- Sting, do cholery, nie wydurniaj się, ta koszula jest pomięta!
Blondyn sapnął zirytowany, słysząc jak zwykle problemową matkę. Policzył w myślach do pięciu, próbując nie wybuchnąć. Cholera, nie dość, że się nie wyspał, to jeszcze musiał zawitać z samego rana w nowej szkole, poznać całkiem nowych ludzi, a co najgorsze - skończyć żyć wakacjami.
- I tak ją ubieram, inne są w gorszym stanie! - Odkrzyknął w stronę rodzicielki, która jak zwykle krzątała się w kuchni, sprzątając po śniadaniu. Odpowiedziała mu cisza, więc zadowolony z efektu wziął jedną z koszul leżących na łóżku i stanął przed lustrem, zapinając jej guziki. Odruchowo przeczesał swoje jak zwykle rozczochrane włosy, zaraz potem zawiązując na szyi krawat. Po chwili namysłu poluzował go i zszedł do kuchni. Rzucił tęskne spojrzenie talerzowi z kanapkami, zaraz podkradając jedną i wsuwając sobie do ust.
- Będę się zbierał.
Mruknął na odchodne i wyszedł z domu, od razu kierując kroki do swojego liceum. Co więcej, nie spotkał po drodze nikogo, kto wyglądałby jakby zmierzał właśnie tam, co jeszcze spotęgowało jego niechęć.
Po jakichś 15 minutach powolnego chodu stanął przed bramą szkoły. Odetchnął cicho i bez namysłu przekroczył jej próg, mentalnie szykując się na dzień pełen męczących rzeczy, takich jak nawiązanie kontaktów z innymi. W końcu nie mógł cały czas być całkiem samotny, poza tym odpowiednie znajomości i wtyki to też całkiem dobry powód do poświęcenia się i pokazania jakiejś cząstki osobowości innym.
_
Natsu jak zawsze nie wyspany stanął przy ogrodzeniu, w pobliżu bramy prowadzącej do szkoły. Westchnął ciężko, wyraźnie znudzony.
- Coś czuję, że nie ma tu normalnych osób - mruknął do siebie, kiedy minął go koleś, wyglądający jak typowy metal.
Co prawda on sam wyróżniał się z tłumu chociażby poprzez swoje różowe włosy ( w wakacje chciał pofarbować na bordowo dla beki, ale coś nie wyszło).
- Ugh, gorąco. - Podwinął rękawy garnituru, a za co matka oczywiście by go zbeształa. Na szczęście nie było jej tu, więc nie musiał robić tego, co ONA uważała za słuszne. W dodatku był na nią zły za bardzo brutalną pobudkę. Który normalny rodzic wylewa na syna wiadro zimnej wody, kiedy ten nie chce wstać?! Dość drastyczna metoda.
Dragneel po raz kolejny westchnął ciężko i postanowił przypatrzeć się mijającym go uczniom - od dresiarza po metalowca.
W pewnym momencie dostrzegł osobę, która wyglądała zdecydowanie najnormalniej i jednocześnie całkiem przeciętnie, chociaż nie do końca. Było w nim coś - albowiem to był chłopak - co przyciągało uwagę.
~ Siła charakteru? A może tu chodzi o coś zupełnie innego? Nie potrafię tego określić.
Przygryzł wargę, postanawiając ruszyć w ślad za chłopakiem, starając się przy okazji nie rzucać zbytnio w oczy,co było trudne z różowymi włosami, które przyciągały wzrok skuteczniej niż wszystko inne.
- Ugh, muszę się przefarbować - mruknął cicho.
_
Cały czas błądził po korytarzu, nawet nie mając pojęcia, do której sali ma iść. Już chyba było dawno po uroczystym apelu rozpoczynającym rok szkolny, korytarz zaczął się zaludniać. Bezczelnie rozglądał się po ludziach, próbując wyłapać kogoś wyglądającego w miarę normalnie.
- Kurwa? - Mruknął sam do siebie, gdy tylko gdzieś kątem oka zobaczył niebieskowłosego chłopaka. Znalazł się w dupie, i to głębokiej. Nie będzie mu dane spokojnie tutaj pożyć, prędzej czy później zajebie go doniczkami jakaś sekta wyznawców teletubisiów.
W pewnym momencie, wyczuwszy na sobie kogoś wzrok, dyskretnie zerknął do tyłu. Niby lekceważąco stanął przed wywieszonym już rozkładem lekcji, przy okazji sprawdzając, do której sali powinien się udać. Jeszcze raz spojrzał za siebie, tym razem bardziej bezczelnie, przyjmując twardy i poważny wyraz twarzy.
