Natsu nie musiał długo czekać, aż dyrektor wezwie go do siebie na
rozmowę. Miał tylko nadzieję, że rodzice nie dowiedzą się o niczym. Mógł
pracować społecznie do usranej śmierci, byle tylko nikt im o niczym nie
powiedział. Chłopak wszedł do gabinetu z wysoko podniesioną głową. Dyrektor
kazał mu usiąść, ale nie zrobił tego.
- Doszły mnie słuchy, że wybiłeś szybę w jednej z klas, w wyniku czego ucierpiał jeden z uczniów. Co masz na swoje usprawiedliwienie?
- Nie zrobiłem tego celowo - odpowiedział tylko.
Mężczyzna chwilę się nad czymś zastanawiał. Po dłuższej chwili rzekł: - Cóż, zadzwonię do twoich rodziców, ktoś musi pokryć koszty wstawienia nowego okna. Poza tym, zostaniesz zawieszony w prawach ucznia na kilka dni. Wychowawca da ci znać, na ile konkretnie.
No i stało się. Pozostało mu tylko jedno: prosić o zmianę kary.
- Panie dyrektorze, proszę nie dzwonić do rodziców. Sam pokryję koszty, mogę też pracować społecznie... Oni nie mogą się dowiedzieć, niech pan zrozumie...
- Nie - przerwał mu. - Musisz ponieść konsekwencje swojego beztroskiego zachowania, Dragneel. Nie zmienię zdania. A teraz wracaj do klasy.
- Doszły mnie słuchy, że wybiłeś szybę w jednej z klas, w wyniku czego ucierpiał jeden z uczniów. Co masz na swoje usprawiedliwienie?
- Nie zrobiłem tego celowo - odpowiedział tylko.
Mężczyzna chwilę się nad czymś zastanawiał. Po dłuższej chwili rzekł: - Cóż, zadzwonię do twoich rodziców, ktoś musi pokryć koszty wstawienia nowego okna. Poza tym, zostaniesz zawieszony w prawach ucznia na kilka dni. Wychowawca da ci znać, na ile konkretnie.
No i stało się. Pozostało mu tylko jedno: prosić o zmianę kary.
- Panie dyrektorze, proszę nie dzwonić do rodziców. Sam pokryję koszty, mogę też pracować społecznie... Oni nie mogą się dowiedzieć, niech pan zrozumie...
- Nie - przerwał mu. - Musisz ponieść konsekwencje swojego beztroskiego zachowania, Dragneel. Nie zmienię zdania. A teraz wracaj do klasy.
_
NASTĘPNEGO DNIA…
Wstał rano z jękiem bólu na ustach. Ubierając się w szkolny mundurek przed lustrem z rozbawieniem zauważył, że wygląda jak weteran wojenny - cały w bandażach. Pewnie zostaną blizny, ale nie przeszkadzało mu to. Już jedną miał.
Odruchowo przeniósł wzrok na swoją brew. Przejechał palcami po śladzie, mimowolnie się krzywiąc, chociaż nic go nie bolało. Odetchnął cicho, postanawiając nie roztrząsać przeszłości, tylko żyć teraźniejszością. Poza tym jego dzieciństwo nie było czymś na tyle przyjemnym, co mógłby wspominać co dzień.
Delikatnie założył plecak, na mniej poszkodowane, lewe ramię. Całe szczęście skorzystał z przywileju wręcz kaleki - ojciec odwiózł go do szkoły w drodze do pracy. Gdy tylko stanął w progu znienawidzonego przez młodzież miejsca, zaczął rozglądać się za Różowym. Nie zobaczył go, jednak w tłumie mignął mu Gray. Bez żadnych oporów delikatnie pociągnął go za ramię.
- Wiesz gdzie jest Natsu-san? - spytał cicho, jak gdyby było to coś wstydliwego.
- Został zawieszony w prawach ucznia - warknął wyraźnie zirytowany czarnowłosy, wyrywając się z uścisku i bezceremonialnie odchodząc. Blondyn nie zaprzątał sobie głowy tym, czemu jest on na niego zły. Nie zwracał również uwagi na wołania Rufusa. Odwrócił się na pięcie i wybiegł ze szkoły.
_
Wstał rano z okropnym bólem barku. Wczorajsza awantura z rodzicami nie skończyła się najlepiej. Ojciec tradycyjnie wpadł w szał i trochę mu się oberwało.
Westchnął ciężko i popatrzył na wielkiego siniaka, zdobiącego jego ramię. Założył bluzę i, upewniwszy się, że rodzice już wyszli do pracy, zszedł do kuchni, zrobić sobie śniadanie, na które nie miał najmniejszej ochoty. W szkole na pewno już wszyscy wiedzieli o tym, że go zawieszono.
Mimo braku apetytu, wmusił w siebie kilka kanapek i zaległ przed telewizorem, z braku lepszych pomysłów na spędzenie dnia.
W pewnej chwili usłyszał dzwonek do drzwi. Wstał z miejsca, zaskoczony. Nie spodziewał się nikogo o tej porze. W końcu jego znajomi siedzieli teraz na pierwszej lekcji.
- Kogo licho niesie? - mruknął pod nosem i poszedł otworzyć.
Zdziwił się jeszcze bardziej, kiedy zobaczył przed sobą Stinga. Nagle poczuł się zawstydzony. W końcu stał przed blondynem tylko w bokserkach i bluzie.
- Co tu robisz? - zapytał. - Nie powinieneś być w szkole?
_
Jakie szczęście, że Różowy był w domu. Już od progu zmierzył go uważnym spojrzeniem, nie mogąc powstrzymać się przed cichym westchnięciem zadowolenia. W końcu Natsu-san w samych bokserkach i bluzie narzuconej na nagą klatkę piersiową nie był czymś zwykłym. Jednym słowem, robił wrażenie. Cholera, żeby tak mógł go teraz wręcz posiąść na własność...
Przybrał beztroski uśmiech, bezceremonialnie wkraczając do jego domu.
- Ave - przywitał się i pokiwał powoli głową. - Powinienem. Ale uznałem, że lepszym zajęciem będzie spędzenie tego dnia z tobą. Oczywiście, jeśli masz czas. Powiedzieli mi, że jesteś zawieszony.
_
Nadal lekko zdziwiony i speszony, zamknął za nim drzwi. Cóż, ta sytuacja była dla niego trochę dziwna. Nie spodziewał się, że zobaczy Stinga już dziś. - No tak, zawiesili mnie - przyznał niechętnie. Włożył ręce do kieszeni bluzy i popatrzył na niego z powagą. - Nie powinieneś był opuszczać lekcji, nawet po to, żeby posiedzieć ze mną w domu. Mimo wszystko... to dobrze, że przyszedłeś, bo cholernie się nudzę. - Zaśmiał się. - Chcesz może coś do picia? Do jedzenia? Rozgość się. Chyba że wolisz iść do mnie do pokoju, zamiast siedzieć przed telewizorem - gadał i gadał, nie dając biednemu chłopakowi dojść do słowa.
Zawsze dużo mówił, kiedy się denerwował w czyimś towarzystwie.
Jakie szczęście, że Różowy był w domu. Już od progu zmierzył go uważnym spojrzeniem, nie mogąc powstrzymać się przed cichym westchnięciem zadowolenia. W końcu Natsu-san w samych bokserkach i bluzie narzuconej na nagą klatkę piersiową nie był czymś zwykłym. Jednym słowem, robił wrażenie. Cholera, żeby tak mógł go teraz wręcz posiąść na własność...
Przybrał beztroski uśmiech, bezceremonialnie wkraczając do jego domu.
