dwie miksturki many i mogę pisać XD
      No nic, zapraszam do dalszego czytania, jeśli cokolwiek zechce na się dodać XD

      Usuń
  3. Iris - tak, oni mają talent do psucia pięknych momentów Q.Q

    Miko - Dziękujemy *_*
    Hahaha, tag, anioł seksu to trafne określenie XDDDDDDD
    Później też mu stał, ale no... przecież by się nie przyznał, nee? XDDD
    Nie lubisz Lucy, widzę? : D Większość za nią nie przepada, z tego co widzę xD
    Nie no, Sting tak powiedział o tym, że przyjdzie po niego rano, ale teraz będzie przeskok do sceny dwa tygodnie później :) Mini spoiler bo już prawie skończyłyśmy kolejny rozdział xD
    To dobrze, że się rozpisałaś! Dziękujemy Ci bardzo za to, to jest jakaś motywacja do dalszego pisania ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę to tak przypadkiem xd
      Tak tak tylko potem nie było już nic o tym i tego spytałam, rozumiem już ;)
      Ostatnio jest mi bardziej obojętna, bardziej nie lubie Lisany.
      Nie przepadam za spojlerami ale ten nie był jakiś straszny więc spoko c;
      Miło mi czy coś hehe ^^'

      Usuń