Podążał za nim różowowłosy chłopak, albo tak tylko mu się wydawało, więc wydał z siebie kolejne soczyste przekleństwo i ponownie wyruszył na poszukiwanie sali. Cały czas walczył z pokusą odwrócenia się w tył - coś dziwnie próbowało go zmusić do nawiązania przynajmniej kontaktu wzrokowego z tym pedałkiem.
W końcu nie wytrzymał i poddał się. Jednak w tłumie nie dostrzegł już chłopaka, więc sapnął zirytowany i wcisnął ręce do kieszeni.
_
Niczym ninja (a bynajmniej tak mu się zdawało) przemykał korytarzami za blondwłosym chłopakiem. Oczywiście z każdej strony napierał na niego tłum, więc coraz trudniej było mu zachować poprzednią odległość i co chwila tracił go z oczu.
- Cholera jasna, ta szkoła już zaczęła mnie wkurwiać - stwierdził, zirytowany.
Wydawało mu się, że obiekt zainteresowania popatrzył w jego stronę raz czy dwa, ale nie był do końca pewny.
~Ach, cholera, zaraz wyciągnę tasak i ich wszystkich rozpierdolę. Czy ci ludzie nie patrzą, gdzie chodzą?
W chwili, w której to pomyślał, zorientował się, że zgubił blondyna, za którym cały czas podążał, pomimo przeciwności w postaci wkurwiającej bandy idiotów, zwanej też potocznie uczniami.
- No to pięknie - warknął, zawracając.
Skoro nie udało mu się dogonić tamtego, zrobi coś pożytecznego dla ojczyzny - a raczej dla siebie - i znajdzie na planie klasę, w której mieli się zebrać z klasą po apelu, który prawdopodobnie już się skończył.
Wlepił oczy w plan, mrużąc je.
- No dobraa. Powiedzmy, że wiem, gdzie to jest - powiedział, rozglądając się na boki.
Westchnął męczeńsko i skierował się ku sali, w której - jak sądził - już czekali inni.
_
Jako, że miał słabe nerwy, był nieco zirytowany poprzednim zdarzeniem. A szczególnie tym, że jego myśli ciągle uciekały do różowego, nakazując mu się zastanawiać, kim on właściwie był. Jakimś cudem nie zgubił się i stosunkowo szybko odnalazł właściwą salę. Pewnym krokiem przestąpił jej próg, czując na sobie wzrok wszystkich, jak mniemał, zgromadzonych tu uczniów.
- Yo. - Rzucił krótko do ogółu i powlókł się do ostatniej ławki przy oknie, rozsiadając się przy niej równie lekceważąco, jak żul w barze. Oparł podbródek o dłoń i zaczął uważnie przyglądać się swojej klasie. Dużo ich było, jak mniemał, był już ostatnią sztuką, która miała się tu zjawić.
O cycki.
Zatrzymał wzrok na jakiejś czerwonowłosej lasce, z dużymi balonami, które właśnie zachęcająco leżały na ławce. Obok niej siedziała jakaś blondyna, też z całkiem pokaźnymi walorami. Obie wyglądały na dość przyjaźnie nastawione, trzeba się będzie później z nimi zapoznać, a nuż kiedyś tam zgodzą się na trójkącik.
~ Cyckowy raju, nadchodzę.
No nic, trzeba było się przestać gapić, bo jeszcze skumają jego niecne plany. Ponownie zajął się obserwacją klasy. W ławce za dziewczynami siedział ten sam niebieskowłosy chłopak, którego przyuważył na korytarzu. Trzeba się bać, teletubisie przygotowują zmasowany atak.
Załamany tym odkryciem zaprzestał dalszego gapienia się na ludzi. W zamian za to wpatrzył się w krajobraz za oknem, modląc się, żeby jak najszybciej stąd wyjść.
_
Czuł, że był spóźniony. Korytarz opustoszał zupełnie w ciągu dosłownie dwóch minut.
~ Będzie przypał, oj taak. Dragneel, ty to zawsze wpakujesz się w kłopoty.
Szybkim krokiem przemierzył ostatnie kilkanaście metrów i gwałtownym ruchem otworzył drzwi do sali.
- Siema, ziomy! - Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu, kiedy dostrzegł Erzę, Lucy i Gray'a, siedzących w pobliżu. Znał się z nimi od podstawówki i cieszył się, że w liceum również trafili do tej samej klasy.
Nie rozglądając się zbytnio po ludziach, podszedł prosto do tamtej trójki, która szczerzyła się do niego radośnie. Usiadł obok Gray'a, zakładając ręce za głowę. Wreszcie mógł się rozluźnić - jak się okazało, nauczyciel się spóźniał.
~ Nie będzie przypału, jednak jestem miszczu!
- No, chłopie, co cię zatrzymywało? - zapytał go Fullbuster, unosząc do góry brew w geście świadczącym o zainteresowaniu.