- Ave - przywitał się i pokiwał powoli głową. - Powinienem. Ale uznałem, że lepszym zajęciem będzie spędzenie tego dnia z tobą. Oczywiście, jeśli masz czas. Powiedzieli mi, że jesteś zawieszony.
_
Nadal lekko zdziwiony i speszony, zamknął za nim drzwi. Cóż, ta sytuacja była dla niego trochę dziwna. Nie spodziewał się, że zobaczy Stinga już dziś. - No tak, zawiesili mnie - przyznał niechętnie. Włożył ręce do kieszeni bluzy i popatrzył na niego z powagą. - Nie powinieneś był opuszczać lekcji, nawet po to, żeby posiedzieć ze mną w domu. Mimo wszystko... to dobrze, że przyszedłeś, bo cholernie się nudzę. - Zaśmiał się. - Chcesz może coś do picia? Do jedzenia? Rozgość się. Chyba że wolisz iść do mnie do pokoju, zamiast siedzieć przed telewizorem - gadał i gadał, nie dając biednemu chłopakowi dojść do słowa.
Zawsze dużo mówił, kiedy się denerwował w czyimś towarzystwie.
_
Nie ukrywając swojego rozbawienia pozwolił chłopakowi się wygadać. Spokojnie czekał, nie przerywając tego potoku słów. W końcu, gdy chłopak skończył, błyskawicznie podjął decyzję, która pasowała mu najbardziej. Z, powiedzmy, różnych przyczyn.
- Chcę iść do twojego pokoju, o tej porze w telewizji nie ma nic ciekawego. No i nie mam ochoty na nic do picia ani zjedzenia, niedawno miałem jeszcze w ustach śniadanie - uśmiechnął się szeroko i mimowolnie poczochrał Różowego po jego i tak sterczących włosach. - Prowadź do swojego pokoju.
_
Na jego policzkach pojawiły się lekkie wypieki, kiedy blondyn poczochrał go po włosach.
- No dobra, tylko nie przestrasz się bałaganu - ostrzegł, posyłając mu szeroki uśmiech. Wszedł po schodach na piętro i skręcił w lewo. Drzwi do jego pokoju były uchylone, więc kopnął w nie lekko nogą, żeby otworzyły się szerzej. Przepuścił Stinga przodem, a sam wszedł za nim i zamknął drzwi.
- Rozgość się - powiedział, siadając na brzegu łóżka. - Przepraszam, że niepościelone, ale niedawno wstałem. - Potarł kark dłonią, nadal lekko zawstydzony.
Nie ukrywając swojego rozbawienia pozwolił chłopakowi się wygadać. Spokojnie czekał, nie przerywając tego potoku słów. W końcu, gdy chłopak skończył, błyskawicznie podjął decyzję, która pasowała mu najbardziej. Z, powiedzmy, różnych przyczyn.
- Chcę iść do twojego pokoju, o tej porze w telewizji nie ma nic ciekawego. No i nie mam ochoty na nic do picia ani zjedzenia, niedawno miałem jeszcze w ustach śniadanie - uśmiechnął się szeroko i mimowolnie poczochrał Różowego po jego i tak sterczących włosach. - Prowadź do swojego pokoju.
_
Na jego policzkach pojawiły się lekkie wypieki, kiedy blondyn poczochrał go po włosach.
- No dobra, tylko nie przestrasz się bałaganu - ostrzegł, posyłając mu szeroki uśmiech. Wszedł po schodach na piętro i skręcił w lewo. Drzwi do jego pokoju były uchylone, więc kopnął w nie lekko nogą, żeby otworzyły się szerzej. Przepuścił Stinga przodem, a sam wszedł za nim i zamknął drzwi.
- Rozgość się - powiedział, siadając na brzegu łóżka. - Przepraszam, że niepościelone, ale niedawno wstałem. - Potarł kark dłonią, nadal lekko zawstydzony.
_
- Nawet potrafię cię pocieszyć. Mam gorszy bałagan - stwierdził, gdy tylko znalazł się w jego pokoju i mniej więcej go ogarnął wzrokiem. Zrzucił ze swojego ramienia torbę na podłogę, z cichym sykiem, bo w tym momencie zabolał go zabandażowany kark. Usiadł również na łóżku chłopaka, w siadzie skrzyżnym. Odwrócił się przodem do niego.
- Wiesz, nie mam pojęcia, jak powinienem ci dziękować. Nie dość, że wziąłeś wszystko na siebie... - tu zająknął się, niepewny co powinien powiedzieć. W zamian tego wydał z siebie ciche westchnięcie. - Co nie zmienia faktu, że nie powinieneś był tego robić. A co na to twoi rodzice?
_
- Serio? Jakoś nie wierzę. - Zaśmiał się cicho, patrząc na niego z leciutkim rozbawieniem.
Zaczął bawić się suwakiem bluzy. Musiał czymś zająć ręce.
- Nie musisz mi dziękować. Chciałem to zrobić, więc to zrobiłem - odparł, zaraz potem opadając na poduszki. - Wiesz, rodzice jak to rodzice. Pokrzyczą, powkurzają się i im przejdzie. - Przywołał na twarz sztuczny uśmiech. Nie chciał ciągnąć tego tematu, wolał teraz nie myśleć o rodzicach i o wydarzeniach poprzedniego wieczoru. Postanowił więc zmienić trochę bieg rozmowy. - Nadal cię coś boli, prawda? Mogłeś dziś zostać w domu, zamiast wychodzić.
- Nawet potrafię cię pocieszyć. Mam gorszy bałagan - stwierdził, gdy tylko znalazł się w jego pokoju i mniej więcej go ogarnął wzrokiem. Zrzucił ze swojego ramienia torbę na podłogę, z cichym sykiem, bo w tym momencie zabolał go zabandażowany kark. Usiadł również na łóżku chłopaka, w siadzie skrzyżnym. Odwrócił się przodem do niego.
- Wiesz, nie mam pojęcia, jak powinienem ci dziękować. Nie dość, że wziąłeś wszystko na siebie... - tu zająknął się, niepewny co powinien powiedzieć. W zamian tego wydał z siebie ciche westchnięcie. - Co nie zmienia faktu, że nie powinieneś był tego robić. A co na to twoi rodzice?
_
- Serio? Jakoś nie wierzę. - Zaśmiał się cicho, patrząc na niego z leciutkim rozbawieniem.
Zaczął bawić się suwakiem bluzy. Musiał czymś zająć ręce.
- Nie musisz mi dziękować. Chciałem to zrobić, więc to zrobiłem - odparł, zaraz potem opadając na poduszki. - Wiesz, rodzice jak to rodzice. Pokrzyczą, powkurzają się i im przejdzie. - Przywołał na twarz sztuczny uśmiech. Nie chciał ciągnąć tego tematu, wolał teraz nie myśleć o rodzicach i o wydarzeniach poprzedniego wieczoru. Postanowił więc zmienić trochę bieg rozmowy. - Nadal cię coś boli, prawda? Mogłeś dziś zostać w domu, zamiast wychodzić.
_
- Mama nie podarowałaby mi, gdybym został w domu - teatralnie przewrócił oczami. - Wiesz, typowa rodzicielska obsesja na punkcie nauki - odetchnął cicho, przypominając sobie awantury, które musiał przeżywać, gdy nie chciał iść do szkoły. Ponownie zwrócił swój wzrok na Różowego. Nagle jakoś wszystkie myśli o nadopiekuńczej matce wyleciały mu z głowy. Przysunął się bliżej niego, przybliżając swój nos do szyi Natsu-sana. Zaciągnął się jego zapachem.
- Bardzo ładnie pachniesz - odezwał się w końcu, przesuwając swoją dłoń na jego. Sprawnie splótł swoje palce z odpowiednikami chłopaka.
