Ten rozdział będzie dłuższy ^^ Nie wiemy, kiedy następny ;P
Obudził się rano, w niezbyt dobrym humorze. Głowa nawalała go, jak
gdyby miał porządnego kaca, więc niechętnie dopuścił do siebie myśl, że będzie
musiał wstać z łóżka i niestety iść do szkoły. Mimo wszystko jakiś czas jeszcze
leżał, myśląc nad wydarzeniami z poprzedniego dnia. Co teraz będzie z
przyjaźnią jego i Rufusa? A co z relacjami pomiędzy samym sobą a Natsu?
Przecież on pewnie nawet na niego dzisiaj nie spojrzy. Ubierając się
stwierdził, że z długowłosym nadal będzie utrzymywał takie same stosunki, nie
chcąc niszczyć wieloletniej przyjaźni. Najlepiej będzie, gdy nie wspomni nic o
tym, co stało się pomiędzy nimi. A co do Natsu, wszystko okaże się na miejscu.
Tym razem nie chciał nawet patrzeć na śniadanie. Bez słowa opuścił mieszkanie i udał się w stronę szkoły, po drodze bez słowa zgarniając Rufusa i Rouge'a. Nie miał ochoty na pogaduszki, jednak potrzebował ich obecności.
_
Wstał rano, dość niechętnie. Nie chciał iść do szkoły, nie chciał widzieć nikogo. Ani swoich przyjaciół, anie Stinga... Niestety, rodzice nie pozwolili mu zostać w domu, więc będzie musiał się przemęczyć. Bez śniadania, gdyż nie mógł na nie patrzeć, wyszedł z domu. Specjalnie zrobił to wcześniej, aby nie spotkać swojej standardowej ekipy. W szkole znalazł się dużo wcześniej, niż zwykle. Od razu skierował swoje kroki do łazienki. Tam praktycznie nikt nie przychodził o tej porze, dlatego też mógł cieszyć się samotnością. Musiał się przygotować psychicznie na cały dzień udawania, że wszystko jest w porządku.
_
Musiał ochłonąć. Przez całą drogę nie odpowiedział na ani jedno pytanie Rufusa czy Rouge'a dotyczące jego doszczętnie zjebanego humoru, jednak mimo wszystko czuł się wypompowany. A zarazem miał ochotę coś rozwalić. Taka mieszanka uczuć wydała mu się dziwna, więc zaraz po przejściu progu szkoły skierował swoje kroki do łazienki, z zacnym zamiarem wyżywania się na umywalkach. Gdy otworzył drzwi, jego oczom ukazał się dość niezwykły widok, w postaci Różowego. Niepewnie postąpił krok do przodu, przeczesując palcami swoje włosy.
- Natsu? - Zagaił, próbując nawiązać z nim kontakt wzrokowy
_
Kiedy usłyszał dobrze mu znany głos, drgnął. Niemal natychmiast przypomniał sobie to, co zdarzyło się między nimi na imprezie, jednak zastąpił to ból... Ból, który poczuł następnego dnia, gdy zobaczył, jak Sting całuje się z Rufusem. Przygryzł wargę i zerwał się z miejsca, próbując go wyminąć. Kiedy to mu się nie udało, warknął: - Czego chcesz?
Nie chciał na niego patrzeć. Wbił wzrok w krajobraz za oknem, a potem w kosz na śmieci, stojący w pobliżu drzwi.
_
Widząc, że Różowy chce uciec, sprawnie zastąpił mu drogę, uparcie na niego patrząc nieco z góry, jako że był trochę wyższy . Przez chwilę zbierał myśli, niezbyt pewien, co powinien w takiej sytuacji powiedzieć. Zacisnął wargi w wąską kreskę na tyle mocno, że aż zbielały.
- Chcę wytłumaczyć ci tamtą sytuację. - Mruknął w końcu spokojnym głosem, a raczej miał nadzieję, że to tak zabrzmiało, bo struny głosowe powoli odmawiały mu ze zdenerwowania posłuszeństwa. Oczywiście mówiąc " tamtą sytuację" miał na myśli ten nieszczęsny pocałunek z Rufusem, który nie znaczył dosłownie nic. Jednak Natsu nie mógł tego wiedzieć, więc Sting nie winił go ani trochę za jego zachowanie.
_
Dalej usilnie wbijając wzrok w kosz, myślał, jak może stąd zwiać. Nie chciał żadnych tłumaczeń, w końcu widział, co się wydarzyło. Był zły, a jednocześnie bardzo go zabolała tamta sytuacja. Sam nie wiedział, co sobie myślał. W końcu blondyn był przystojny i miał charakterek. Wiele dziewczyn i facetów na niego leciało. Dlaczego więc poczuł się... wyjątkowy? To głupie.
- Niby co chcesz mi tłumaczyć? - odparł, również podenerwowany. - Tu raczej nie ma nic do tłumaczenia.
Odwrócił się do niego plecami i podszedł do okna. Miał ochotę przez nie wyskoczyć, żeby tylko uciec od tej - jego zdaniem - bezsensownej rozmowy.
_
- Jest, i to całkiem dużo. -Warknął, nieco zirytowany brakiem zainteresowania u Różowego. Cholera, byłby całkiem spokojny gdyby chłopak głupio się nie pytał, tylko grzecznie posłuchał wyjaśnień. Przewrócił teatralnie oczami i bez słowa opuścił łazienkę, mając dość emocji jak na jeden dzień. Dopiero gdy siedział już w klasie, jak zwykle obok Rufusa i Rouge'a uświadomił sobie, jak bezsensowna była jego reakcja i przeklinał się w myślach, że nie potrafił się opanować. Ale cóż, czasu już nie cofnie, więc nie miał innego wyboru jak przetrwanie do końca tego dnia. A co będzie później, to się okaże.
