czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 7.


Wstał dzisiaj później niż zwykle – dochodziło już południe. A do tego doszedł kac, atakujący jego głowę jak nigdy. Odetchnął cicho i leniwie zszedł z łóżka, prosto do kuchni. Na szczęście jego rodziców już dawno nie było, więc bez zbędnych pytań kierowanych do jego osoby wyciągnął butelkę wody, powoli sącząc napój. O dziwo, pamiętał wszystko ze szczegółami z poprzedniego wieczoru. A szczególnie dotyk ust Różowego, który jeszcze niemalże czuł na swoich wargach. Z lekkim uśmiechem przejechał po nich opuszkami palców, na chwilę zapominając o świecie.
Jednak szybko doszedł do głosu jeszcze jeden szczegół- przecież obiecał, że z samego rana zadzwoni do Natsu z pytaniem jak się ma. Szybko więc wyciągnął telefon, wybierając numer chłopaka. Przyłożył komórkę do ucha, licząc na to, że jednak odbierze.


_
Nucił sobie pod nosem, szykując się do wyjścia z przyjaciółmi, którzy w nocy wysłali mu chyba z dziesięć wiadomości. O dziwo dość szybko się ogarnął. Gdyby nie to, że było mu trochę niedobrze i czuł nadal alkohol krążący w żyłach, mógłby uznać, że nic mu nie jest. Opadł na łóżko, próbując jakoś dojść do siebie. Z pewnością by ponownie zasnął, gdyby nie uporczywe wibracje telefonu, który nie chciał przestać dzwonić. Wyciągnął go więc spod poduszki i odebrał, nawet nie patrząc na wyświetlacz.
- Halo? - zapytał, dość zaspanym głosem.

_
W pierwszej chwili nie poznał głosu Różowego, być może przez typową, poranną chrypkę. Jednak, gdy w końcu zorientował się, że to on, odetchnął z wyraźną ulgą, że chłopak postanowił jednak odebrać.
- Cześć, Natsu! - Zaczął radosnym głosem i oparł się o blat stołu, popijając wodę. Od razu na jego usta wpełzł szeroki, mimowolny uśmiech. - Obiecałem ci, że zadzwonię, więc proszę bardzo. Jak się czujesz?
Spytał w końcu, odkładając butelkę wody na bok. Zapatrzył się w okno, a do jego głowy przychodziły najróżniejsze wyobrażenia jak te, co teraz Różowy może robić. Cholera, za dużo o nim myśli. Odetchnął cicho i pokręcił głową, próbując je odgonić.



_

Spłonął rumieńcem, kiedy w słuchawce usłyszał głos Stinga. Czego, jak czego, ale telefonu od niego się nie spodziewał... Mimo tego, że obiecał, iż zadzwoni.
- Szczerze mówiąc, to bywało lepiej. - Zaśmiał się, nieco zbyt nerwowo. Zacisnął palce wolnej ręki na pościeli, chcąc pohamować drżenie rąk. - A ty? Kac nie męczy? - spytał, przymykając oczy.
Był ciekaw, czy blondyn pamięta nawet najdrobniejsze szczegóły wczorajszej imprezy, ale wolał o to nie pytać - za bardzo się wstydził. Westchnął cicho, przypominając sobie pocałunki, do których doszło między nimi, zaraz jednak odgonił od siebie natrętne myśli. Musiał sie skupić, żeby nie palnąć czegoś głupiego.
_
- Nie zaprzeczę. Tylko trochę, no ale jednak męczy. - Sprawnym ruchem usiadł na blacie, z braku lepszego pomysłu machając nogami w powietrzu. Przymknął oczy. - A co do wczoraj... - Tu odchrząknął cicho, zupełnie nie wiedząc jak zacząć. - Pamiętasz cokolwiek?
Rzucił w słuchawkę niby od niechcenia, po krótkiej chwili wahania. Chciał wiedzieć, co Różowy o tym myśli, jednak nie potrafił zapytać tak prostolinijnie. Nie zamierzał również pokazać, jak bardzo zależy mu na odpowiedzi. Sam nie wiedział czemu, trudno było to wytłumaczyć- jednak coś podpowiadało mu, że musi być ostrożny.


_

Przekręcił się na brzuch, bo tak było mu wygodniej. Powiedzieć... czy może nie...?
~Powiem.
- Ja... Pamiętam... Wszystko - odpowiedział, zanim zdążył się rozmyślić. Nie był pewny, czy dobrze robi, przyznając się do tego, ale miał świadomość, że lepsze to, niż kłamstwo. - A ty? - zapytał, dość niepewnie.
Domyślił się, że blondyn coś nie coś pamięta. Inaczej by nie pytał, prawda?
Niecierpliwie przekręcił się na prawy bok, po czym wstał i zaczął krążyć po pokoju, czekając na odpowiedź.