_
- Skądś to znam - odpowiedział, krzywiąc się.
Kiedy Sting przybliżył się do niego, Natsu wypuścił głośno powietrze z płuc. Popatrzył na niego, dosyć speszony.
- Dziękuję. Wiesz, może ja jednak zrobię coś do jedzenia, co? W sumie nie jestem głodny, ale będzie na później. I w zasadzie przyniosę też jakiś sok... No i znowu tyle gadam. - Tak, znowu ten przeklęty słowotok.
Pogładził kciukiem wierzch dłoni blondyna, uśmiechając się do niego nieśmiało. Jednak łatwiej mi jest z nim rozmawiać po pijaku, pomyślał.
- Mama nie podarowałaby mi, gdybym został w domu - teatralnie przewrócił oczami. - Wiesz, typowa rodzicielska obsesja na punkcie nauki - odetchnął cicho, przypominając sobie awantury, które musiał przeżywać, gdy nie chciał iść do szkoły. Ponownie zwrócił swój wzrok na Różowego. Nagle jakoś wszystkie myśli o nadopiekuńczej matce wyleciały mu z głowy. Przysunął się bliżej niego, przybliżając swój nos do szyi Natsu-sana. Zaciągnął się jego zapachem.
- Bardzo ładnie pachniesz - odezwał się w końcu, przesuwając swoją dłoń na jego. Sprawnie splótł swoje palce z odpowiednikami chłopaka.
_
- Skądś to znam - odpowiedział, krzywiąc się.
Kiedy Sting przybliżył się do niego, Natsu wypuścił głośno powietrze z płuc. Popatrzył na niego, dosyć speszony.
- Dziękuję. Wiesz, może ja jednak zrobię coś do jedzenia, co? W sumie nie jestem głodny, ale będzie na później. I w zasadzie przyniosę też jakiś sok... No i znowu tyle gadam. - Tak, znowu ten przeklęty słowotok.
Pogładził kciukiem wierzch dłoni blondyna, uśmiechając się do niego nieśmiało. Jednak łatwiej mi jest z nim rozmawiać po pijaku, pomyślał.
_
- Chcesz mi teraz uciec? Gwarantuję, że ci się nie uda - wymruczał zadowolony, prosto do jego ucha. Nie mógł się powstrzymać przed delikatnym przygryzieniem jego płatka. Niemal zaborczo objął go w pasie, tym samym puszczając jego dłoń. W ramach rekompensaty przycisnął go mocno do swojego ciała.
- Natsu-san... Kochaj się ze mną - szepnął w końcu cicho, zażenowany że w ogóle o coś takiego poprosił. Powinien wziąć go tu i teraz, bez pytania. Jednak nie chciał zrobić krzywdy tej drobnej istotce, jak to postrzegał Różowego. W oczekiwaniu na odpowiedź owinął jego szyję swoim wręcz gorącym oddechem.
_
- N - nie chcę uciekać.. - zająknął się.
Zadrżał, czując ciało Stinga tak blisko swojego ciała. Objął go jedną ręką w pasie. Drugiej nie mógł podnieść, z powodu bólu ramienia. Kiedy usłyszał tak bezpośrednią prośbę, początkowo nie był pewien, co powinien zrobić. Przygryzł dolną wargę. Oczywiście, że chciał zrobić to właśnie ze Stingiem, ale z drugiej strony nie był pewien, czy jest gotowy. Odetchnął głęboko i odpowiedział: - Ja... nie wiem... Ugh. No dobrze. Zróbmy to.
Będzie, co ma być. W tym momencie liczył się tylko Sting.
- Chcesz mi teraz uciec? Gwarantuję, że ci się nie uda - wymruczał zadowolony, prosto do jego ucha. Nie mógł się powstrzymać przed delikatnym przygryzieniem jego płatka. Niemal zaborczo objął go w pasie, tym samym puszczając jego dłoń. W ramach rekompensaty przycisnął go mocno do swojego ciała.
- Natsu-san... Kochaj się ze mną - szepnął w końcu cicho, zażenowany że w ogóle o coś takiego poprosił. Powinien wziąć go tu i teraz, bez pytania. Jednak nie chciał zrobić krzywdy tej drobnej istotce, jak to postrzegał Różowego. W oczekiwaniu na odpowiedź owinął jego szyję swoim wręcz gorącym oddechem.
_
- N - nie chcę uciekać.. - zająknął się.
Zadrżał, czując ciało Stinga tak blisko swojego ciała. Objął go jedną ręką w pasie. Drugiej nie mógł podnieść, z powodu bólu ramienia. Kiedy usłyszał tak bezpośrednią prośbę, początkowo nie był pewien, co powinien zrobić. Przygryzł dolną wargę. Oczywiście, że chciał zrobić to właśnie ze Stingiem, ale z drugiej strony nie był pewien, czy jest gotowy. Odetchnął głęboko i odpowiedział: - Ja... nie wiem... Ugh. No dobrze. Zróbmy to.
Będzie, co ma być. W tym momencie liczył się tylko Sting.
_
Na jego twarz wpełzł mimowolny uśmieszek, gdy tylko usłyszał wyraźną zgodę Różowego. Nie czekał, niecierpliwie popchnął go na łóżko, pochylając się nad nim. Chciał zobaczyć jego ciało, wprost nie mógł się doczekać aż wreszcie wcieli w życie swoje najskrytsze marzenia. Sprawnym ruchem odsunął jego bluzę, która już niedługo wylądowała na podłodze. Z niemym zachwytem przejechał dłonią po jego klatce piersiowej, aż do ramion. W pewnym momencie zobaczył pokaźnego siniaka, malującego się na skórze chłopaka. Spojrzał na niego mocno zdezorientowany.
- Natsu-san, co to jest? - wydusił z siebie, delikatnie przejeżdżając palcami po jego ramieniu.
_
Opadł na łóżko, zaskoczony tak szybką reakcją Stinga. Czy ten chłopak był aż tak bardzo niewyżyty? W toku następnych zdarzeń zupełnie zapomniał o sińcu, na którego teraz zwrócił uwagę blondyn.
- Ach, to... uderzyłem się. Nie przejmuj się tym. - Uśmiechnął się lekko i przyciągnął go bliżej siebie. Nie chciał, żeby blondyn dociekał, skąd dokładnie pochodzi ten siniak, a najlepszym sposobem na to było zajęcie jego myśli swoją osobą.
Różowowłosy włożył rękę pod koszulkę Stinga, delikatnie muskając palcami skórę na jego klatce piersiowej.
Na jego twarz wpełzł mimowolny uśmieszek, gdy tylko usłyszał wyraźną zgodę Różowego. Nie czekał, niecierpliwie popchnął go na łóżko, pochylając się nad nim. Chciał zobaczyć jego ciało, wprost nie mógł się doczekać aż wreszcie wcieli w życie swoje najskrytsze marzenia. Sprawnym ruchem odsunął jego bluzę, która już niedługo wylądowała na podłodze. Z niemym zachwytem przejechał dłonią po jego klatce piersiowej, aż do ramion. W pewnym momencie zobaczył pokaźnego siniaka, malującego się na skórze chłopaka. Spojrzał na niego mocno zdezorientowany.
- Natsu-san, co to jest? - wydusił z siebie, delikatnie przejeżdżając palcami po jego ramieniu.
_
Opadł na łóżko, zaskoczony tak szybką reakcją Stinga. Czy ten chłopak był aż tak bardzo niewyżyty? W toku następnych zdarzeń zupełnie zapomniał o sińcu, na którego teraz zwrócił uwagę blondyn.