_
Kiedy chłopak wyszedł, odetchnął cicho. Całkiem dużo, tak? Ciekawe.
Spróbował opanować drżenie dłoni. Stał jak idiota przy oknie, dopóki nie zadzwonił dzwonek na lekcje. Miał mieszane uczucia odnośnie tego, co miało miejsce dosłownie kilka minut temu.
Wreszcie wyszedł z łazienki i poszedł na lekcje. Jak zawsze usiadł z Gray'em. Tym razem jednak nie chciało mu się z nim rozmawiać. Położył się na ławce, pozorując senność, jednak w myślach wciąż miał Stinga. Powstrzymał się od zerkania w jego stronę, wolał udawać obojętność. Właśnie, udawać.
_
On za to nie miał zamiaru być niczym ukryty ninja. Położył głowę na ławce i bezczelnie patrzył się na Różowego myśląc o tym, że chłopak jednak ma fajny tyłek, aż nie dostał mocnego ciosu z pięści prosto w głowę, co oczywiście zrobił Rufus. Prychnął jak rozjuszony kot i pomasował obolałe miejsce, siadając już tym razem prosto i udając, że wsłuchuje się uważnie w to, co mówi nauczyciel. Tak naprawdę jednak baźgrał Rouge'owi kutasy po całym zeszycie a on na szczęście zdawał się tego nie zauważać. I dobrze, będzie miał niespodziankę po przyjściu do domu.
_
Gray raz spoglądał na "śpiącego" Natsu, a raz na ekipę Rozczochranego. W końcu dźgnął Dragneela palcem w żebra, na co ten podskoczył. Nie lubił, jak ktoś mu tak robił. Nadął policzki, bardzo niezadowolony. Posłał ciemnowłosemu spojrzenie zabójcy i oprał łokieć o ławkę, a na łokciu brodę. Zwrócił wzrok na nauczyciela, co chwilę przenosząc go na dosyć znudzonego Stinga. Przy tym jednak odżywały w nim na nowo uczucia z ostatnich dni, dlatego też wolał znów ułożyć się w swojej poprzedniej pozycji, w której tkwił aż do dzwonka na przerwę.
Tym razem nie chciał nawet patrzeć na śniadanie. Bez słowa opuścił mieszkanie i udał się w stronę szkoły, po drodze bez słowa zgarniając Rufusa i Rouge'a. Nie miał ochoty na pogaduszki, jednak potrzebował ich obecności.
_
Wstał rano, dość niechętnie. Nie chciał iść do szkoły, nie chciał widzieć nikogo. Ani swoich przyjaciół, anie Stinga... Niestety, rodzice nie pozwolili mu zostać w domu, więc będzie musiał się przemęczyć. Bez śniadania, gdyż nie mógł na nie patrzeć, wyszedł z domu. Specjalnie zrobił to wcześniej, aby nie spotkać swojej standardowej ekipy. W szkole znalazł się dużo wcześniej, niż zwykle. Od razu skierował swoje kroki do łazienki. Tam praktycznie nikt nie przychodził o tej porze, dlatego też mógł cieszyć się samotnością. Musiał się przygotować psychicznie na cały dzień udawania, że wszystko jest w porządku.
_
Musiał ochłonąć. Przez całą drogę nie odpowiedział na ani jedno pytanie Rufusa czy Rouge'a dotyczące jego doszczętnie zjebanego humoru, jednak mimo wszystko czuł się wypompowany. A zarazem miał ochotę coś rozwalić. Taka mieszanka uczuć wydała mu się dziwna, więc zaraz po przejściu progu szkoły skierował swoje kroki do łazienki, z zacnym zamiarem wyżywania się na umywalkach. Gdy otworzył drzwi, jego oczom ukazał się dość niezwykły widok, w postaci Różowego. Niepewnie postąpił krok do przodu, przeczesując palcami swoje włosy.
- Natsu? - Zagaił, próbując nawiązać z nim kontakt wzrokowy
_
Kiedy usłyszał dobrze mu znany głos, drgnął. Niemal natychmiast przypomniał sobie to, co zdarzyło się między nimi na imprezie, jednak zastąpił to ból... Ból, który poczuł następnego dnia, gdy zobaczył, jak Sting całuje się z Rufusem. Przygryzł wargę i zerwał się z miejsca, próbując go wyminąć. Kiedy to mu się nie udało, warknął: - Czego chcesz?
Nie chciał na niego patrzeć. Wbił wzrok w krajobraz za oknem, a potem w kosz na śmieci, stojący w pobliżu drzwi.
_
Widząc, że Różowy chce uciec, sprawnie zastąpił mu drogę, uparcie na niego patrząc nieco z góry, jako że był trochę wyższy . Przez chwilę zbierał myśli, niezbyt pewien, co powinien w takiej sytuacji powiedzieć. Zacisnął wargi w wąską kreskę na tyle mocno, że aż zbielały.
- Chcę wytłumaczyć ci tamtą sytuację. - Mruknął w końcu spokojnym głosem, a raczej miał nadzieję, że to tak zabrzmiało, bo struny głosowe powoli odmawiały mu ze zdenerwowania posłuszeństwa. Oczywiście mówiąc " tamtą sytuację" miał na myśli ten nieszczęsny pocałunek z Rufusem, który nie znaczył dosłownie nic. Jednak Natsu nie mógł tego wiedzieć, więc Sting nie winił go ani trochę za jego zachowanie.
_
Dalej usilnie wbijając wzrok w kosz, myślał, jak może stąd zwiać. Nie chciał żadnych tłumaczeń, w końcu widział, co się wydarzyło. Był zły, a jednocześnie bardzo go zabolała tamta sytuacja. Sam nie wiedział, co sobie myślał. W końcu blondyn był przystojny i miał charakterek. Wiele dziewczyn i facetów na niego leciało. Dlaczego więc poczuł się... wyjątkowy? To głupie.