_
Poczuł dziwną ulgę, gdy Różowy oznajmił, że jednak wszystko pamięta. Już w nieco lepszym humorze zaczął przygotowywać sobie kanapkę, jako że poczuł doskwierający głód.
- Też wszystko pamiętam. - Odpowiedział w końcu. Wsunął sobie kawałek kromki do ust, od razu przełykając. - Fajnie było. -Jego uwagę przykuł ruch za oknem. Ucieszył się, gdy zobaczył idących przez jego podwórko Rufusa i Rouge'a. - Słuchaj Natsu, muszę skończyć. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.
Rzucił do słuchawki, rozłączając się i nawet nie zdając sprawy z wagi swych słów. Szybko dokończył swoje śniadanie, od razu wpuszczając chłopaków do domu.


_

Nie zdążył nic odpowiedzieć, kiedy Sting oznajmił, że musi kończyć. Ucieszył się jednak, że chłopak wszystko pamięta. I z tego, że liczy na następne spotkanie.
Uśmiechnął się szeroko. Świat od razu stał się lepszy.
Zanim zdążył z powrotem położyć się do łóżka, zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Ech? - mruknął, schodząc na dół.
Zupełnie zapomniał, że ma się zobaczyć z przyjaciółmi, dlatego taż zdziwił się nieco, kiedy zobaczył ich przed swoim domem.
- Ruszaj dupę, idziemy do parku. - Wyszczerzył się Gray.
Opierał się na ramieniu Erzy i wyglądał na strasznie zmęczonego, jednak widocznie starał się stwarzać pozory dobrego humoru.
- A gdzie Lucy?- Rozejrzał się za dziewczyną, ale nigdzie nie było jej widać.
- Um, została w domu - odpowiedziała Erza. - Nie najlepiej się czuła - odparł.
Natsu tylko kiwnął głową. Nagle zalało go poczucie winy.
- Zaczekajcie chwilę. - Pobiegł na piętro, a po chwili wrócił z telefonem i portfelem. - Idziemy.  

_
Po krótkiej chwili sam wyszedł z przyjaciółmi ze swojego domu. Swoje kroki skierowali w stronę parku, czyli w ich ulubione miejsce spotkań. Jakie było jego zdziwienie, gdy Rouge nagle oznajmił, że musi wracać. Blondynowi nie umknął uwadze fakt, że razem z Rufusem wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Odetchnął cicho, w nieco gorszym humorze. Nienawidził, gdy przyjaciele mieli przed nim jakiekolwiek tajemnice.
- To co w końcu robimy? - Zagadnął Rufusa, kupując po drodze dwie puszki przypadkowego napoju. Jedną podał długowłosemu.
- Posiedzimy sobie, czyli to, co zwykle. Może jeszcze zawładniemy światem. -Puścił mu klasyczne oczko i rozsiadł się na wcześniej wybranej ławce. Sting bez słowa podążył za jego śladem.



_

- Dokąd idziemy? - zapytał, przyglądając się przyjaciołom. Wyglądali na podenerwowanych.
- Tam, gdzie zawsze - odpowiedziała Scarlet, posyłając mu dość sztuczny uśmiech.
Odniósł wrażenie, że coś tu jest nie tak, jednak po chwili doszedł do wniosku, że tylko mu się wydaje.
Ruszył więc za nimi, nieco rozkojarzony. Ciekaw był, co teraz robi Sting. I czy Lucy nadal jest na niego wściekła.
Zanim się obejrzał, znaleźli się już prawie na miejscu. Rozejrzał się po parku i dostrzegł nie aż tak daleko od siebie Stinga i Rufusa. Już miał się odezwać, ale Gray zakaszlał głośno, czym z pewnością by go zagłuszył.


_
Już z daleka zobaczył, że idzie cała banda Natsu, oczywiście z Różowym na czele. Mimo tego, że nie przepadał za jego przyjaciółmi, ucieszył się jak dziecko na widok lizaka, niemal podrywając się z ławki. Nie sądził, że spotkają się tak szybko, więc ta miła niespodzianka ucieszyła go jeszcze bardziej. Cholera, będzie musiał się hamować, bo robi się coraz bardziej dziwnie. I pedalsko.
Rufus zareagował błyskawicznie. Słysząc nad wyraz głośne chrząknięcie pewnym ruchem zaborczo objął siedzącego obok niego blondyna i przyciągnął stanowczo do siebie. Bez zbędnych ceremonii wpił się w jego usta, tak się w to wciągając, że aż wsunął między wargi zaskoczonego chłopaka języczek. Puszka coli, trzymana w dłoni Stinga upadła, tocząc się z cichym zgrzytem po nierównej ścieżce.