- Tłum - odparł, prychając cicho.
~ O właśnie, ciekawe gdzie polazł tamten koleś.
Rozejrzał się wreszcie po klasie, zaciekawiony tym, ile osób tu zna. A wtedy jego wzrok padł prosto na... chłopaka, za którym wcześniej szedł! Zrobił zaskoczoną minę, która natychmiast przerodziła się w standardowego poker face'a.
_
Gdy tylko drzwi się otworzyły, ujrzał w nich różowego. Odruchowo lekko zsunął się na krześle pod ławkę, uważnie go obserwując. Wszystko wskazywało na to, że jeszcze go nie zauważył. Zaskoczony zamrugał oczami, gdy podszedł do tamtych cycatych lasek i chłopaka, którego wziął wcześniej za zagorzałego wyznawcę teletubisiów. No świetnie, każdy potrafi mieć towarzystwo, tylko nie on. Że też Rouge i Rufus musieli trafić do innej klasy. No cóż, przynajmniej są w tej samej szkole, a to już coś.
Zaraz, zaraz, wróć.
Różowy ma kontakty z cycastymi laskami. Cholera, cały jego plan dosłownie poszedł się jebać z króliczkami.
Gdy wreszcie zauważył, że różowy się na niego gapi, posłał mu spojrzenie pt. "Szukasz problemów? ". Zaraz potem siłą woli zmusił się do odwrócenia głowy w bok, kwitując to pod nosem krótkim, aczkolwiek bardzo soczystym "kurwa" .
No, jakoś poszło. Myślę, że jak na początek nie jest aż tak źle, ale ocenę zostawiam wam C:
Notka fajna... ale nie rozumiem jednej rzeczy.
OdpowiedzUsuńNarracja tego co robi Sting jest genialna. Lekka, przyjemna. Widać, że masz wprawę w tym co robisz. Jednak kiedy jest Natsu... To wszystko się psuje. Wprowadzasz wtedy zbyt wiele kolokwialnyh zwrotów, które chyba miały rozjaśnić tekst i nadać mu humoru? Może. Jednak skutek jest odwrotny. Irytuje mnie ten nadmiar języka potocznego, brzmi to tak, jakbyś mówiła coś i kazała drugiej osobie notować, a potem wrzuciła to do rozdziału bez uwzględnienia poprawek. Dlaczego nie mogłabyś pisać tak, jak piszesz Stinga? Oczywiście, tam też wyłapałam kilka błędów, ale są one gramatyczne.
Spróbuj poprawić to, co ci powiedziałam, bo wtedy... naprawdę - przyjemniej się to będzie czytać. Albo daruj sobie taki podział narracji.
Oczywiście nie obrażaj się za taką krytykę. Znam się na tym i sama, kiedy piszę, używam mnóstwo kolokwializmów i dodatkowo wprowadzam różne neologizmy. Jednak jak teraz czytam własne teksty, stwierdzam... iż są po prostu żałosne. Dlatego odbiegam od takiej metody pisania i od pierwszoosobówki (która na szczęście tu nie występuje). No. I tyle tego by było. Naprawdę nie obrażaj się, tylko weź to do serca, bo wiem co mówię. :3 Ale tak jak wspominałam na początku - rozdzialik fajny. ;)
To teraz się zmarasz. Odsyłam do zakładki "kontakt" na górze strony.
UsuńTam wyraźnie jest napisane, że bloga prowadzą dwie osoby. Ja- Sting i moja przyjaciółka jako Natsu.
Z tym, ze obie mamy całkowicie odmienne style pisania. Ja jestem przyzwyczajona do pisania opowiadań całkiem podstawionych pod humor, dlatego też nie potrafię utrzymać długo poważnego nastroju.
A akurat Natsu wychodzą o wiele lepsze poważniejsze opowiadania. Wiem, bo czytałam miliony jej prac i możesz uwierzyć, że pisze o wiele lepiej ode mnie C:
Ale dziękuję za szczery komentarz^^ // Sting.
Mi tam nawet się podobało.
OdpowiedzUsuńWiesz ostatnio nudzi mi się, co powiesz na to, ze wykonam ci jakiś fajny szablon, mozesz wybrac obrazek. Nie zmuszam, lecz zachęcam, może dodamy uroku temu blogowi, choc nie mówię ze mu go brak. Tak sobie na niego spojrzałam i pomyslałam sobie, że można tu coś zrobić. Co ty na to?
To nie jest zły pomysł.
UsuńCóż, sama myślałam o zrobieniu jakiegokolwiek szablonu, jednak akurat nawet nie chciało mi się szukać obrazka.. D:
Zacznijmy od tego, co proponujesz, żeby dodać temu blogowi?