- Niby co chcesz mi tłumaczyć? - odparł, również podenerwowany. - Tu raczej nie ma nic do tłumaczenia.
Odwrócił się do niego plecami i podszedł do okna. Miał ochotę przez nie wyskoczyć, żeby tylko uciec od tej - jego zdaniem - bezsensownej rozmowy.
_
- Jest, i to całkiem dużo. -Warknął, nieco zirytowany brakiem zainteresowania u Różowego. Cholera, byłby całkiem spokojny gdyby chłopak głupio się nie pytał, tylko grzecznie posłuchał wyjaśnień. Przewrócił teatralnie oczami i bez słowa opuścił łazienkę, mając dość emocji jak na jeden dzień. Dopiero gdy siedział już w klasie, jak zwykle obok Rufusa i Rouge'a uświadomił sobie, jak bezsensowna była jego reakcja i przeklinał się w myślach, że nie potrafił się opanować. Ale cóż, czasu już nie cofnie, więc nie miał innego wyboru jak przetrwanie do końca tego dnia. A co będzie później, to się okaże.
_
Kiedy chłopak wyszedł, odetchnął cicho. Całkiem dużo, tak? Ciekawe.
Spróbował opanować drżenie dłoni. Stał jak idiota przy oknie, dopóki nie zadzwonił dzwonek na lekcje. Miał mieszane uczucia odnośnie tego, co miało miejsce dosłownie kilka minut temu.
Wreszcie wyszedł z łazienki i poszedł na lekcje. Jak zawsze usiadł z Gray'em. Tym razem jednak nie chciało mu się z nim rozmawiać. Położył się na ławce, pozorując senność, jednak w myślach wciąż miał Stinga. Powstrzymał się od zerkania w jego stronę, wolał udawać obojętność. Właśnie, udawać.
_
On za to nie miał zamiaru być niczym ukryty ninja. Położył głowę na ławce i bezczelnie patrzył się na Różowego myśląc o tym, że chłopak jednak ma fajny tyłek, aż nie dostał mocnego ciosu z pięści prosto w głowę, co oczywiście zrobił Rufus. Prychnął jak rozjuszony kot i pomasował obolałe miejsce, siadając już tym razem prosto i udając, że wsłuchuje się uważnie w to, co mówi nauczyciel. Tak naprawdę jednak baźgrał Rouge'owi kutasy po całym zeszycie a on na szczęście zdawał się tego nie zauważać. I dobrze, będzie miał niespodziankę po przyjściu do domu.
_
Gray raz spoglądał na "śpiącego" Natsu, a raz na ekipę Rozczochranego. W końcu dźgnął Dragneela palcem w żebra, na co ten podskoczył. Nie lubił, jak ktoś mu tak robił. Nadął policzki, bardzo niezadowolony. Posłał ciemnowłosemu spojrzenie zabójcy i oprał łokieć o ławkę, a na łokciu brodę. Zwrócił wzrok na nauczyciela, co chwilę przenosząc go na dosyć znudzonego Stinga. Przy tym jednak odżywały w nim na nowo uczucia z ostatnich dni, dlatego też wolał znów ułożyć się w swojej poprzedniej pozycji, w której tkwił aż do dzwonka na przerwę.
_
Gdy nauczyciel oznajmił, że musi na chwilę wyjść, odprowadził go znudzonym wzrokiem. Jęknął cicho wiedząc, że to będzie oznaczać totalny rozpierdol i zoo w klasie. Nie zdziwił się więc, gdy pierwszymi do rozróby byli Rouge i Rufus, który już leżał na ławce jakichś dziewczyn, rzucając im niezbyt przyzwoitymi tekstami, na które chichotały jak zakochane nastolatki. Stop. One były zakochanymi nastolatkami.
Sam Sting nie miał ochoty na żadne wygłupy, więc z braku lepszej perspektywy zaczął się huśtać na krześle patrząc, jak czarnowłosy przyjaciel otwiera okno, siadając na parapecie. Szyba była blisko blondyna, wystarczyło tylko trochę sięgnąć ręką by mógł bez problemu oprzeć na niej swoje palce.
_
Kiedy nauczyciel wyszedł, jak zawsze zapanował rozgardiasz. Nawet Natsu podniósł głowę z ławki i wdał się w rozmowę z Erzą, która siedziała przed nim. Oczywiście rozmawiali dość głośno, cudem było przekrzyczeć wszystkich ludzi, którzy również raczyli się luźnymi gadkami ze swoimi ziomami.
Rzucił okiem w stronę Bandy Rozczochranego, na dłużej zatrzymując spojrzenie na Stingu, który właśnie huśtał się na krześle. A mógłby tak jebnąć do tyłu razem z tym pieprzonym krzesłem, pomyślał, czując jak gniew wraca.
Gray wstał i polazł do kosza na śmieci, żeby wyrzucić papierki po cukierkach, które zapamiętale jadł przez całą lekcję. Sam Natsu wstał i przeciągnął się, zmęczony siedzeniem.
_
- Rouge, łap to! - Sting z zaskoczeniem spojrzał na Rufusa, ważącego w dłoni wielki słownik, okuty w twardą oprawę. Zaraz potem zwrócił swoją uwagę na czarnowłosego, spokojnie siedzącego na parapecie. Widocznie nie brał na poważnie zabaw przyjaciela, co raczej wyjdzie na dobre całej klasie. Jednak ostatnie co blondyn zobaczył, to pękające szkło.
Na szczęście zareagował szybko, od razu schował głowę w dłoniach, niemal padając na ławkę. Dopiero teraz do jego uszu dobiegł brzdęk tłuczonej szyby. Zaraz potem zapanowała wręcz grobowa cisza w pomieszczeniu. A on się nie ruszał, kawałki szkła zbyt boleśnie wbijały mu się do dłoni, a nawet karku.