_

Natsu, który właśnie miał ruszać w ich stronę, zatrzymał się gwałtownie w miejscu. Jak zaczarowany patrzył się na scenę, rozgrywającą się tak blisko niego. I nie mógł uwierzyć własnym oczom.
Jak mógł być taki głupi? Jak w ogóle mógł choćby przez sekundę pomyśleć, że Sting...
- To niemożliwe - wyszeptał.
Nic nie mógł poradzić na łzy cisnące mu się do oczu. Nie mógł dłużej na to patrzeć. Odwrócił się gwałtownie na pięcie i pobiegł przed siebie, nie zważając na nawoływania przyjaciół. Musiał być teraz sam.
~Dlaczego... Dlaczego aż tak bardzo boli mnie serce...?
Nie mógł już opanować łez - torowały sobie drogę po jego policzkach, nie chcąc się zatrzymać.

_
Otrząśnięcie się zajęło mu długo. Jednak, gdy wreszcie to się stało, stanowczym ruchem odepchnął od siebie Rufusa i popatrzył za odbiegającym Różowym. Wyciągnął rękę w jego stronę, jak gdyby chciał go złapać i krzyknął za nim. Gdy się nie odwrócił zerwał się do biegu, jednak umięśnione ramiona długowłosego przyjaciela oplotły go w pasie, wciągając na swoje kolana.
- Nigdzie nie pójdziesz. - Oznajmił, widocznie rozbawiony zaistniałą sytuacją. W Stingu zebrała się wściekłość. Nie namyślając się długo stanął jak na baczność, zaciskając dłoń w pięść. Uderzył Rufusa z całej siły w twarz, nie bacząc na konsekwencje. Jeszcze raz spojrzał w stronę, w którą pobiegł Natsu. Stracił go z oczu, więc klnąc szpetnie pod nosem udał się w stronę swojego domu, nie zważając na jęki bólu, dochodzące gdzieś zza jego pleców. Musiał ochłonąć.




_
Zatrzymał się dopiero przy głównym wyjściu z parku. Oparł się o ogrodzenie, próbując się opanować. Jednak łzy nie chciały przestać płynąć.
Sting prawdopodobnie celowo chciał się do niego zbliżyć, żeby później razem z kumplami mieli się z czego śmiać. Brawo, udało się, aż za dobrze.
Dragneel zacisnął palce na koszulce w okolicy serca.
- Kurwa, kurwa, kurwa! - krzyknął, zwracając na siebie uwagę kilku przechodniów. Nie przejął się tym. W tej chwili nie obchodziło go nic, poza oszustwem Stinga.
Kiedy już nieco odreagował, skierował swoje kroki ku swojemu mieszkaniu. Wprost marzył o tym, żeby się położyć i już nigdy nie wstać.



_
Drogę do domu pokonał biegiem. Nie obchodziły go bolące mięśnie, pulsujące skronie. Wysiłek fizyczny działał na niego kojąco, a pot spływający po czole skutecznie chłodził jego aż gotującą się ze złości i wstydu twarz. Cholera, jak to wyglądało. Tak bardzo się starał zbliżyć do Natsu, a gdy mu się to udało, nagle wszystko runęło w gruzach. Bał się, co może on sobie pomyśleć, przecież tak naprawdę nie miał złych intencji. To wszystko przez tego cholernego Rufusa.
Właśnie, o co mu chodziło? Przecież zawsze zarywał do lasek, każda była jego, ba - mógł nawet pławić się w cyckach. Więc, dlaczego?
Po chwili wahania wyciągnął z kieszeni telefon. Oparł się o przypadkowy murek, starając uspokoić swój przyśpieszony oddech. Nie namyślając się długo wybrał numer Natsu, próbując się z nim połączyć.


_

Kiedy już znalazł się w swoim pokoju, od razu rzucił się na łóżko. Zbyt wiele myśli na raz wirowało mu po głowie. Za bardzo bolała go ta cała sytuacja.
- Jestem idiotą - mruknął do siebie, sfrustrowany.
Był zły zarówno na siebie, jak i na Stinga. Sam mógł zachować większą ostrożność w kontaktach z nim - wówczas nie doszłoby do czegoś takiego. A bynajmniej nie bolałoby tak mocno, jak boli teraz...
Rozmyślania chłopaka przerwał dzwonek telefonu.
- A to kto znowu? - Westchnął, zrezygnowany.
Wygrzebał z kieszeni komórkę i popatrzył na wyświetlacz. To Sting zawzięcie próbował się do niego dobić.
Nie namyślając się długo, odrzucił telefon na bok i zwinął się w kłębek, pozwalając kolejnym łzom płynąć.