- Ach, to... uderzyłem się. Nie przejmuj się tym. - Uśmiechnął się lekko i przyciągnął go bliżej siebie. Nie chciał, żeby blondyn dociekał, skąd dokładnie pochodzi ten siniak, a najlepszym sposobem na to było zajęcie jego myśli swoją osobą.
Różowowłosy włożył rękę pod koszulkę Stinga, delikatnie muskając palcami skórę na jego klatce piersiowej.
_
- Uderzyłeś? - zmarszczył brwi. Widział jak na dłoni, że chłopak kłamie, jednak jego dotyk był tak przyjemny. Nie mógł się powstrzymać od pochylenia się nad nim i delikatnego muśnięcia ustami obitego ramienia. Zaraz potem zajął się jego szyją, składając na niej czułe pocałunki. Jednocześnie złapał jego sutka palcami, pocierając o niego czy od czasu do czasu pociągając go i podszczypując. Postanowił, że potem dopyta się, co tak naprawdę się wydarzyło. Teraz chciał zająć się tylko i wyłącznie Natsu-sanem.
_
Nie odpowiedział. Przymknął oczy, z przyjemnością poddając się pieszczotom. Przez dłuższą chwilę nadal wodził dłonią po jego klacie, drażniąc skórę i sutki, potem jednak przesunął rękę niżej i zatknął palca wskazującego za pasek jego spodni. Sam nie wierzył w to, co robi. Działał instynktownie, kierując się wciąż narastającym pragnieniem. Uniósł bolącą rękę, powstrzymując jęk bólu. Musnął opuszkami palców jego szyję, a następnie wplótł palce w jego włosy.
- Uderzyłeś? - zmarszczył brwi. Widział jak na dłoni, że chłopak kłamie, jednak jego dotyk był tak przyjemny. Nie mógł się powstrzymać od pochylenia się nad nim i delikatnego muśnięcia ustami obitego ramienia. Zaraz potem zajął się jego szyją, składając na niej czułe pocałunki. Jednocześnie złapał jego sutka palcami, pocierając o niego czy od czasu do czasu pociągając go i podszczypując. Postanowił, że potem dopyta się, co tak naprawdę się wydarzyło. Teraz chciał zająć się tylko i wyłącznie Natsu-sanem.
_
Nie odpowiedział. Przymknął oczy, z przyjemnością poddając się pieszczotom. Przez dłuższą chwilę nadal wodził dłonią po jego klacie, drażniąc skórę i sutki, potem jednak przesunął rękę niżej i zatknął palca wskazującego za pasek jego spodni. Sam nie wierzył w to, co robi. Działał instynktownie, kierując się wciąż narastającym pragnieniem. Uniósł bolącą rękę, powstrzymując jęk bólu. Musnął opuszkami palców jego szyję, a następnie wplótł palce w jego włosy.
_
Poruszył niespokojnie swoimi biodrami czując, jak chłopak ciągle postępuje dalej, coraz odważniej. Wydał z siebie ciche westchnięcie zadowolenia, którego nie mógł powstrzymać. Nie czekając wpił się w jego wargi, od razu będąc dość nachalnym - wepchnął w jego usta swój języczek. Gdy poczuł, że jego sutki stwardniały zostawił je w spokoju i zszedł dłońmi niżej. Przez chwilę się z nim drażnił, trzymając dłoń na jego kroczu, jednak w końcu pozbawił go bokserek. Podniósł się lekko, patrząc na jego nagie ciało. Iście pyszny widok.
_
Nie zwracał już uwagi na uporczywy ból ramienia. Odwzajemniał pocałunki, co chwila trącając jego język swoim. Poruszył się pod chłopakiem, kiedy ten pozbawił go bokserek. Na jego policzki wypełzł rumieniec zawstydzenia.
Żeby ukryć zażenowanie, szarpnął lekko koszulkę blondyna, by po chwili ją z niego zdjąć. Później zajął się paskiem jego spodni. Dłuższą chwilę się z nim mocował, ale wreszcie udało mu się go rozpiąć.
_
Wziął jego członka w dłoń. Zaczął go powolnymi ruchami masować, chcąc dać chłopakowi jak najwięcej przyjemności. Od czasu do czasu pomagał mu w zrzuceniu z siebie ciuchów. Cholera, nie wiedział, jak to możliwe, jednak podniecenie i chęć na Różowego rosły w nim z każdą chwilą, co pokazywał nieco przyśpieszonym oddechem. Pochylił się nad nim i zaczął całować jego klatkę piersiową, od czasu do czasu zatrzymując się przy sutkach. Ssał je i przygryzał, chcąc sprawić chłopakowi jak najwięcej przyjemności.
_
Jęknął cicho, gdy poczuł dłoń chłopaka na swoim członku. Kiedy Sting też już został całkowicie pozbawiony ubrań, Natsu opadł z powrotem na łóżko i przymknął oczy, całkowicie skupiając się na pieszczotach, które fundował mu blondyn. Sam nie chciał być gorszy - drażnił dłonią skórę na jego podbrzuszu, momentami niby przypadkiem zahaczając o penisa chłopaka.
Poruszył niespokojnie swoimi biodrami czując, jak chłopak ciągle postępuje dalej, coraz odważniej. Wydał z siebie ciche westchnięcie zadowolenia, którego nie mógł powstrzymać. Nie czekając wpił się w jego wargi, od razu będąc dość nachalnym - wepchnął w jego usta swój języczek. Gdy poczuł, że jego sutki stwardniały zostawił je w spokoju i zszedł dłońmi niżej. Przez chwilę się z nim drażnił, trzymając dłoń na jego kroczu, jednak w końcu pozbawił go bokserek. Podniósł się lekko, patrząc na jego nagie ciało. Iście pyszny widok.
_
Nie zwracał już uwagi na uporczywy ból ramienia. Odwzajemniał pocałunki, co chwila trącając jego język swoim. Poruszył się pod chłopakiem, kiedy ten pozbawił go bokserek. Na jego policzki wypełzł rumieniec zawstydzenia.
Żeby ukryć zażenowanie, szarpnął lekko koszulkę blondyna, by po chwili ją z niego zdjąć. Później zajął się paskiem jego spodni. Dłuższą chwilę się z nim mocował, ale wreszcie udało mu się go rozpiąć.
_
Wziął jego członka w dłoń. Zaczął go powolnymi ruchami masować, chcąc dać chłopakowi jak najwięcej przyjemności. Od czasu do czasu pomagał mu w zrzuceniu z siebie ciuchów. Cholera, nie wiedział, jak to możliwe, jednak podniecenie i chęć na Różowego rosły w nim z każdą chwilą, co pokazywał nieco przyśpieszonym oddechem. Pochylił się nad nim i zaczął całować jego klatkę piersiową, od czasu do czasu zatrzymując się przy sutkach. Ssał je i przygryzał, chcąc sprawić chłopakowi jak najwięcej przyjemności.
_
Jęknął cicho, gdy poczuł dłoń chłopaka na swoim członku. Kiedy Sting też już został całkowicie pozbawiony ubrań, Natsu opadł z powrotem na łóżko i przymknął oczy, całkowicie skupiając się na pieszczotach, które fundował mu blondyn. Sam nie chciał być gorszy - drażnił dłonią skórę na jego podbrzuszu, momentami niby przypadkiem zahaczając o penisa chłopaka.
_
Gdy
zauważył, że Natsu jest już mocno podniecony, zostawił jego członka w spokoju.
Przeniósł za to dłonie na pośladki chłopaka, powolnymi ruchami je masując.
Dopiero po krótkiej chwili wsunął w niego jeden palec, chcąc jak najlepiej
przygotować chłopaka do tego, co już niedługo ma nastąpić. Dołożył drugi,
dopiero wtedy nimi w nim poruszając, a żeby odciągnąć uwagę Różowego od
lekkiego bólu czy dyskomfortu, zaczął masować palcami drugiej ręki jego sutka.