_
W klasie zapanowała cisza jak makiem zasiał. Spojrzenia wszystkich skierowały się w stronę okna, teraz stłuczonego. Kawałki szkła walały się po podłodze, na parapecie...
Natsu pierwszy otrząsnął sie z szoku. Szybko podszedł do Stinga, który był wyraźnie poszkodowany. Złość uleciała z niego w trybie natychmiastowym, a zastąpił ją strach. Strach o niego. Nic innego go w tym momencie nie interesowało.
Ledwo zdążył stanąć przy ławce blondyna, do sali z powrotem wszedł nauczyciel. Teraz - wyraźnie wkurzony - kierował się w ich stronę.
- Co tu się stało?! - warknął, patrząc po kolei na każdego ucznia.
Początkowo odpowiedziała mu cisza, dlatego też sam postanowił wyciągnąć wnioski. Jako że znał Stinga z poprzedniego wydarzenia z ławką, skierował swoje podejrzenia na niego.
- To pewnie ty wybiłeś szybę! - Popatrzył na niego oskarżycielsko, krzyżując ręce na piersi.
_
- I co jeszcze? Pomogły mi krasnoludki powbijać sobie to cholerne szkło do całego ciała? - Warknął, słysząc nauczyciela. Idiota, naprawdę nie widzi, że to on jest tym razem poszkodowanym.
Cicho jęknął, oglądając swoje ręce, po których powoli zaczęła płynąć krew. Szyba została wybita z dużą siłą, skoro jej kawałki tak mocno wbiły się w skórę. Zadrżał lekko, nawet nie zauważając Natsu. Próbował jakoś opanować ból, lub przynajmniej sprawiać wrażenie, że wszystko jest ok. Marnie mu to wychodziło, ponieważ znacznie pobladł.
_
Słysząc, że nauczyciel wyciągnął swoje własne wnioski, postanowił szybko zadziałać. Wiedział, że będzie źle, jeśli teraz nikt nie zareaguje, a wątpił, że tamci dwaj by się przyznali.
- To ja. To ja wybiłem szybę - powiedział głośno, kierując na siebie spojrzenia większości.
Patrzył przy tym ze stoickim spokojem w oczy nauczyciela.
Usłyszał, jak Gray mówi do Erzy coś w stylu "już całkiem go pojebało?!", ale zmusił się, żeby nie patrzeć w tamtą stronę.
- Czym to zrobiłeś? Nie masz nawet jednej ranki - odparł podejrzliwie.
Dragneel szybko rozejrzał się za czymś, co mogłoby potencjalnie rozbić szybę, po czym szybko zgarnął grubą książkę z ławki Stinga.
- Tym - powiedział bez wahania.
Teraz nie było ważne to, że spotka go za to kara. Chciał jak najszybciej zakończyć tą sprawę i zaprowadzić Stinga do pielęgniarki. O ile była.
_
Słysząc fałszywe zeznania Natsu, w pierwszej chwili zerwał się z ławki. Jednak dłonie, na których tym samym oparł cały ciężar swojego ciała odmówiły mu posłuszeństwa. Tak więc opadł z jękiem na krzesło, nie potrafiąc z siebie wydusić ani jednego słowa. Rzucił tylko Różowemu groźne spojrzenie.
- Dobrze więc. Zgłoszę to do dyrektora, on podejmie dalsze procedury. Udźwignij konsekwencje tego co zrobiłeś i zaprowadź go do pielęgniarki, zanim zemdleje. - Polecił nauczyciel, patrząc na nich uważnie. Jednak Sting jakby tego nie zauważał, był wpatrzony w Natsu, jak w swojego wybawiciela. Co z resztą było trafnym stwierdzeniem.
_
- Przyjmę każdą karę - powiedział i skierował spojrzenie na Stinga. - Chodź, idziemy - mruknął cicho i pomógł mu wstać. Przytrzymał go w pasie i powoli ruszył w stronę drzwi. Dostrzegł, że Rufus stoi w pobliżu z dość głupią miną. No tak, w końcu nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy.
Wyszli z klasy i skierowali się ku gabinetowi pielęgniarki.
- Mam nadzieję, że nie padniesz mi po drodze - odezwał się, przyglądając się blondynowi kątem oka. Widział, że coraz ciężej było mu stawiać kroki, więc złapał go mocniej w pasie.
_
- Przecież nogi mam całe, mogę chodzić. - Wymamrotał, stawiając kroki. Coraz ciężej było mu to robić, jako że ból zdawał się go obezwładniać, jednak nie chciał dodatkowo obciążać Różowego. To dodawało mu energii, dzięki której jeszcze nie padł. Spojrzał uważnie na jego twarz.
- Czemu to zrobiłeś, Natsu... -san? - Zapytał w końcu, dopiero po chwili namysłu dodając przyrostek "san". Wydał mu się odpowiedni, szczególnie w tej sytuacji. Gdy doszli do gabinetu pielęgniarki, z ulgą usiadł na łóżku, przymykając oczy. Miał dość mieszane uczucia co do całej sprawy.
_
- Ja... nie chciałem, żebyś miał znowu kłopoty. Tym razem pewnie by cię zawiesili, albo całkiem wyrzucili ze szkoły - powiedział zgodnie z prawdą.
Zaczerwienił się lekko. Wreszcie znaleźli się w gabinecie. Usiadł obok niego, podając pielęgniarce tą samą wersję historii, jaką usłyszał nauczyciel.
Przyjęła ją ze spokojem, od razu zabierając się do wyciągania odłamków ze skóry blondyna. Kiedy jednak chciała odprawić go z powrotem do klasy, zaprotestował. Chciał zostać, więc pozwoliła mu na to.