_
Z rosnącym zdenerwowaniem wcisnął telefon do kieszeni. Przez chwilę stał, wpatrzony w zachmurzone niebo, nie myśląc dosłownie o niczym. Gdy pierwsze krople deszczu zaczęły swobodnie płynąć po jego twarzy, drgnął. Nie mając lepszej perspektywy naciągnął na swoją głowę kaptur, udając się do domu. Dopiero tam zabarykadował się w pokoju i ubrał słuchawki na uszy, puszczając głośno muzykę. W ten sposób próbował zagłuszyć myśli, nieustannie napływające mu do głowy.
Do tego jeszcze jutro czeka go szkoła. Jak on spojrzy w oczy Natsu? Będzie musiał mu to wytłumaczyć. Ale w jaki sposób, gdy Różowy ewidentnie nie będzie chciał z nim rozmawiać? No i Rufus. Przecież relacje między nimi nie będą takie jak zawsze. Nie po tym, co się stało.



_

Leżał, wpatrując się tępo w ścianę. Nie zszedł nawet na kolację, zbyt wyczerpany emocjami ostatnich dni.
Na domiar złego, rodzice nie pozwolili mu zostać jutro w domu. Nie chciał wstawać, widzieć przyjaciół, a tym bardziej "bandy" Stinga.
Wiedział, że jeśli jutrzejszy dzień go nie zabije, to rozpierdoli psychicznie.
Dalej nie rozumiał, jak mógł dać się tak podejść. Mógł być bardziej ostrożny... Trzymać się z daleka...
Nie pozostanie mu nic innego, jak tylko przywdziać na twarz maskę obojętności i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

6 komentarzy:

  1. O, boże jaki dramat się zrobił Q.Q
    Po pierwsze: fajnie że już nowy rozdział ;d
    Tak czytam na początku i uśmiech mi z twarzy nie schodzi. Zadzwonił, wszyscy wszystko pamiętają, będzie happy end... a tu takie coś!
    Z tego zachowania wywnioskowałam, że banda Natsu jak i Stinga jest w zmowie, tak? Nie wiem czy Rufus tak na serio do Stinga czy tylko grał Q.Q
    Biedny Natsu, boże, żali mi go. Ale rozumiem, też bym tak to odebrała, gdybym przed oczami taką scenkę widziała.
    Biedaki T.T
    Przeprasza, ten komentarz się kupy nie trzyma.
    Napiszcie coś szybko! Kocham to opowiadanie i muszę wiedzieć co się stało! Wyczuwam jakiś spisek ;d
    Weny~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak troszeczkę xD
      Hyhy, lubimy zaskakiwać :D
      Nic nie mówię, nic nie powiem i tak dalej...;3
      No właśnie, biedak Q.Q Wiesz, jak ciężko było mi się w to wczuć, jak to pisałyśmy? XD Za dobry humor miałam, a tu takie dramaty xd
      Trzyma się kupy ;3
      Okay, postaramy się :D
      Dziękujemy <3
      ~Natsu/Misuzu

      Usuń
  2. Jesteście wredne ;-;
    Łamiecie serce Natsu i Stingowi... Wy zUe ;-;
    Coś mi się zdaję, że oni z niewyjaśnionych przyczyn chcą zranić Natsu i Stinga...
    Hmm... Może Natsu zjadł Erzie ostatnie ciastko a Gray jest zazdrosny o to, że Nachu go nie wybrał? O.o (Z moim mózgiem jest coraz gorzej ;-;)
    Ale Rufus? Hmmm... Kolejny zazdrosny? Nie no dobra mój mózg się wyłączył ;-;
    Szybko dodawać mi rozdział bo jak nie to... Yyyy... Hmmm... Eeee... Już wiem! Erza wam szyby wybije! XD
    Ślę wenę i Przytulaska :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, przepraszamy ;<
      Ale czasami trzeba być wrednym ;_;
      Ja nic nie mówię, gęba na kłódkę ;x
      Hahahaha, ponownie mnie rozwaliłaś XDDDDD
      To go włącz! :D
      Eeeej, jak nam Erza szyby wybije, to będzie mały przypał! ;_;
      Dziękować <3
      ~Natsu/Misuzu

      Usuń
  3. Ooo... Ja chyba wiem o co w tym chodzi. I wydaje mi się, że Lucy też jest w to zamieszana... W każdym razie nie będę pisała moich domyśleń, bo jeszcze trafię i zaspoileruję. ;x
    Laxus : Ja wolę nie wiedzieć co ona tam wymśliła...
    A weź, spadaj -,- W każdym bądź razie - czekam na ciąg dalszy. ^^
    Pozdrawiamy i życzymy weny !
    ~Shina i Laxus :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheszky, wszystko się stopniowo będzie wyjaśniać, także no XD i lepiej nie spoilerować, to prawda ;d
      Postaramy się szybko coś dodać ;p
      Dziękujemy i nawzajem! ;3
      ~Natsu/Misuzu

      Usuń