Zerknął na twarz swojego kochanka chcąc się upewnić, czy aby na pewno wszystko
jest dobrze.
_
Skrzywił się
lekko, kiedy najpierw jeden, a potem drugi palec Stinga znalazły się w jego
wnętrzu. Chwilę później jednak ból niemal całkowicie zniknął, ustępując miejsca
do tej pory nieznanemu przez różowowłosego uczuciu. Sapnął cicho, przymykając
oczy. W rewanżu jedną dłonią zaczął masować jego penisa, a drugą zarzucił na
szyję blondyna.
_
Mruknął wyraźnie zadowolony, czując jak
Różowy zajmuje się jego członkiem. Pewnie walił sobie po nocach, bo był w tym
całkiem niezły. Zamruczał zadowolony, poruszając w nim swoimi palcami jeszcze
intensywniej i, naśladując nożyczki, rozciągając go. W końcu wyciągnął palce i
rozłożył jego nogi szerzej, patrząc na niego z wyraźnym pytaniem w oczach.
- Gotowy, czy jednak mam jeszcze spróbować przygotować cię choć trochę? - spytał cicho, poruszając niespokojnie biodrami.
- Gotowy, czy jednak mam jeszcze spróbować przygotować cię choć trochę? - spytał cicho, poruszając niespokojnie biodrami.
_
Z jego ust wydobywały się co chwilę ciche jęki, kiedy Sting go przygotowywał. Poczuł się trochę rozczarowany, gdy blondyn wyciągnął palce z jego wnętrza, jednak wiedział, że za moment zostanie mu to zrekompensowane.
- G - gotowy - wydusił z siebie, patrząc na niego z niecierpliwością. - Pokaż, co potrafisz - mruknął prowokacyjnie.
_
- Ohh? Jednak nie jesteś taki grzeczny jak
myślałem. - Uśmiechnął się wrednie, unosząc go za uda nieco w górę. Żeby było
mu nieco wygodniej wyrzucił sobie jego jedną nogę na swoje ramię. Wszedł w
niego, starając się zrobić to jednym ruchem, jednak na początku szło mu ciężko.
Mruknął coś pod nosem niezadowolony, chociaż to uczucie ciasnoty było
nieziemsko przyjemne, aż w końcu mocnym pchnięciem wszedł w niego do końca.
Zatrzymał się, chcąc dać mu chociaż chwilę na przyzwyczajenie się do uczucia.
- O, kurwa. Jak ciepło. Jak ciasno. Jestem w pedalskim niebie - wysapał, zaciskając palce na jego udach.
- O, kurwa. Jak ciepło. Jak ciasno. Jestem w pedalskim niebie - wysapał, zaciskając palce na jego udach.
_
- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu, zaciskając palce na prześcieradle. - Aghh... - jęknął, zaciskając powieki, kiedy Sting próbował wepchnąć w niego całego swojego penisa. To bolało, ale Natsu nie zamierzał dać po sobie poznać, że odczuwa pewien dyskomfort. Po kilku chwilach wreszcie przyzwyczaił się do tego wcześniej nieznanego uczucia. Zaśmiał się cicho, słysząc kolejne słowa blondyna. - Ugh... ja też... - wyjęczał. - Kontynuuj...
- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu, zaciskając palce na prześcieradle. - Aghh... - jęknął, zaciskając powieki, kiedy Sting próbował wepchnąć w niego całego swojego penisa. To bolało, ale Natsu nie zamierzał dać po sobie poznać, że odczuwa pewien dyskomfort. Po kilku chwilach wreszcie przyzwyczaił się do tego wcześniej nieznanego uczucia. Zaśmiał się cicho, słysząc kolejne słowa blondyna. - Ugh... ja też... - wyjęczał. - Kontynuuj...
_
Kiwnął głową, gdy chłopak wyraził pozwolenie na przejście do dalszej części. Zaczął się więc w nim poruszać, najpierw powoli, a gdy już zyskał swego rodzaju poślizg, znacznie przyśpieszył swoje ruchy, wchodząc w niego coraz szybciej. Zadowolony, nie mógł powstrzymać głośnego sapnięcia, przejeżdżając paznokciami po jego udzie i zostawiając po sobie czerwone ślady. Przyjemność, którą w owym momencie odczuwał, była wręcz nieziemska. Nie potrafił porównać jej z niczym innym dotąd przeżytym. Jednocześnie nie żałował, że zrobił to właśnie z Natsu. Czuł do niego pewien pociąg, jednak nie taki, jaki powinien czuć kumpel do kumpla. Cholera, jak pedalsko.
Kiwnął głową, gdy chłopak wyraził pozwolenie na przejście do dalszej części. Zaczął się więc w nim poruszać, najpierw powoli, a gdy już zyskał swego rodzaju poślizg, znacznie przyśpieszył swoje ruchy, wchodząc w niego coraz szybciej. Zadowolony, nie mógł powstrzymać głośnego sapnięcia, przejeżdżając paznokciami po jego udzie i zostawiając po sobie czerwone ślady. Przyjemność, którą w owym momencie odczuwał, była wręcz nieziemska. Nie potrafił porównać jej z niczym innym dotąd przeżytym. Jednocześnie nie żałował, że zrobił to właśnie z Natsu. Czuł do niego pewien pociąg, jednak nie taki, jaki powinien czuć kumpel do kumpla. Cholera, jak pedalsko.
_
Jęczał pod nim głośno, w ogóle się nie
hamując. Tylko Sting zajmował jego myśli.
- Ugh, mocniej! - wyjęczał, wypinając lekko do przodu klatkę piersiową. Przejechał paznokciami po jego plecach. Nigdy nie czuł się tak wspaniale, jak w tej chwili.
Natsu nie był pewien, ale chyba zakochał się w blondynie. przy nim czuł się inaczej. Kiedy w jego życiu pojawił się Sting... różowowłosy szybko zapomniał o Lucy, którą podobno kochał, a to było dość dziwne.
- Ugh, mocniej! - wyjęczał, wypinając lekko do przodu klatkę piersiową. Przejechał paznokciami po jego plecach. Nigdy nie czuł się tak wspaniale, jak w tej chwili.
Natsu nie był pewien, ale chyba zakochał się w blondynie. przy nim czuł się inaczej. Kiedy w jego życiu pojawił się Sting... różowowłosy szybko zapomniał o Lucy, którą podobno kochał, a to było dość dziwne.
_
Nie omieszkał zrealizować "rozkazu" Różowego. Wzmocnił swoje ruchy bioder, w których teraz już nie było ani odrobiny delikatności, czy nawet uczucia. Nawet nie wiedział, kiedy tak się stało, jednak nie zwrócił na to zbyt dużej uwagi. Dla niego liczyła się teraz przeżywana przyjemność, widok jęczącego pod nim, całkiem nagiego Natsu i nic innego. Cholera, to było tak podniecające, że nie chciał przedstawiać. Szkoda, że nie miał gdzieś obok siebie telefonu, z miłą chęcią by go sfotografował, żeby mieć przy czym fapać gdzieś w ciemności swojego pokoju. Chociaż, gdyby miał Różowego jako chłopaka nie musiałby ćwiczyć rączki.
_
- Aghhh, Sting... - wyjęczał, rozkoszując się przeżywanymi doznaniami. Prawda, trochę bolało, kiedy blondyn przyspieszył ruchy, ale przecież sam Natsu tego chciał. Było mu tak dobrze... Nie chciał, aby chłopak przestawał. To uczucie było nie do opisania. Raz po raz zalewały go fale gorąca i rozkoszy. Wbił paznokcie w jego ramię, drugą dłoń zaciskał kurczowo na prześcieradle. Jęczał jeszcze głośniej, niż chwilę temu, przyglądając się twarzy Stinga spod przymrużonych powiek.