Gdy nauczyciel oznajmił, że musi na chwilę wyjść, odprowadził go znudzonym wzrokiem. Jęknął cicho wiedząc, że to będzie oznaczać totalny rozpierdol i zoo w klasie. Nie zdziwił się więc, gdy pierwszymi do rozróby byli Rouge i Rufus, który już leżał na ławce jakichś dziewczyn, rzucając im niezbyt przyzwoitymi tekstami, na które chichotały jak zakochane nastolatki. Stop. One były zakochanymi nastolatkami.
Sam Sting nie miał ochoty na żadne wygłupy, więc z braku lepszej perspektywy zaczął się huśtać na krześle patrząc, jak czarnowłosy przyjaciel otwiera okno, siadając na parapecie. Szyba była blisko blondyna, wystarczyło tylko trochę sięgnąć ręką by mógł bez problemu oprzeć na niej swoje palce.
_
Kiedy nauczyciel wyszedł, jak zawsze zapanował rozgardiasz. Nawet Natsu podniósł głowę z ławki i wdał się w rozmowę z Erzą, która siedziała przed nim. Oczywiście rozmawiali dość głośno, cudem było przekrzyczeć wszystkich ludzi, którzy również raczyli się luźnymi gadkami ze swoimi ziomami.
Rzucił okiem w stronę Bandy Rozczochranego, na dłużej zatrzymując spojrzenie na Stingu, który właśnie huśtał się na krześle. A mógłby tak jebnąć do tyłu razem z tym pieprzonym krzesłem, pomyślał, czując jak gniew wraca.
Gray wstał i polazł do kosza na śmieci, żeby wyrzucić papierki po cukierkach, które zapamiętale jadł przez całą lekcję. Sam Natsu wstał i przeciągnął się, zmęczony siedzeniem.
_
- Rouge, łap to! - Sting z zaskoczeniem spojrzał na Rufusa, ważącego w dłoni wielki słownik, okuty w twardą oprawę. Zaraz potem zwrócił swoją uwagę na czarnowłosego, spokojnie siedzącego na parapecie. Widocznie nie brał na poważnie zabaw przyjaciela, co raczej wyjdzie na dobre całej klasie. Jednak ostatnie co blondyn zobaczył, to pękające szkło.
Na szczęście zareagował szybko, od razu schował głowę w dłoniach, niemal padając na ławkę. Dopiero teraz do jego uszu dobiegł brzdęk tłuczonej szyby. Zaraz potem zapanowała wręcz grobowa cisza w pomieszczeniu. A on się nie ruszał, kawałki szkła zbyt boleśnie wbijały mu się do dłoni, a nawet karku.
_
W klasie zapanowała cisza jak makiem zasiał. Spojrzenia wszystkich skierowały się w stronę okna, teraz stłuczonego. Kawałki szkła walały się po podłodze, na parapecie...
Natsu pierwszy otrząsnął sie z szoku. Szybko podszedł do Stinga, który był wyraźnie poszkodowany. Złość uleciała z niego w trybie natychmiastowym, a zastąpił ją strach. Strach o niego. Nic innego go w tym momencie nie interesowało.
Ledwo zdążył stanąć przy ławce blondyna, do sali z powrotem wszedł nauczyciel. Teraz - wyraźnie wkurzony - kierował się w ich stronę.
- Co tu się stało?! - warknął, patrząc po kolei na każdego ucznia.
Początkowo odpowiedziała mu cisza, dlatego też sam postanowił wyciągnąć wnioski. Jako że znał Stinga z poprzedniego wydarzenia z ławką, skierował swoje podejrzenia na niego.
- To pewnie ty wybiłeś szybę! - Popatrzył na niego oskarżycielsko, krzyżując ręce na piersi.
_
- I co jeszcze? Pomogły mi krasnoludki powbijać sobie to cholerne szkło do całego ciała? - Warknął, słysząc nauczyciela. Idiota, naprawdę nie widzi, że to on jest tym razem poszkodowanym.
Cicho jęknął, oglądając swoje ręce, po których powoli zaczęła płynąć krew. Szyba została wybita z dużą siłą, skoro jej kawałki tak mocno wbiły się w skórę. Zadrżał lekko, nawet nie zauważając Natsu. Próbował jakoś opanować ból, lub przynajmniej sprawiać wrażenie, że wszystko jest ok. Marnie mu to wychodziło, ponieważ znacznie pobladł.
_
Słysząc, że nauczyciel wyciągnął swoje własne wnioski, postanowił szybko zadziałać. Wiedział, że będzie źle, jeśli teraz nikt nie zareaguje, a wątpił, że tamci dwaj by się przyznali.
- To ja. To ja wybiłem szybę - powiedział głośno, kierując na siebie spojrzenia większości.
Patrzył przy tym ze stoickim spokojem w oczy nauczyciela.
Usłyszał, jak Gray mówi do Erzy coś w stylu "już całkiem go pojebało?!", ale zmusił się, żeby nie patrzeć w tamtą stronę.
- Czym to zrobiłeś? Nie masz nawet jednej ranki - odparł podejrzliwie.
Dragneel szybko rozejrzał się za czymś, co mogłoby potencjalnie rozbić szybę, po czym szybko zgarnął grubą książkę z ławki Stinga.
- Tym - powiedział bez wahania.
Teraz nie było ważne to, że spotka go za to kara. Chciał jak najszybciej zakończyć tą sprawę i zaprowadzić Stinga do pielęgniarki. O ile była.
_
Słysząc fałszywe zeznania Natsu, w pierwszej chwili zerwał się z ławki. Jednak dłonie, na których tym samym oparł cały ciężar swojego ciała odmówiły mu posłuszeństwa. Tak więc opadł z jękiem na krzesło, nie potrafiąc z siebie wydusić ani jednego słowa. Rzucił tylko Różowemu groźne spojrzenie.
- Dobrze więc. Zgłoszę to do dyrektora, on podejmie dalsze procedury. Udźwignij konsekwencje tego co zrobiłeś i zaprowadź go do pielęgniarki, zanim zemdleje. - Polecił nauczyciel, patrząc na nich uważnie. Jednak Sting jakby tego nie zauważał, był wpatrzony w Natsu, jak w swojego wybawiciela. Co z resztą było trafnym stwierdzeniem.
_
- Przyjmę każdą karę - powiedział i skierował spojrzenie na Stinga. - Chodź, idziemy - mruknął cicho i pomógł mu wstać. Przytrzymał go w pasie i powoli ruszył w stronę drzwi. Dostrzegł, że Rufus stoi w pobliżu z dość głupią miną. No tak, w końcu nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy.
Wyszli z klasy i skierowali się ku gabinetowi pielęgniarki.
- Mam nadzieję, że nie padniesz mi po drodze - odezwał się, przyglądając się blondynowi kątem oka. Widział, że coraz ciężej było mu stawiać kroki, więc złapał go mocniej w pasie.
_
- Przecież nogi mam całe, mogę chodzić. - Wymamrotał, stawiając kroki. Coraz ciężej było mu to robić, jako że ból zdawał się go obezwładniać, jednak nie chciał dodatkowo obciążać Różowego. To dodawało mu energii, dzięki której jeszcze nie padł. Spojrzał uważnie na jego twarz.
- Czemu to zrobiłeś, Natsu... -san? - Zapytał w końcu, dopiero po chwili namysłu dodając przyrostek "san". Wydał mu się odpowiedni, szczególnie w tej sytuacji. Gdy doszli do gabinetu pielęgniarki, z ulgą usiadł na łóżku, przymykając oczy. Miał dość mieszane uczucia co do całej sprawy.
_
- Ja... nie chciałem, żebyś miał znowu kłopoty. Tym razem pewnie by cię zawiesili, albo całkiem wyrzucili ze szkoły - powiedział zgodnie z prawdą.
Zaczerwienił się lekko. Wreszcie znaleźli się w gabinecie. Usiadł obok niego, podając pielęgniarce tą samą wersję historii, jaką usłyszał nauczyciel.
Przyjęła ją ze spokojem, od razu zabierając się do wyciągania odłamków ze skóry blondyna. Kiedy jednak chciała odprawić go z powrotem do klasy, zaprotestował. Chciał zostać, więc pozwoliła mu na to.
- Ale nie musiałeś przyjmować wszystkiego na siebie, w końcu Rufus by się przyznał. A raczej mam taką nadzieję. - Stwierdził, również niezbyt pewny o uczciwość swojego kumpla. - Poza tym, klasa wie jak było.
Odetchnął cicho i zacisnął zęby na wardze, gdy pielęgniarka zaczęła wyciągać odłamki szkła z jego skóry. Na szczęście rany nie były takie wielkie, że trzeba było je szyć, więc skończyło się na odkażeniu i zabandażowaniu rąk oraz szyi, jako że jego kark również ucierpiał.
_
- Nie przyznałby się - stwierdził. Czego jak czego, ale tego akurat był pewien. - Moze i wiedzą, ale sądzę, że każdy z nich jest na tyle inteligentny, żeby nie poruszać tej sprawy i poprzeć moje słowa.
Westchnął cicho i przymknął oczy. Kiedy został wspomniany Rufus, humor doszczętnie opuścił Natsu, tak samo zresztą jak chęć rozmowy ze Stingiem. Stwierdził jednak, że przynajmniej będzie udawać, że sytuacja z parku nic a nic go nie obchodzi.
_
-Pewnie masz racje, nie odezwą się słowem. - Uśmiechnął się gorzko. Patrząc, jak pielęgniarka wychodzi z gabinetu, zapewne powiadomić o jego stanie nauczyciela, przesunął swoją rękę na jego nieco mniejszą odpowiedniczkę. Spojrzał na twarz chłopaka.
- Natsu-san, możemy pogadać? Nie chcę jeszcze wracać do klasy. - W jednej chwili przybrał wręcz proszący wzrok, siadając na łóżku siadem skrzyżnym. Zacisnął wargi w wąską kreskę, że aż pobielały, chcąc wytłumaczyć całą sytuację, żeby nie było nawet najmniejszych niedomówień. Tak na prawdę bardzo bał się tej rozmowy, serce szaleńczo mu biło przestraszone możliwymi reakcjami Różowego, jakie podsuwał mu mózg
_
- To jest pewne - mruknął, wbijając wzrok w buty. Cofnął dłoń, chociaż bardzo niechętnie. - O czym chcesz rozmawiać? - zapytał, na moment przenosząc na niego spojrzenie. Dokładnie wiedział, jaki temat zamierza poruszyć blondyn, sam jednak nie sądził, żeby było tu coś do tłumaczenia. A może jednak jest...? Może...
Nerwowo potarł dłonią policzek, próbując odgonić natrętne myśli. Nie chciał się łudzić, że może jednak się pomylił i to nie było tym, na co wyglądało.
_
Odetchnął cicho gdy chłopak cofnął swoją dłoń, więc niezadowolony podciągnął kolana pod brodę, patrząc na niego w zamyśleniu. Po chwili stwierdził, że należy powiedzieć wszystko prosto z mostu.
- Mnie i Rufusa nic nie łączy oprócz przyjaźni. Nie chciałem tego pocałunku, jednak za szybko uciekłeś, żeby zobaczyć jak odpycham go od siebie. Poza tym sam widziałeś, że dzisiaj Barbie zarywał do kilku dziewczyn. Ale nie uważasz, że to dziwne, że pocałował mnie akurat wtedy, gdy przechodziłeś ty? - Mówił powoli i spokojnie, żeby Różowy miał czas na przyswojenie do siebie wszystkich informacji. Gdy skończył, spojrzał na niego oczekując jakiejkolwiek reakcji.