_ Gdyby ktoś go zapytał, co właśnie czuł, nie
mógłby na to pytanie odpowiedzieć. Po prostu było mu nieziemsko dobrze. A
jeszcze jak Natsu zaczął jęczeć jego imię, był wręcz w niebie. Nieco
przyśpieszył swoje ruchy chcąc dać mu, jak i sobie, więcej przyjemności,
wbijając się w niego za pomocą energicznych ruchów bioder. Pochylił się nad
jego ciałem, całując go po szyi, gdzie zdarzało mu się postawić również kilka
malinek. Oznaczał go jak gdyby Natsu był jego własnością. Kto wie, może tak
właśnie po tym seksie będzie? Jednak wolał o tym nie myśleć. Nienawidził
planować przyszłości w przód, skoro i tak wszystko prędzej czy później potoczy
się samo. Wolał zostawić wszystko losowi.
~
- S - Sting... - co chwilę jęczał jego imię, podniecony do granic możliwości. Mocniej wbił paznokcie w jego ramię. Odchylił głowę do tyłu, aby dać mu więcej pola do manewru. Chuj, że później będzie musiał nosić szalik, żeby nikt nie zobaczył śladów na jego skórze. Teraz nie chciał się tym przejmować. - Ughh... - Czuł, że już niedługo osiągnie spełnienie. Ledwo mógł złapać oddech, dyszał ciężko, jak po przebiegnięciu maratonu. Już całkiem wyłączyło mu się myślenie. Później będzie się zastanawiał, co ma dalej robić.
~
- S - Sting... - co chwilę jęczał jego imię, podniecony do granic możliwości. Mocniej wbił paznokcie w jego ramię. Odchylił głowę do tyłu, aby dać mu więcej pola do manewru. Chuj, że później będzie musiał nosić szalik, żeby nikt nie zobaczył śladów na jego skórze. Teraz nie chciał się tym przejmować. - Ughh... - Czuł, że już niedługo osiągnie spełnienie. Ledwo mógł złapać oddech, dyszał ciężko, jak po przebiegnięciu maratonu. Już całkiem wyłączyło mu się myślenie. Później będzie się zastanawiał, co ma dalej robić.
~
Chcąc dać mu jeszcze więcej przyjemności
złapał za jego członka, masując go i pieszcząc w rytm swoich szybkich pchnięć.
Nerwowo oblizał spierzchłe wargi, czując, że sam jest bliski spełnienia.
Patrzył na jęczącego pod nim Natsu, zamglonym z przyjemności wzrokiem,
odczuwając coraz silniejsze podniecenie - a jeszcze przed chwilą nie wierzył,
że to w ogóle było możliwe. Z każdą kolejną chwilą przyjemności dawało się we
znaki coraz większe przywiązanie do Różowego. Nie wiedział, czy powinien uznać
to za początek miłości, czy raczej coś, co odejdzie wraz ze spełnieniem, więc
starał się o tym nie myśleć. Wolną ręką przeczesał swoje wilgotne włosy od potu
opadające mu na czoło, odsuwając je jednocześnie w tył.
_
Gdy Sting dodatkowo zaczął masować jego penisa... poczuł, że długo już nie wytrzyma. I miał rację - po kilku minutach osiągnął spełnienie, brudząc przy tym spermą brzuch swój, blondyna i dodatkowo jeszcze oberwało prześcieradło. Dyszał ciężko, nie mogąc opanować oddechu. I wtedy naszła go pewna myśl... A jeśli Sting chciał go tylko wykorzystać? Przecież nie wiadomo, jakie były dokładnie jego intencje. Natsu już sam nie wiedział, co powinien o tym sądzić. Odwrócił głowę w bok, zażenowany tym, że dał się tak bardzo ponieść.
_
Gdy Sting dodatkowo zaczął masować jego penisa... poczuł, że długo już nie wytrzyma. I miał rację - po kilku minutach osiągnął spełnienie, brudząc przy tym spermą brzuch swój, blondyna i dodatkowo jeszcze oberwało prześcieradło. Dyszał ciężko, nie mogąc opanować oddechu. I wtedy naszła go pewna myśl... A jeśli Sting chciał go tylko wykorzystać? Przecież nie wiadomo, jakie były dokładnie jego intencje. Natsu już sam nie wiedział, co powinien o tym sądzić. Odwrócił głowę w bok, zażenowany tym, że dał się tak bardzo ponieść.
_
Aż sapnął cicho zadowolony, sam w ekstazie
wypychając swoje biodra mocno do przodu, żeby wejść w niego głębiej. Gdy
osiągnął spełnienie, spuszczając się we wnętrzu chłopaka, puścił go, opadając
na łóżko obok. Przejechał dłońmi po swojej twarzy, z głośnym westchnięciem.
Chwilę tak leżał, zanim spojrzał na Różowego błyszczącymi oczami.
- To było niesamowite, nie uważasz? - spytał w końcu, obejmując jego nagie ciało ramieniem i przyciągając bliżej siebie. Jego wzrok ponownie wbił się w siniaka, zdobiącego jego rękę.
- Teraz powiesz mi, co się stało? Nie potrafisz kłamać, Natsu-san.
- To było niesamowite, nie uważasz? - spytał w końcu, obejmując jego nagie ciało ramieniem i przyciągając bliżej siebie. Jego wzrok ponownie wbił się w siniaka, zdobiącego jego rękę.
- Teraz powiesz mi, co się stało? Nie potrafisz kłamać, Natsu-san.
_
Wtulił się w Stinga, kiedy ten go objął.
- Tak, masz rację. Nigdy czegoś takiego nie czułem - odpowiedział z czułością w głosie.
Kiedy blondyn zapytał o siniaka, ból wrócił ze zdwojoną siłą. Wcześniej o tym nie myślał, ale teraz...
- Nic się nie stało. Mówiłem ci już, że się uderzyłem. - Zamknął oczy, nie chcąc patrzeć mu w tej chwili w oczy. Wiedział, że chłopak będzie drążył temat, jednak sam nie chciał o tym mówić.
Westchnął cicho, wtulając się mocniej w jego ciało.
Wtulił się w Stinga, kiedy ten go objął.
- Tak, masz rację. Nigdy czegoś takiego nie czułem - odpowiedział z czułością w głosie.
Kiedy blondyn zapytał o siniaka, ból wrócił ze zdwojoną siłą. Wcześniej o tym nie myślał, ale teraz...
- Nic się nie stało. Mówiłem ci już, że się uderzyłem. - Zamknął oczy, nie chcąc patrzeć mu w tej chwili w oczy. Wiedział, że chłopak będzie drążył temat, jednak sam nie chciał o tym mówić.
Westchnął cicho, wtulając się mocniej w jego ciało.
_
- Natsu-san, dlaczego nie chcesz mi
powiedzieć? Przecież wiesz, że możesz mi zaufać. Masz jakieś problemy? Ktoś cię
uderzył? - kontynuował, nie mając zamiaru dać za wygraną. Martwił się. To
wydawało się aż niemożliwe, przecież dotąd był niezłym chujem, a teraz?
Zachodzą w nim jakieś dziwne zmiany. Świat się kończy, czas umierać.
Z cichym westchnięciem przewrócił się na plecy, puszczając go. Podłożył sobie ręce pod głowę, czując się jak prawdziwy król. Nie miał pojęcia, dlaczego. Może zadecydował o tym fakt, że właśnie pokazał swoją zdolność dominacji? Nie chciał myśleć o tym ani o niczym innym.