_
Przygryzł wargę, zastanawiając się nad jego słowami. To prawda... to były dość dziwne okoliczności. Do tego Erza i Gray też nie zachowywali się tak, jak zawsze.
- Wiesz... Wydaje mi się, że oni widzieli nas, wtedy na imprezie... - powiedział cicho, lekko marszcząc brwi. - Nie uważasz.. że to zaplanowali? - Przeczesał włosy palcami, dokładnie analizując w myślach całe zajście z parku.
Nie był do końca pewien swojej teorii. Być może po prostu desperacko szukał dowodu potwierdzającego "niewinność" Stinga. Chciał wierzyć, że mówi prawdę.
_
- To całkiem możliwe. - Mruknął, na chwilę również głęboko się zamyślając. -Ale co przeszkadzałoby im w naszych... - Tu zaciął się, szukając odpowiednich słów. - ... bliższych relacjach?
Spojrzał na chłopaka pytająco, sam również szukając odpowiedzi na to pytanie, tyle że w swojej głowie. Cała sytuacja zrobiła sie dość dziwna, w szczególności gdy do akcji wkroczyły takie podejrzenia. Potarł odruchowo kark w zamyśleniu i zaraz syknął cicho, czując jak świeże rany się odezwały.
_
- Wiesz, że byliśmy wrogami. Twoi przyjaciele mnie nienawidzą, a moi ciebie, takie są fakty - odparł, nawet nie próbując powiedzieć tego w sposób delikatniejszy. No bo po co owijać w bawełnę? - Może to właśnie był ten powód...
Słysząc jego nagły syk, spojrzał na niego, zaniepokojony.
- Postaraj się za bardzo nie ruszać, to nie będzie tak bolało - poradził, odruchowo się do niego przybliżając, w razie czego.
_
- Ale chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się zaprzyjaźnili. Skoro potrafili się zmówić co do takiego planu, jak widać działają na tych samych falach. - Warknął, już mocno zirytowany na Rufusa i Rouge'a. Uważał ich za najlepszych przyjaciół, a wyglądało na to, że właśnie pokazała się ich druga, ta gorsza strona. Poczuł się w pewnym sensie zdradzony, dlatego też obrócił głowę w bok i tępo zapatrzył się w ścianę.
- Spróbuję, ale to trudne. Boli przy każdym ruchu głową. - Wymamrotał, po chwili przymykając swoje oczy. Poczuł się zmęczony jak po przebiegnięciu maratonu.
_
- No tak... To głupie - mruknął. Erza, Gray, Lucy... Aż dziw bierze, że zrobili mu coś takiego. Nigdy nie miał powodów, aby wątpić w ich dobre intencje, zaś teraz... Był zły. Musiał czym prędzej się dowiedzieć, czy naprawdę działali przeciwko niemu.
- Może powiem wychowawcy, żeby zwolnił cię do domu? Odpocząłbyś chociaż - zaproponował, podnosząc się z miejsca. - Ja niestety będę musiał tu zostać, aby zmierzyć się z konsekwencjami wybicia szyby. - Westchnął, zrezygnowany. To na pewno nie będzie przyjemne.
_
- Masz rację, ale nie trudź się i tak już dużo dla mnie zrobiłeś. Zastanawiam się, czy nie aż za dużo. Sam do niego pójdę, żeby mnie zwolnił. - Wstał z łóżka, jednak zanim jeszcze wyszedł, spojrzał na niego. - No i dziękuję za pomoc, Natsu-san. Kiedyś ci się na pewno odwdzięczę. - Uśmiechnął się do niego szeroko. - Jutro koniecznie musisz mi powiedzieć, jakie są konsekwencje. Może coś wspólnie na to poradzimy.
Pochylił się jeszcze nad nim pod wpływem chwili i cmoknął go w policzek. Zaraz potem odwrócił się jak gdyby nigdy nic i wyszedł z gabinetu pielęgniarki, kierując się do wychowawcy po zwolnienie.
Ło boże, nowy rozdział! Dobra, teraz idę czytać... xd
OdpowiedzUsuńNo to tak... na początku jak Sting uciekł z kibla to myślałam, że go zabiję! ;d Co za tchórz i nerwowiec!
OdpowiedzUsuńPotem zerkanie na siebie na lekcji... Sting gapiący się na tyłek Natsu zdecydowanie jest moim ulubionym fragmentem xd I Gray... coś mi się widzi, że czarnowłosy chyba jest troszkę zazdrosny~ no ale nie wiem na pewno ;d
Akcja z oknem O.o Rufus, ty tchórzu pierdolony! Nie lubię cię, koleś! "wdech, wydech* dobra... zranił mi Stinga Q.Q... Ale za to Natsu okazał się bohaterem, hell yeah ;d
I cała tajemnica dlaczego Sting mówi Natsu-san wyszła na jaw XDD
Dzięki temu, że wyjasnili sobie wszystko u pielęgniarki, to nei zabiję Stinga za ucieczkę z łazienki ;d Wybaczam mu. Przełamał się.
I awww ja liczę, że ich miłość będzie się rozwijać! <33
I ciekawi mnie co właściwie chcą ich kumple... no bo to aż dziwne że mogłoby im chodzić o samo "nie lubimy jego kolegów, więc się z nim nie spotykaj" Nie są ich rodzicami xd
Weny Wam <333
No wkurzył się chłopak, to wolał nie wchodzić w rękoczyny i zwiał xD
UsuńHaha, mi też się ten fragment podoba ;d A pff, Grayciu sobie może być zazdrosny ile chce, to nie o nim jest to opowiadanie! XD Tylko o jego striptizach, lol xD
Opanuj emocje, to tylko Rufus! ;o Taaag, mój Natsu w akcji <3
Ha, no dokładnie! :D
Wow, jaka Ty jesteś łaskawa! :DDDD
Może, może :3
Może po prostu lubią robić problemy? XD
Dziękujemy <33
~Natsu/Misuzu
NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
OdpowiedzUsuńNie byłam pierwsza ;-; *podciąga nosem*
Powiem tak: GENIALNE! *^*
No bo Natsu przyjął na siebie całą winę, no i...
Elfman: Natsu! Jesteś taki męski!
CO?! A Ty tu skąd?! *wykopuje*
Mężczyzna mi się do komentarza wciął ;-;
Ale się z nim zgodzę ^6
Natsu zachowałeś się w uj męsko! :3
Jak byli w tym kiblu to myślałam o jakimś ruchanko, czy coś ;-;
Zboczona ja, jest zboczona :3
Sting ze szkłem w skórze... Aż mnie strzęsło ;-;
Ale... Mam nadzieję, że kara Nachu nie będzie jakaś duża, lub, że Sting go przyjdzie odwiedzić, prawda? *robi słodkie oczka*
Ślę wenę, tulasa, wenę, Nachu w pudełku, wenę i jeszcze raz wenę! :3
*tulimyyyyyyyyyyyyyyyy*
Nie przejmuj się, następnym razem będziesz pierwsza! :3
UsuńHaha, Elfman lubi się wcinać do takowych komentarzy! :D Niepotrzebnie go wykopałaś ;<
Natsu oczywiście musiał chociaż raz zachować się bardzo bohatersko <3
Haha, tak myślałam, że będą z tym skojarzenia xd
Biedny Stinguś ;_;
Tego jeszcze nie wiemy :D Nie wymyśliłyśmy nic jeszcze xD
Oooo, dziękujemy, to się przyda jak najbardziej <3
*Tulimy się*
~Natsu/Misuzu
Jeśli dowiem się dwa dni po wrzuceniu, to nie będę pierwsza ;-;
UsuńAle się wciął ;-;
Elfman: Zachowałaś się bardzo niemęsko Nashi!
Evagreen~
Elfman: Co?! Nieeeeeeee! *znika*
Zawsze daje się podejść :3
Mój bohater <3 A raczej bohater Stinga ;-;
No bo no ;-;
Dokładnie ;-;
Wy zue xD
<3
*Tulać!* :3
Jak chcesz, to będę Cię powiadamiać na asku o nowych rozdziałach :3
UsuńMoże lubi? ;<
Haha, biedny Elfman, ucieka przed Ever XDD
Tag, dokładnie <3
Żebyś wiedziała, że jesteśmy bardzo zUe xDD
*Tulasowy potwóóór o.O xD* <3
~Natsu/Misuzu
Tak! *^*
UsuńMoże~
No bo jak go w skałę zamieni to co? Do muzeum go się wywiezie, lub ktoś go rozje... Ekchem... rozwali xD
<3
Bardzo, bardzo zUe xD
T-tulasowy potwór? O.o
*tulasowe tsunami! XDDDDDDD* :3
To na asku Ci będę wysyłać, jak wczoraj ;d
UsuńI wtedy byłoby po Elfmanie. To takie niemęskie xD
Ale jak napiszemy następny rozdział, to będziemy dobre? xD
Tag o.O nie wiem, dlaczego to napisałam, ale jakoś mi się nasunęło XDD
*haha, tulasowe trzęsienie ziemi! :D*
~Natsu/Misuzu
Um przepraszam, za brak komentarza pod poprzednim :(
OdpowiedzUsuńCóż co było minęło, a teraz o 8:
(pisane w trakcie czytania)
Sting powinien zarzucić choć mini focha na dzień bądź dwa w końcu Rufus i Rouge zjebali mu dość trochę szansę z Natsu. Chuje, jestem na nich zła -.-
Natsu jest bardzo emocjonalny. Musi wziąć się w garść *wspiera*
Ciche dni Stinga i dobrze.
Ten pocałunek coś znaczył dla jakiejś tam intrygi.
Ciota. Sting to ciota, rozczarował mnie. Pokazał, że Natsu ma rację i to nie jest ważne :/
Dobre zajęcie na lekcje ;d Ja nie mam ładnych tyłków koło siebie, smuteczek ;< Kutasowa zemsta.
Reaguje podobnie na dźganie, nie lubię tego.
Ruuufus ty chuju. Stinguś Natsu się tobą zaopiekuje *pata*
Łał jaki on bohaterski. Weźmie to na klatę xD
Konfrontacja w końcu (nie zapomnę łazienki ale odpuszczę)
Te zagrywki ich przyjaciół są denerwujące, mogą mieć jakieś głębsze znaczenie...
Niech Rufus płaci! Tchórz.
Ładnie się rozwija nie lubię szybkiej akcji, podoba mi się c;
Czekam na next ^^
Weny ♡
Nie masz za co przepraszać :3
UsuńSting po prostu nie chce afery robić, udaje, że nic się nie stało, bo nie jest pewien ich intencji ^^
Natsuś jest uczuciowy, to prawda Q.Q
Nic nie mówię o pocałunku ;x
Stinguś po prostu się denerwuje ;<
Ja też nie mam koło siebie ładnych, a mogłyby jakieś być, miałabym zajęcie XD haha, tag <3
Rufus to ciota D:"
Haha, dokładnie XDD
Zapomnij łazienkę, ważne, że była rozmowa! :3
Może, może.
Cieszymy się, że Ci się podoba ;P
Dziękujemy <3
~Natsu/Misuzu