Z cichym westchnięciem przewrócił się na plecy, puszczając go. Podłożył sobie ręce pod głowę, czując się jak prawdziwy król. Nie miał pojęcia, dlaczego. Może zadecydował o tym fakt, że właśnie pokazał swoją zdolność dominacji? Nie chciał myśleć o tym ani o niczym innym.
_
- Taa, mam problemy, ze sobą - mruknął. Potem przez dłuższy czas nic nie mówił. Gdy Sting go puścił, odwrócił się do niego plecami.
Nie wiedział, co powinien teraz zrobić. Czuł się z jednej strony cholernie dobrze, a z drugiej - cholernie źle.
- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, co mi się stało, powiem ci. Dostało mi się za to, że znowu mam problemy w szkole. Wiedziałem, że tak będzie, to już kwestia przyzwyczajenia - wyrzucił z siebie nagle. Myślał, że gdy to powie, ulży mu. Jednak jak na razie tak się nie działo.
- Taa, mam problemy, ze sobą - mruknął. Potem przez dłuższy czas nic nie mówił. Gdy Sting go puścił, odwrócił się do niego plecami.
Nie wiedział, co powinien teraz zrobić. Czuł się z jednej strony cholernie dobrze, a z drugiej - cholernie źle.
- Jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć, co mi się stało, powiem ci. Dostało mi się za to, że znowu mam problemy w szkole. Wiedziałem, że tak będzie, to już kwestia przyzwyczajenia - wyrzucił z siebie nagle. Myślał, że gdy to powie, ulży mu. Jednak jak na razie tak się nie działo.
_
Słuchał wywodu chłopaka z niemałym
zdziwieniem. Nie spodziewał się, że rodzice, najpewniej ojciec, jest zdolny
uderzyć go za takie coś. Przez chwilę nie wiedział co zrobić, wszystko to
spadło na niego zbyt nagle. Tak jak poczucie winy, w końcu w szkole to Różowy
wziął całą odpowiedzialność na siebie. Mógł się wtedy odezwać, nie byłoby
takich przykrości, a Natsu nie musiałby cierpieć. Przeklinał siebie w myślach
za to, że dopuścił do takiej sytuacji.
Bez słowa odwrócił go w swoją stronę, na tyle delikatnie, na ile potrafił. Objął go mocno ramieniem, przytulając do swojej klatki piersiowej i czule gładząc go plecach.
- Przepraszam. Masz mój numer, jeśli coś się będzie działo, zadzwoń. Przyjadę bez względu na wszystko - obiecał cicho, odsuwając kosmyk jego włosów w tył.
_
- Spokojnie, przyzwyczaiłem się. - Uśmiechnął się sztucznie. - Nie masz się czym przejmować.
Ledwo powstrzymywał łzy. To nie był dla niego łatwy temat. W zasadzie praktycznie nikt nie wie o tym, co dzieje się w jego domu.
- Mimo wszystko dziękuję - wyszeptał. Gdyby odezwał się głośniej, na pewno głos by mu się załamał. Przytulił się do niego mocno. Potrzebował jego bliskości. Bardzo.
Bez słowa odwrócił go w swoją stronę, na tyle delikatnie, na ile potrafił. Objął go mocno ramieniem, przytulając do swojej klatki piersiowej i czule gładząc go plecach.
- Przepraszam. Masz mój numer, jeśli coś się będzie działo, zadzwoń. Przyjadę bez względu na wszystko - obiecał cicho, odsuwając kosmyk jego włosów w tył.
_
- Spokojnie, przyzwyczaiłem się. - Uśmiechnął się sztucznie. - Nie masz się czym przejmować.
Ledwo powstrzymywał łzy. To nie był dla niego łatwy temat. W zasadzie praktycznie nikt nie wie o tym, co dzieje się w jego domu.
- Mimo wszystko dziękuję - wyszeptał. Gdyby odezwał się głośniej, na pewno głos by mu się załamał. Przytulił się do niego mocno. Potrzebował jego bliskości. Bardzo.
_
- Ale nie możesz się przyzwyczajać, tak jak
ja nie mogę się nie przejmować! - warknął, może nieco zbyt ostrym tonem. Chwilę
czasu zajęło, zanim jego rysy twarzy złagodniały, rozluźniając napięte mięśnie,
a sam chłopak cicho westchnął. Zupełnie nie radził sobie w takich sytuacjach,
nie wiedział co zrobić ani jak pocieszyć. Więc po prostu głaskał go po włosach,
przytulając do siebie.
- Nie zawiadomię nikogo bo zdaję sobie sprawę z tego, że możesz tego nie chcieć. Nikt nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo, a tobie jest szczególnie źle. Ale nie martw się, masz mnie. Jeśli będzie taka potrzeba, zawsze ci pomogę. Tylko nie bój się mi o tym powiedzieć, dobrze? - zaczął łagodnie, starannie dobierając słowa. Aż przypomniało mu się swoje własne dzieciństwo.
- Nie zawiadomię nikogo bo zdaję sobie sprawę z tego, że możesz tego nie chcieć. Nikt nie obiecywał, że w życiu będzie łatwo, a tobie jest szczególnie źle. Ale nie martw się, masz mnie. Jeśli będzie taka potrzeba, zawsze ci pomogę. Tylko nie bój się mi o tym powiedzieć, dobrze? - zaczął łagodnie, starannie dobierając słowa. Aż przypomniało mu się swoje własne dzieciństwo.
_
- Daaj spokój, takie akcje zdarzają się u mnie często, więc jak mam się do tego nie przyzwyczajać? - mruknął cicho. Teraz trochę żałował, że powiedział o tym Stingowi, no ale stało się.
- Nie, nie waż się nikomu o tym mówić! - podniósł głos i poderwał się do pozycji siedzącej. Chwilę później z powrotem leżał, wgapiając się w sufit. Do oczu napłynęły mu łzy, więc mrugał szybko, chcąc je "odgonić". - Dobrze, jak coś się będzie działo, powiem ci o tym - obiecał szeptem, ponownie się do niego przytulając.
- Daaj spokój, takie akcje zdarzają się u mnie często, więc jak mam się do tego nie przyzwyczajać? - mruknął cicho. Teraz trochę żałował, że powiedział o tym Stingowi, no ale stało się.
- Nie, nie waż się nikomu o tym mówić! - podniósł głos i poderwał się do pozycji siedzącej. Chwilę później z powrotem leżał, wgapiając się w sufit. Do oczu napłynęły mu łzy, więc mrugał szybko, chcąc je "odgonić". - Dobrze, jak coś się będzie działo, powiem ci o tym - obiecał szeptem, ponownie się do niego przytulając.
_
- Przecież powiedziałem, że nie mam zamiaru
kogokolwiek zawiadomić - mruknął zniecierpliwiony, ściągając siedzącego
chłopaka znowu do pozycji leżącej. Cmoknął go w czoło, z braku lepszej
perspektywy próbując go jakoś uspokoić. Nie sposób było nie zauważyć, jak
Różowy szybko mruga, ukazując co jakiś czas załzawione oczy. Jezu, teraz już
serio nie miał pojęcia, jak powinien postąpić, więc z zakłopotaniem podrapał
się po potylicy, przytulając go mocniej.
- Oi, nie jesteś co prawda babą, ale jeśli chcesz, to płacz. Jestem pewien, że ci ulży, gdy wyrzucisz z siebie te wszystkie emocje - zaproponował, próbując się łagodnie do niego uśmiechnąć, co raczej wyszło trochę krzywo.
_
Natsu już nie wiedział, co myśleć i co robić, więc po prostu posłuchał rady chłopaka. Już nie powstrzymywał łez, chociaż było mu głupio.
- Nigdy wcześniej nie dopuściłem do tego, aby ktoś mnie zobaczył w takim stanie... - wydusił z siebie, kiedy już trochę się uspokoił. - Nie wiem, co mi dziś odwaliło, przepraszam. - Otarł łzy i popatrzył na niego z żalem.
- Oi, nie jesteś co prawda babą, ale jeśli chcesz, to płacz. Jestem pewien, że ci ulży, gdy wyrzucisz z siebie te wszystkie emocje - zaproponował, próbując się łagodnie do niego uśmiechnąć, co raczej wyszło trochę krzywo.
_
Natsu już nie wiedział, co myśleć i co robić, więc po prostu posłuchał rady chłopaka. Już nie powstrzymywał łez, chociaż było mu głupio.
- Nigdy wcześniej nie dopuściłem do tego, aby ktoś mnie zobaczył w takim stanie... - wydusił z siebie, kiedy już trochę się uspokoił. - Nie wiem, co mi dziś odwaliło, przepraszam. - Otarł łzy i popatrzył na niego z żalem.
_
Nie zdziwił się, gdy Natsu jednak się
rozpłakał. W ciszy przytulał go mocno do siebie, wsłuchując się w jego narastający
szloch. Sam ten dźwięk powoli pogarszał mu humor, nie chciał czegoś takiego
słyszeć. Najchętniej po prostu by wyszedł, jednak wiedział jak bardzo chłopak
go potrzebuje i to dodawało mu sił. Gładził go dłonią po włosach i plecach, od
czasu do czasu szepcząc uspokajające słówka.
- Nie musisz przepraszać, łzy są rzeczą ludzką. Miałbyś się czego wstydzić, gdybyś je ukrywał dbając o swój wizerunek - musnął ustami kącik jego oka, gdzie został jeszcze mokry ślad po niedawno spływających łzach.
_
- Dziwię się, że jeszcze nie wyszedłeś, kiedy zacząłem się rozklejać... W ogóle dziwię się, że zostałeś tu po tym, jak... Ugh, nieważne. Jestem głupi, nie słuchaj mnie. - Musnął wargami jego usta, a potem z powrotem wtulił się w jego ciało, uśmiechając się lekko pod nosem. Ulżyło mu trochę.
- Zwykle nie dbam o nic. Po prostu... nie chciałem przy tobie beczeć jak moher w kościele w czasie mszy... - Westchnął cicho.
- Nie musisz przepraszać, łzy są rzeczą ludzką. Miałbyś się czego wstydzić, gdybyś je ukrywał dbając o swój wizerunek - musnął ustami kącik jego oka, gdzie został jeszcze mokry ślad po niedawno spływających łzach.
_
- Dziwię się, że jeszcze nie wyszedłeś, kiedy zacząłem się rozklejać... W ogóle dziwię się, że zostałeś tu po tym, jak... Ugh, nieważne. Jestem głupi, nie słuchaj mnie. - Musnął wargami jego usta, a potem z powrotem wtulił się w jego ciało, uśmiechając się lekko pod nosem. Ulżyło mu trochę.
- Zwykle nie dbam o nic. Po prostu... nie chciałem przy tobie beczeć jak moher w kościele w czasie mszy... - Westchnął cicho.
_
- Myślałeś, że cię po prostu wykorzystam i na
tym się skończy? - Spojrzał na niego najpierw zdziwiony, a potem nieco urażony
faktem, że Różowy mógł tak w ogóle pomyśleć. Mimo wszystko wydał z siebie ciche
westchnięcie i lekko uderzył go otwartą dłonią w tył głowy. Na dalsze jego
słowa całe zdenerwowanie przeszło, ustępując miejsca cichemu chichotowi.
- Dobre porównanie - pochwalił go, wtulając się w niego jak w pluszaka. Czuł narastające zmęczenie, więc mruknął tylko cicho coś o tym, że musi się zdrzemnąć. Tak też było, nie minęła chwila, jak smacznie zasnął na jego łóżku.
- Dobre porównanie - pochwalił go, wtulając się w niego jak w pluszaka. Czuł narastające zmęczenie, więc mruknął tylko cicho coś o tym, że musi się zdrzemnąć. Tak też było, nie minęła chwila, jak smacznie zasnął na jego łóżku.
YOLO
OdpowiedzUsuńJestem pierwsza :3
SEEEKSY *^*
Natsu bity ;-;
Sting subermen! xD
SEKSSSSSSSSSYYYYYYYYYYYYYYYYYY! *^*
Ale to było słodkie :3
I do tego były SEKSYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY! *^*
Tak powtarzam się xD
Ślę wenę :3
A no xDD
UsuńHahaha ;d no są... ;d
Tag ;___;
Nie nazwałabym go tak...XD
Tag! ;d
To dobrze, że było... chociaż nie wiem, czy miało takie być...xD
No były, no...XD
Oj tam :D
Dziękujemy! ^^
~Natsu/Misuzu
Przybywam z opóźnieniem ale nie ważne.
UsuńNo znów live-koment, tak tu będę pisać zawsze. Jakoś mi tak wygodniej.
No więc:
Głupi qutas dyrektor -.-
Grrr ojciec Natsu :/ niech sobie nie pozwala.
Sami w domu... if you know what I mean ;d (i okazało się, że bardzo dobrze wiecie)
Jeszcze nigdy nie spotkałam się z powitaniem "Ave" ._.
"nie dawno miałem w ustach" nie, ja nie mam skojarzeń.
Sting, podziękuj mu w łóżku hyhy.
Oh, posłuchał się.
Nacek jest tak bardzo stanowczy xd
Wiedziałam, że będzie o siniaku po prostu wiedziałam.
Natsu *wzdycha*. Nie mogę takich tłumaczeń osłabiają i śmieszą mnie jednocześnie.
Taaak nie ma jak seks na odwrócenie uwagi xd
Seeeeeksssy *-*
"Pewnie walił sobie po nocach, bo był w tym całkiem niezły" mój nastrój leży XD
Też jestem w pedalskim niebie.
Właśnie się zorientowałam, że Sting jest trochę jak męska wersja Lucy, no bo, jest blondynem i ma niebieskie oczy. A potem skapłam się, że Lucy ma brązowe i mi ułożyło ^^"
Bwwww uroczoooo *w*
Wzruszam się, a tu porównanie do mohera XD
Cóż było super. Były seksy. Kcem więcej c:
Weny <333
Kurwa dałam w odpowiedzi zamiast w komentarzu. Pomyliłam soraski ^^"
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się :D
UsuńJuż odpowiadam na koment ;3
No moim zdaniem tak też jest wygodniej czasami ;D
Dyro to zjeb ;___;
Jest ojcem i myśli, że mu wolno ;___;
Hyhyhyhy, dobrze wiemy, na co liczą czytelnicy XD
Serio? o.O"
Hhaahahahahah, wcaleee... :DD
A widzisz, jak się ciebie słucha! ;d
Tak, taki stanowczy, że aż wcale XD "chcesz się pieprzyć?" "nie. Nie wiem. Tak. Och, kurwa!" XDDD
No to było raczej do przewidzenia ^^
Ale co miał powiedzieć? ;c że bił się z pralką i że poszło o ciuchy? XD
Nono! Dokładnie! :D
Tag <3
Hahahha, no to się Stingowi udało XDDDDDDDDDD
No i ja *^*
Hahaha ;d ale wiesz, kolor włosów się zgadza! ;d
Tag <3
Porównanie do mohera, było bardzo... twórcze! Bo moje...XD
Może się doczekasz, jak nam się zachce coś napisać xd
Dziękujemy <333
~Natsu/Misuzu.